sobota, 30 czerwca 2012

Leniwy poranek

A zerwane kwiaty, można zamienić w wianek, to pomysł Taty :-) i do tego piosenka
"Wiła wianki i wrzucała je do falującej wody, wiła wianki i wrzucała je do wody..."
Piękna Rusałka prawda :-)
W taki upał leniuchujemy, po śniadaniu zajadanie malin na huśtawce z Tatą

Potem ostatnie przed wakacjami zajęcia z muzykoterapii, dzisiaj mimo chłodu w świetlicy Dzieci chętnie tańczyły i biegały, ale śpiewać już nie miały siły- ziewały i zbierały okruchy z dywanu- he he kochane dzieci uwielbiające porządek :-) Ciekawe, czy Józio z Olsztyna też tak lubi porządek.
Dobrego dnia idziemy dalej leniuchować :-) Od Szymka nie ma na razie wieści o chęci powrotu do domu

Koniec tygodnia, ale nie koniec roku :-)

Dzisiaj Moje Dzieci zakończyły edukację przedszkolną, a tym samym przed nami nowe wyzwania i zadania. Zakończył się również- niestety pewien etap rehabilitacji- nie wiem dlaczego tak jest, ale od września możemy nie mieć rehabilitacji finansowanej przez NFZ- w tygodniu 2 x po 40 min, dziecko idąc do szkoły od razu zdrowieje - hmm- chciałabym, żeby tak było, w Gminie program dla niepełnosprawnych z dostępnymi zajęciami z integracji sensorycznej dobiegł końca i podobnie logopedyczne zajęcia. teraz pozostaje nam - jutro grupowa muzykoterapia, dzięki działaniom Grupy Wsparcia- Razem Łatwiej- 
a po wakacjach???
Zajęcia logopedyczne chcemy utrzymać i kontynuować, pozostaną zajęcia finansowane z NFON- czyli Kynoterapia  z Panią Alą.
To zdjęcia zostały zrobione wczoraj,  już po wyjściu z sali, ale z Misią, Gapą i Weną trzeba się jeszcze pożegnać.



Zakończenia roku- formalnie z udziałem Magdalenki nie było- dlaczego? Byłyśmy w tym czasie 
na wizycie u lekarza Homeopaty. Magdalenka dostała swój dyplom i książeczkę, przywiózł ów  Brat. 
Na zakończeniu był Szymek.\ Odpowiadam na email- zakończenie roku Madzi ;-)\

Mój Przystojny Syn, pozostaje w tej szkole, jak słusznie zauważyła Pani Dyrektor, dzień wcześniej
w zupełnie innej sytuacji.
A jak dalej wyglądał dzień?
Z Dziećmi pojechaliśmy po Ciocię Paulinkę na dworzec, Ciocia zaprosiła Nas na babeczki z owocami
 i kawę.
na 16.00 zawieźliśmy Szymka na autobus- Mój Syn rozpoczął dzisiaj swój pierwszy obóz sportowy- pojechał Sam - bez Rodziny- ten Mały Chłopiec jest pod dobra opieką, ale ja się martwię, czy dobrze zrobiłam posyłając samodzielne, to male dziecko z innymi dziećmi mimo dobrej opieki. Pierwsze zasypianie okazało się emocjonalne. Zobaczymy jak będzie jutro- jakby co pojadę po Syna- może za wcześnie
na takie eskapady.
A z Ciocią mimo upału- wyraźnie widocznego na buzi Magduli- obiecane wyjście do parku szczytnickiego,
fontanna, lody i na koniec koło domu przywitanie z konikami.
Lody Córka zamówiła sobie Sama !!!- " poproszę lody czekoladowe z bitą śmietaną w polewie czekoladowej".
Wiem, że cukier, mleko i kakao są niezdrowe dla Autysty, ale, czy pozwalając je zjeść raz kiedyś aż tak negatywnie odbije się to na Madzi? Uważam, że znacznie gorzej by było, gdy w taki upał i zmęczenia własnie temperaturą, Madzia lodów by nie dostała. A takie wyjście na lody przy ulubionej fontannie, wśród innych ludzi było nam potrzebne- nie pamiętam kiedy byłam w kawiarni na czymkolwiek.


