sobota, 31 marca 2012

Próba generalna w teatrze cieni..

Teatr cieni, to teatr dla każdego!!!. Daje szansę na wystąpienie i tym którzy się wstydzą pokazać
na scenie  i tym, którzy mają ogromną spastykę lub poruszają się na wózku, ale i zdrowym dzieciom-  i ten rodzaj przedstawień pobudza  wyobraźnię powoduje chęć grania i poruszenia choćby palcem. Ci którzy nie znają Koryny niech szybko to nadrabiają, a Ci którzy znają wiedzą jak Ta Cudowna Pani we wspaniały sposób wydobywa z naszych Dzieci i nas to co najlepsze. Wymyśliłyśmy sobie z Madziulą ślimaka na spacerze w kierunku drzewa, którym była Madzia.
Ja chciałam, aby Madzia stała trzymając liście, Córeczki wizualizacja była inna- nazwała to i pokazała- jest drzewem na wietrze, który gubi liście. !!!
Ten teatr można realizować na kilka sposobów- w książce Koryny można o tym poczytać, a na turnusie doświadczyć. Dużo można się tez nauczyć na szkoleniach organizowanych przez KORART- szkoda, ze jest na nich tak mało nauczycieli ze szkół publicznych, Ci wszystko wiedza najlepiej :-(
Dlatego u Madzi w Szkole Pani egzekwując od Madzi zadanie- działa na jej schemacie odruchu obronnego- przez zdecydowany ton, a nie pomysł...., ale nie będziemy psuć sobie nastroju.
Wiatr wiał mocno, nie udało się zrobić Madzi zdjęcia w roli ha ha, ale pokażę Wam inne:-)
 ja w roli Pinokia :-)))
 nasze elementy były przyklejone do płótna
 tutaj aktorem i sceną jest Dziecko
Widzicie różnice- pracowała ręka !!!! a brawa wyzwoliły prawdziwy uśmiech.
Na podsumowanie zajęć z teatru cieni i wystąpieniach Dzieci- Magdula powiedziała krótko - KAPITALNIE- bijąc brawo.

piątek, 30 marca 2012

Arteterapia wczoraj i dziś.

Robimy lalki- cel uruchomić daną część ciała, a u Madzi taniec z lalą i maszerowanie- naprzemienność,
ale za nim praca manualna wspólnie z mamą i przedstawienie Lali na scenie- uczymy się śmiałości,







a potem z Zosią idziemy na spacer i ulubione miejsce- samodzielne huśtanie
Terapie są także w plenerze - to jedne z zajęć z teatru, Magdalena świetnie wchodzi w role, błyskawicznie się ich uczy, a przy tym wie że gra lalką, lub gra Ona jako Postać- odróżnia te drobne różnice :-)











a teraz kończymy teatr w plenerze wracamy do Swojej Postaci - to jest bardzo ważne !!!

środa, 28 marca 2012

Wolne popołudnie przyda się :-)

Po obiedzie wolne- idziemy na spacer. W górach śniegu mniej, ale nie wybieramy się- nie mając odpowiedniego wyposażenia ani obuwia, za to udało nam się dojść do Białego Jaru i z powrotem, Magda mimo narzekania na kolana dała rade- he he cześć drogi na plecach Mamy, potem nagroda- lody

 i jeszcze huśtawka, a potem kolacja i cudowne precyzyjne obieranie jajka ze skorupki, zakończone jedzeniem z pomocą mamy, ale sukces jajko obrane nie zmiażdżone z tekstem- " to było delikatnie" ;-)

he he Matka padła po wędrówkach, dziecko ma się świetnie i o23.30 chce się bawić

poniedziałek, 26 marca 2012

O Turnusie parę słów..

Turnus zoorganizowany jest przez P. Korynę Opala- Wnuk- wspaniałego Człowieka i Fachowca,
a tym samych Inni Terapeuci- nie mogą być słabsi czy ...., i właśnie tak jest- czyli mamy cudowną Kadrę,
w ciekawym miejscu.
Terapie dobrane są dla Dziecka!!! - jest to, co najbardziej potrzebne, są terapie prowadzone metodami
dr S. Masgutowej, jest terapia czaszkowo- krzyżowa, refleksologia stóp, arteterapia, ruch rytmiczny,
a co najważniejsze- dodatkowo są terapie grupowe!!! właśnie z arteterapii, teatru, muzykoterapii, każde popołudnie -na godzinę -wspólna zabawa dzieci i rodziców, wieczorem dla Mam gimnastyka- bardziej dla umysłu, ale
i ciała. Wgrafiku są tez zaplanowane wykłady.
Pogoda sprzyja i praca wre.
Robimy lalki z gipsu, a potem występ- zdjęcia nieco ruszone- ale zrobienie Madziuli zdjęcia jak robi coś co lubi, ....

