środa, 29 czerwca 2016

Wygląda na to...

Wygląda na to, że wielkimi krokami zbliżam się ku opuszczeniu świata.... no dobra tego blogowego głównie,/ jak rano wstajesz  z wyłączoną ręką prawą z powodu bólu- a i kręgosłup odmawia sprawnego funkcjonowania..... traci się chęci do czegokolwiek
nie nadążam , sprzęt wysiada, dzieci rosną, a poza tym chyba przyszedł czas- na trochę intymności Panny Magdaleny...

gdyż blog był- jest o Dziewczynce,
robimy swoje, terapie trwają, turnusy i warsztaty na miarę możliwości i potrzeb realizujemy




pewnie jeszcze coś się pojawi..., pozdrawiam
i dziękuję za te kilka wspólnych lat

Migawki z codzienności

Dzisiaj dzień jak co dzień, ale sms;ów do męża z pomysłami Magdaleny więcej niż zwykle, nie dałam się wyprowadzić z równowagi, dzielnie robiłam swoje...., gdy skończyłam sprzątać mąkę z podłogi i blatów, z kanapy w salonie, zaczęłam sprzątać rozrzucone orzechy po salonie, potem była jeszcze łazienka, i znowu mąka w kuchni-
nie dość- muszę zrobić coś z Magdaleną, sprzątanie odpuszczam.
poszłyśmy podlewać ogródek- ..... do czasu, gdy Panna podlała sobie skarpetki. W domu odruchowo chwyciłam za odkurzacz i odkurzyłam mąkę, za chwilę znowu była rozsypana-
dobra siadaj Córka i rób ciasto !
po co?
po powrocie taty z pracy- Córka, co Ty dzisiaj wyprawiasz?
-Ja, BAŁAGAN, ze swoim czarującym uśmiechem stwierdza.


Na blogu milczenie

Jesteśmy, żyjemy i na turnusie od pierwszego dnia wakacji w ASTO pracujemy. Pozdrawiamy..

czwartek, 28 kwietnia 2016

To już było, ale...

Chodzi oczywiście o wydarzenia z życia Panienki, o których Wam nie wspominałam.
Na początek- Przedstawienie P. Teatrzyk pt. Kraina lodu- które Magudla bardzo polubiła, ze względu na pięknie zaśpiewane piosenki, można zauważyć, że dzięki temu przedstawieniu obejrzała znany większości film,


Zawsze kukiełki można dotknąć i zagrać :-)
 Były i są różne wydarzenia, wycieczka do PSP Oława-
Są zajęcia w szkole, wyjazdowe, w domu jesteśmy po prostu rodziną, koniec rehabilitacji rodzicielskiej....., zostaje tylko nauka samodzielności.
P. budowlaniec odwiedził dzieciaki w szkole,/ w końcu od czerwca w szkole jest remont.../Panie zaskoczone znajomością sprzętów i ich zastosowania przez Magdalenę, zatem wiertarka, kielnia, cięcie płytek i ich przyklejanie sprawiło Pannie radość.
Są konie, są tańce i muzyka- tato gra, Magdalena wymyśla teksty piosenek, jest zabawnie...
Muzyka zmienia się, jak zmienny jest nastrój, są też hmm coraz bardziej irracjonalne pomysły..., ale nadal rozwój mowy idzie do przodu, teraz Panna uczy się zadawać pytania, nie tylko na owe odpowiadać, dążymy do prawdziwego dialogu....
Odstawiłam swoje auto do warsztatu, na dwa dni dostałam małe miejskie auto bez mocy...
na tę zmianę- usłyszałam: mamo trąb, mamo włącz wycieraczki, mamo jedziemy jak ślimak...
Cóż celnie określiła naszą jazdę, ale jak zaczęła odstawiać swoje tańce, skoki i odbijańce podczas jazdy- prowadzenie tego maleństwa było wręcz niemożliwe....., zatem mam teraz drugie auto, chociaż troszkę zbliżone do mojego....
Poza tym, wiosna, spacery, prace w ogrodzie, w tym roku postawiliśmy namiot foliowy, lada dzień będą rzodkiewki, kwitną już truskawki, w kilku miejscach likwidujemy trawnik, na rzecz warzywnika i rabatek.
Czas w drogę.... Zatem na koniec poproszę, jeżeli dopiero teraz rozliczać będziecie podatki i ów 1% podatku moglibyście przekazać na rzecz Magdaleny, to prosimy bardzo
 Pozdrawiamy Was wiosennie