 Oczywiście chłodzenie się i bieganie, najpierw ostrożne, a za chwilę radość i bieganie od gejzeru do gejzeru :-)

 tym razem zdjęcie tylko Bandosa, choć oczywiście były i Elle, i Pigwa przywitaliśmy się ze wszystkimi, mama zapomniała o jabłkach co Córka nie omieszkała mi wypomnieć


 Wróciłyśmy bardzo zmęczone, dlatego piszę dopiero teraz o naszym dniu- zasnęłam z Magdalenką i tak dzieje się już od kilku dni. Dobranoc






środa, 27 czerwca 2012

Zabawy po terapiach turnusowych


To było w ubiegłym tygodniu, zrezygnowałam z innych terapii i wyjazdów, żeby Magdalena mogła odpoczywać i bawić się. Wydaje mi się, że był to miły czas- czas na rozrywki i odpoczynek


 na oswajanie z końmi
 czas na czytanie bajek i ich oglądanie

A także na nieprzewidywalne zabawy jak np.: w poniedziałek. Zostawiłam niestety obok garażu wiadro, gąbkę i szczotkę do mycia auta, Magdalena oczywiście wykorzystała to, na swój sposób- gąbką zamoczoną w baseniku umyła siebie, a szczotką uczesała się- gdy Ją zobaczyłam usiadłam na trawie z wrażenia, a Magdalena śmiejąc się nadal myła siebie od czubków już mokrych butów po bluzeczkę również mokrą. Dobrze że dzień był gorący, a gąbka i szczotka wypłukane z środków myjących. Ciekawe co jeszcze moja Gwiazda wymyśli, albo gorzej czego ja nie zdążę schować???

Popołudnie z końmi

Obiecane Madzi konie-były, mieszkają sobie w stajni u nas na wsi, udało się zwierzęta zobaczyć na padoku. Jednak marchew, koniom podawałam ja, Magda próbowała dawać suchy chleb, ale Elle jest żarłoczna i prawie jej się udało Magdę złapać za rękaw, na szczęście nic się nie stało, a Magdalena nie przestraszyła się.
 Elle
 w tyłu widoczna Baska- kuc

 łeb w aparat włożył Bandus
 Cudowna wspaniała Pigwa
a poniżej Odważna Magdalena dotyka Elle
 Gonił nas kaczor, a i przyszedł kotek Ujek- czarny w rude "plamki"- niesamowity- prawda :-)

 A jazda na konikach zakończyła się tak :-)- wieczorny spacer na plac zabaw, gdzie we dwie tarzałyśmy się w piasku, a oponę wykorzystałyśmy na zrobienie piaskowego tortu


wtorek, 26 czerwca 2012

Nauka jazdy na rowerze trwa

Kiedy tylko mamy siłę, a Magda ochotę, ćwiczymy jazdę na rowerze, Tato ma nowy sposób.
video
video


 Ale jak śpiewamy Stary niedźwiedź mocno śpi
 to na rowerze też spanie
ale pracy przed nami wiele- dobrze Księżniczka chce się uczyć.

Nowa szkoła??