A tutaj muzykoterapia, wspólne powitania, granie, śpiewanie, taniec i czarowanie





Oczy zadowolonego Dziecka, to SUKCES
dzieje się wiele, a to dopiero początek turnusu. 

niedziela, 25 marca 2012

Karpacz, a turnus trwa.

 Herb  Piękna pogoda, w wysokich partiach Gór, widać jeszcze śnieg

Miasto jest położone w Karkonoszach, u stóp Śnieżki (1602 m n.p.m.), której polska część znajduje się w granicach miasta, w dolinie rzeki Łomnicy oraz potoków, będących jej dopływami. 

Troszkę historii: 
Osada poszukiwaczy złota powstała w XII wieku. Pierwsze zapiski o Karpaczu pojawiły się 
w „Księgach Walońskich” z końcem XIV wieku. Dzielnicę Płóczki po raz pierwszy wymieniono 
w dokumencie z dnia 21 maja 1418 roku. Podczas wojny trzydziestoletniej (1618-1648) na terenie Karpacza osiedlili się uciekinierzy religijni z Czech. Po wybudowaniu kaplicy 
św. Wawrzyńca na Śnieżce (poświęconej 10 sierpnia 1681 roku przez cysterskiego opata Bernarda Rosa), Karpacz znalazł się na szlaku tzw. turystyki pielgrzymkowej. 
W 1772 roku założono szkołę ewangelicką. Poświęcony w dniu 28 lipca 1844 r. drewniany kościółek ewangelicki, sprowadzony z norweskiego miasteczka Vang przez króla Prus Fryderyka Wilhelma IV, stał się atrakcją turystyczną Karpacza – znany obecnie jako Świątynia Wang. W związku z napływem turystów w II połowie XIX wieku nastąpił rozwój osady: powstały hotele, zajazdy i gospody. W Bierutowicach w 1914 r. znajdowało się 12 hoteli i 54 pensjonaty, dysponujące łącznie około tysiącem miejsc noclegowych.
W 1945 r. miejscowość została wcielona do Polski. Przez kilka pierwszych tygodni używano nazwy Szterlingowo, dla uczczenia dowódcy patrolu wojskowego, który jako pierwszy zdobył szczyt ŚnieżkiUżywano również nazwy Krzywa Góra (m.in. dla stacji kolejowej). Z kolei na początku 1946 r. Komisja Ustalania Nazw Miejscowości przyjęła nazwę Drogosławice, która wywołała protesty miejscowych mieszkańców. Ostatecznie Komisja zmieniła zdanie i w maju 1946 r. przyjęto obowiązującą do dziś nazwę Karpacz (nazwa ta pojawiła się już pod koniec 1945 r., czasem jako Karbacz). Pozostałą niemiecką ludność wysiedlono do Niemiec.\ dane za Wikipedią\
W 1960 r. z obszaru osiedla Karpacz ustanowiono miasto Karpacz.

A to już dzisiaj:-)
a tutaj widzicie przepiękny budynek OSP Karpacz jednostki tworzonej, likwidowanej, ale dzisiaj na szczęście działającej i posiadającej na wyposażeniu:
Land Rover Defender 110- Grupa Karkonoska- GOPR Karpacz [zdjęcia uzupełnię]
357D\27- GBA2\ 21STAR 1466 Stolarczyk
My mieszkamy w Hoteliku Rezydencja- bardzo miło i elegancko \Hotel Rezydencja, ale za dużo rzeczy pod ręką- Magdalena w rozgrywkach: Kto szybszy prowadzi każdego dnia przynajmniej 2:0; dzisiaj już jest 3:0- to rozrzucone sztućce pozostawione na stoliku, to wysypany cukier, to identyfikator Ochroniarza- ha ha była szybsza. o samych zajęciach, jak to mówi  Magdalenka "potem",- bo jest o czym pisać.

A jednak była chwila na odreagowanie ..

Jak to zwykle przed wyjazdem trzeba wiele rzeczy załatwić, tym bardziej, ze do końca marca musimy wybrać szkołę, ale o tym później, bo to kolejna polska rzeczywistość... Skromnie ale udało się pomalować auto i w drogę...



 było: uśmiechnij się; uśmiechnij się kiedyś zima skończy się, uśmiechnij się kiedyś ciepło zrobi się, a teraz:
szybę musimy zmyć :-(

sobota, 24 marca 2012

Dzisiaj Tato pisze o ..