piątek, 8 kwietnia 2016

Wiosna

Wiosna trwa już dobre trzy tygodnie, a ja dopiero teraz piszę o owej, zatem na początek ptaki zaczęły łączyć się w pary, po 15 marca już przyleciały bociany, gawrony zaś odleciały ok. 10.03,
są już pliszki, kopciuszki, rudziki, drozdy, trznadle, kwiczoł stada szpaków zrobiły się hałaśliwe....przekwitły przebiśniegi, krokusy, teraz kwitną tulipany, żonkile,  hiacynty, cebulica syberyjska, pierwiosnki, sasanki, a z doniczek wyglądają bratki, kwitną magnolie, forsycja, brzoskwinie i w koło zrobiło się pięknie zielono- życie wstąpiło nie tylko w rośliny, ale i chyba my obudziliśmy się z letargu...;-) chce się żyć



Magdalena ma już rozłożoną trampolinę na podwórku i skacze z rodzicami...
zatem i auto wreszcie pomalowane ;-)










w głowie kołaczą się i inne myśli, ale życie pędzi dalej.....

czwartek, 31 marca 2016

Piszę...

Piszę o Magdalenie i Jej zachowaniach, reakcjach, spędzaniu czasu, nie piszę o autyzmie- mam za małą wiedzę na ten temat- a pisanie o stereotypiach, po to, by napisać coś w związku ze zbliżającym się 2.04- Międzynarodowy Dzień świadomości Autyzmu- i świecenia na niebiesko- pozostawię pedagogom, psychologom i tym którzy " ogólnie" znają się na autyzmie- to tak, do ciągle pojawiających się w sieci informacjach "kwiatkach" z zakresu autyzmu/ krążyły po fb w ubiegłym tygodniu/, odpowiednio na szczęście skomentowane przez Osoby naprawdę mające coś do powiedzenia w temacie jak np. Joanna Ławicka
z "Prodeste" w Opolu, zresztą właśnie w poradni w Opolu- można dowiedzieć się wiele 
Czas mnie goni.... dokończę posta później
a teraz zaświecę ;-)

Hmm troszkę mi zajęło to później... 9 dni...
zatem co u Magdaleny można zaobserwować:
- echolalia, ale zamieniana coraz częściej w sposób rozmowy- chęci porozmawiania z daną Osobą...
- problemy ze zrozumieniem zagrożenia- co z tego, ze mówi patrzymy w lewo, patrzymy w prawo, lewo i gdy nic nie jedzie przechodzę po pasach.... skoro impuls działa szybciej i Pani z torebką i parasolem lub kaczki na podwórku są ważniejsze niż zagrożenie
- oglądanie w koło tych samych filmów i słuchanie tych samych piosenek, różnych gatunkowo, ale i dla dzieci- wracają
- odbijanie się w samochodzie...
- używanie rzeczy inaczej niż wydawałoby się są, że są przeznaczone
- czytanie tych samych książek 
- są stereotypie zachowań - fiksacja na punkcie parasoli...- ja wiem i poprzednie Osoby w klasie tez wiedziały- że trzeba rozładować napięcie- mówiąc na spacerze, o kolorze owego i Kto ów niesie, to wtedy - ręce są bez paznokci wbijanych przez Madzię...
- i wiele innych....
Jest starsza i nadal w 100% od Nas zależna....

wtorek, 22 marca 2016

Takie oczywiste...