Magdalena dzisiaj pojechała do szkoły w Oławie jako, że od września musi rozpocząć naukę szukamy miejsca gdzie Dziecko będzie najważniejsze, będzie szczęśliwe, będzie bezpieczne i będzie się rozwijać. Powiem Wam, ze jest to niemalże nie do osiągnięcia. tego wyjazdu bałam się chyba bardziej od Madzi,
czy dzieci Ją zaakceptują, czy Pani podoła? Czy to ma szanse powodzenia? Czy...- jest mnóstwo. Formalnie nie wiem czy to się uda załatwić, inny powiat- inne starostwo, urzędnicy...
Tym bardziej, ze nadal formalnie nie mogę złożyć dokumentów, bo przepisani zostaliśmy do innej Poradni Pedagogiczno-psychologicznej, a termin spotkania- diagnozy -mamy na 19 lipca.
Ale o tym wystarczy, powiem Wam, ze tak mile i tak serdecznie nie przyjęto Magdalenki nigdzie, Dzieci
od razu Magdalenkę zaakceptowały, zaczęły się Nią opiekować, bawić, przygotowywać  zabawy dla Madzi mimo tego że Magdalena pokazała jak jest szybka Nikt nie marudził że rozsypała kredki, ze tego nie wolno,



Pani Marzena- Nauczycielka z tej Grupy jest tez nastawiona pozytywnie i od razu Magdulę wprowadziła 
w życie klasy, nie było problemem siedzenie w ławce. Wiktoria zaprowadziła Magdalenkę do łazienki, 
gdzie samodzielnie Magda się rozebrała i zrobiła siku, ubrała się i wspólnie Dziewczynki umyły ręce, wracały trzymając się za raczki i śmiały się do Siebie- patrzyły na Siebie!!!
Oczywiście rozsypanych rzeczy było więcej, ale wspólnie wszystko zbierali, to był początek naszego spotkania, za nim Magdalenka poczuła się bezpiecznie w klasie.
Magdalena i dzieci były szczęśliwe bawiły się razem. Wiem to nie były lekcje, to nie było pracowanie 
przy tablicy, ale na to jest czas, te Dzieci są starsze. Do klasy przyszedł  Pan Dyrektor, Inni Nauczyciele, żeby Magdalenkę poznać- zainteresowanych Osób nowym uczniem było wielu. to było miłe, a Magdalenka czuła się tam dobrze. Były tańce- dzieci dla Madzi włączyły muzykę, a Pani i Cłopcy tańczyli i ćwiczyli obroty z Magdulą!!!
W tej szkole są też problemy- nieprzychylność urzędników- chcą wyrzucić Dzieci z tej szkoły najlepiej poza miasto- niestety nastawienie urzędników miejskich znane jest już od wielu lat w tej miejscowości, ale grono pedagogiczne i dzieci są wspaniali.
Są szanse na zajęcia dodatkowe: si, logopedia, Denison, inne również, minus jest tylko taki, ze obiadów nie ma na miejscu w szkole, a i Magdalenka musi mieć "Cienia".
Mamo podobało mi się powiedziała w drodze do Czernicy Madzia, a gdy wysiadłyśmy koło szkoły w której teraz są Dzieci - Magda zablokowała się i od razu krok do tyłu. Nie chciała iść i wiem dlaczego, ale w końcu przebrała buty i weszła do klasy, a tam Dzieci oglądały bajki w telewizji :-((((
Panie na 5 godzin, nie potrafią wymyślić zabaw dla Dzieci przy brzydkiej pogodzie.!!!
Magdalena dała się przekonać tylko dlatego, że po zajęciach obiecałam wyjazd do koników i kaczek- przekupstwo :-(
Trzymajcie kciuki, żeby udało się wszystko załatwić,a także żeby to była ta wymarzona szkoła.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rodzinny turnus stacjonarny

Trwał we Wrocławiu od 18.06 do 22.06.-po 5 godzin przez 5 dni- wystarczy !!!- dwa tygodnie byłoby za dużo. Terapie: arteterapia z ukochaną Koryną, Temprana, Terapia taktylna, odruchy twarzy, ruch rytmiczny, aktywne archetypy i ćwiczenia- terapie wg potrzeb dziecka- u Madzi neurostrukturalna
i przedsionek.
W czasie przerw też zabawa i czas na wspólne rozmowy z Kolegą Jankiem- znajomym z turnusów od 2009 roku. Janek nie chodził, nie mówił, nie pracował samodzielnie na arte, teraz wie
co to naprzemienność i mowa jest wyraźna, koordynacja ciągle się poprawia, rozwija się!!!
Na początku jak razem znaleźli się w basenie, Magda w Janka rzuciła piłką- oddał była zdziwiona,
ale potem bez słowa zaczęli siebie bronić, gdy łapiąc ich za nogi szurałam w basenie, a tym samym zakopywałam Ich w piłkach, na wzajem siebie odkopywali i ratowali. Potem zaczęli ćwiczyć rzuty piłkami we mnie, zabawa była przednia, gorzej, bo potem trzeba było piłki pozbierać