Refundacja leków? W aptekach taniej?
Czwartkowy wieczór: docieram do "apteki katedralnej" we Wrocławiu podaję pani mgr farmacji receptę na Keprę (drogi lek na padaczkę - miesięczna kuracja Magdalenki - 329zł przy pełnej odpłatności - 38 zł na tzw. ryczałt). Farmacełtka w ciszy i skupieniu odszukuje lek po czym informuje mnie, że zapłacę pełną odpłatność, bo na recepcie brakuje literki "R" . Przy okazji dowiaduję się, że po jej dopisaniu i uzyskaniu podpisu i pieczątki lekarza uzyskam refundację. Przeczuwając możliwy ciąg dalszy wychodząc z apteki wznoszę przez zęby patriotyczny okrzyk: niech żyje donald!!!...
    Skoro świt udaję się z receptą do przychodni, zapoznaję ze sprawą bardzo miłą Pielęgniarkę, która mimo kolejki wchodzi do Pani Doktor z moją receptą i referuje sprawę. 
Wychodzi po 2 min i oznajmia, że: nie dopiszą mi literki "R": bo RECEPTA JEST WYPISANA PRAWIDŁOWO!!!
    Przed oczami staje mi wizja "biegania od Annasza do Kajfasza" nie daję jednak za wygraną. Wciąż nie pewien gdzie jest racja dzwonię do apteki. Pani, która odebrała telefon szybko prosi kierownika apteki, ten zaś głosem nieznoszącym sprzeciwu wygłasza tyradę ( słychać, że nie po raz pierwszy) na temat ustaw, refundacji i procedur. Przerywam mu stanowczo i chyba grzecznie (oczy zaczęły zachodzić mi mgłą więc nie pamiętam...) poprosiłem, by powtórzył to samo Pani Doktor. Pielęgniarka zaniosła jej telefon.
   Po 5 min odetchnąłem. Zacytowanie dokumentu źródłowego (rozporządzenia do ustawy) przez doktorkę kierownikowi farmacełcie otworzyło mi drzwi do zakupu leku w kwocie ryczałtowej.
   Ja sobie poradziłem ( do apteki tej mam co prawda około 20 km, czyli nadrobiłem 40. Dlaczego tamta - jedna z niewielu całodobowych aptek wrocławskich chyba najlepiej zaopatrzona a nam brakowało dawki leku na rano) a jak sobie radzą ludzie starzy schorowani? W takich sytuacjach mam wrażenie,że może lepiej nie wykupić leku i szybko umrzeć by nie stanowić ciężaru dla mojego kraju, albo zapłacić pełną odpłatność by nie pogrążać zadłużonego państwa - a samemu z czasem umrzeć z głodu.
   Dlaczego tak myślę? Ostatnie "reformy" służby zdrowia doprowadziły do tego, że farmacełta boi się sprzedać leku na ryczałt by NFZ nie obciążył go jakąś karą! Jak ta ustawa została napisana, skoro człowiek z wyższym wykształceniem nie umie jej prawidłowo zinterpretować i bojąc się odpowiedzialności przenosi koszty na Pacjęta.
   Pozostaje "podziękować".
"dziękuję" wam donaldzie t., ewo k. bartoszu a. !!!...

Czwartek już był, ale działo się...

Po zajęciach w szkole, z Dziećmi pojechaliśmy do Wrocka, mając chwilę przed rehabilitacją poszliśmy do parku karmić gołębie i kaczki. Magdula uwielbia ptaki

Potem Madziunia na zajęcia z Pedagogiem- uczymy się czytać i drugie zajęcia z rehabilitacji ruchowej - ćwiczymy wyprost rak i równowagę, a Szymkiem jak zwykle jedziemy do Straży :-)
Tutaj w hełmie Strażaka z Niemiec

Po zajęciach jeszcze wizyta na wsi u Rolnika karmiliśmy królika i kury, dużych zwierząt Madzia się boi.


Powrót do domu, a tu niespodzianka Mama zkręcona jest jak tabun pędzących imadeł- nie mamy klucza do domu :-(. Nic to pobawimy się w żuku. Magda za kierownicę i jazda do akcji znowu palą się nieużytki trzeba pomóc Chłopakom Strażakom :-).


 



Ale chyba pomieszały mi się dni- patrząc po datach ze zdjęć- dużo się dzieje he he
tak rzeczywiście o kluczach zapomniałam w środę, a w czwartek po zajęciach poszliśmy na plac zabaw- piasek- piaskownica


pozdrawiamy Aniołki