Zwracanie na siebie uwagi, to rzecz oczywista u każdego, jednakże działanie niestandardowe, niekoniecznie akceptowalne społecznie, czy po prostu bycie Sobą- w wypadku Magdaleny, to nie dziewczynka, która wg wielu nie porozmawia z koleżanką czy się pobawi w pokoju, a może poczyta książkę- nie- ta "normalna grzeczność"- jest nudne i przede wszystkim, nie zwraca niczyjej uwagi, nie daje satysfakcji kontaktu i dostrzeżenia w tłumie. Ale jak zachowania takie są akceptowalne społecznie u małych dzieci, czy nawet pijaczków....., to zachowania większych Autystów już takiego entuzjazmu nie budzą..... tym, bardziej,
że są różne skutki takiego działania...
Zatem, ostatnio ulubiony "szwedzki kucharz" z Muppets i jego gotowanie...np. popcornu - to super zabawa, ale szansa, że coś podobnego zastanę w domu, gdyby Magdalena została bez opieki....
Zwracanie uwagi na Siebie, to próba kontaktu, rozmowy, ale i osiągnięcia zamierzonego celu.

To było kiedyś:

Magdalena w windzie,
obok dwie starsze Panie, jedna z Nich trzyma kubeczek plastikowy i butelkę z wodą, Magdalena pyta
- może kubeczek? Tato mówi nie,
- mogę kubeczek ?Tato powtarza lepiej nie, jednak Pani nie znając Madzi hmm dała kubeczek/ cud Córka go nie zgniotła/ Madzia dalej swoje trzymając kubek
- mogę wodę? chcesz pić pada pytanie?
- tak
Ja wiem co będzie dalej, a Wy domyślacie się?
Pani nalewa odrobinę wody, jak prosił mąż
- jeszcze- Magdalena swoje
gdy dostała swoje- Uśmiech i myk woda wylana na drugą Panią.
1:0 dla Magdaleny, osiągnęła zamierzony cel, zrealizowała swój zamysł, powoli i do końca doprowadziła -niekoniecznie zabawny plan na "upatrzonej ofierze".

A chwil kilka temu:
U lekarza: po badaniu, diagnozie, p. dr wypisuje recepty, Magdalena wyciąga rękę na pożegnanie i mówi
- do widzenia
- Magdalena daj mi wypisać recepty i zaraz się pożegnamy
Oczywiście na biurku leży stetoskop, który już wcześniej próbowała Panna sięgnąć...
- do widzenia - podając prawą rękę, lewą od dołu łapie za stetoskop..., czyli zamysł zrealizowany.
Inny niestety "drastyczny"- w Kościele- święcenie palm...
- chce powąchać palmę
Mama trzyma dziecko, wręcz asekuruje ciałem panią, która usiadła obok nas, bo wiem co będzie dalej.
Nie zgodziłam się na wąchanie palmy, to Pani podzieliła swoją i dała Madzi.- hmm powąchała, trzymała ucieszona nawet chwilę- za co Pani dziękuję
a potem ową połamała i zniszczyła- nie dlatego, że chciała, ale ile razy można składać coś co się rozsypuje,
a gorzkie żale trwają zbyt długo.....
Zawsze siedzimy najbliżej ołtarza, w pierwszej ławce- aby Magdaleny nic niepotrzebnie nie rozpraszało, zawsze staramy się pilnować, aby nic nieprzewidzianego się nie stało jak np.: gdy trzymamy Magdalenę 
za ręce, to zapominamy o nogach- a te można podstawić Osobie z kulą skoro owej zabrać nie można- plan nie wypalił, ale można by rzec- zemsta za nie zrealizowanie planu- nie to nie zemsta- to impuls- który działa najpierw, a myślenie jest potem- a są to ułamki sekund, gdy zablokujesz ręce i nogi następnym razem- zostają jeszcze zęby.... i ostatecznie zostaje smutek dziecka, które przeprasza bo dopiero po chwili intelekt się włączył. Na szczęście Magdalenę znają u nas na wsi- i już Nikt się niczemu nie dziwi, nawet hmm dostaje cukierki - tak z dobroci serca......
Magdalena nawet nas zaskakuje, nie jesteśmy w stanie wymyślić tego wszystkiego, co zdarza się w życiu 

Post długi, ale może Ci, którym się wydaje, że nasze dzieci są niegrzeczne, zastanowią się jeszcze raz czy aby na pewno?????