Magda od razu, po pierwszym dniu zaczęła przesypiać całą noc. Mówi więcej i wyraźniej, pojawia się więcej takich drobiazgów, które świadczą o rozwoju. Turnus przygotowany był przez  P. Bernadetę z"ASTO", Innych terapeutów nie będę wymieniać, ale to Fachowcy i polecam, bo i cena, o ponad połowę niższa niż, na turnusach wyjazdowych.
I jeszcze jedno zrobiłam mały teścik- po terapii ręki- ja to tak nazywam w skrócie- Magdalena dostała 
do pokolorowania liść, powiem, szczerze byłam zdumiona, ze ręka prowadziła kredkę powoli i niemalże idealnie jak na Magdę, a poza tym Córka rysując śpiewała sobie " spada listek z drzewa"
 wcześniej kartka i liść pomalowane były w całości, tutaj ogonek oddzielony od pozostałej części, a poniżej wypełnianie przestrzeni
 gryzak musi być z buzi, bo inaczej kredki są zjadane- to kolejna ze stereotypi

 przy układaniu puzzli już nie muszę uważać na ich zniszczenie jedynie na rozrzucenie :-)
były tez tańce w przerwach i jazdy na koniku ;-)


a teraz wracamy do pracy:-)



Dziękujemy Kochane Nasze Panie za tę atmosferę i jak zawsze fachową "obsługę" na najwyższym poziomie

niedziela, 24 czerwca 2012

Niedziela z festynem w Wojnowicach

Ciocia Paulinka pozostała z Nami do późnej nocy, a w tajemnicy Wam powiem, że obecność Paulinki powoduje radość dzieci i naszą, ale także zagląda do nas wtedy swoboda, większa spontaniczność - jesteśmy młodsi -wybierając się na festyn musieliśmy Magdalenę przygotować do tego, 
co będzie się działo, a miały być konie.


:-)

Szymek w tym czasie niestrudzenie, walczył z pożarami i zadymieniem
W pewnym momencie padł bardzo szalony pomysł ze strony Syna, nie uwierzycie Tato dał się ponieść!!!
Sprawił nam tym ogromną radość, mimo że musiał wyciąć 3 drzewka, obciąć gałęzie wiśni, i rozebrać ogrodzenie,żeby wyciągnąć .... nasz wóz strażacki, który zaciągnęliśmy na Festyn.
Rodzinne OSP Wojnowice stawiło się "niesamodzielnym" wozem na pokazach-

Jak widać poniżej zdjęć z konikami też wiele, bo oswoić się trzeba było na nowo. wiem wreszcie dlaczego Magdalenka boi się koni- " bo mogą ugryźć" zachodziłam w głowę skąd się to wzięło, nigdy koń nie ugryzł Córki i nagle mnie olśniło- ulubiony film Magdaleny, to Mustang- a to wyjątkowy koń, który nie pozwolił się oswoić, każdego gryzł..., teraz już wiem, o przyczynie- muszę tylko kontynuować oswajanie, może Córka znowu zacznie siedzieć w siodle.

Było bandżi - ....




Było "polewanie" z hydronetki






a tutaj ponownie strach- podchody były do koni z 5- czy 6 razy, ale się udało




dla tych uśmiechów, jesteśmy w stanie zrobić wiele, bardzo wiele.


Radość, szczęście i cudownie spędzone chwile. Dziękujemy Ci Tato, że dałeś się ponieść,
że jest w Tobie Dziecko.