piątek, 31 sierpnia 2012

Nic nie robić...

Byłoby najprościej nic nie robić z dziećmi, włączyć bajki itp., ale wg mnie to nie jest rozwiązanie, choć jestem często wściekła, umordowana, myślę to już ostatni raz, to wiem, że nic mi to nie da, dlatego codziennie przygotowuję zadania, gdzie bawimy się - pracujemy 10-20min, potem sprzątam 30-40 min, w tym czasie coś jeszcze Magdalena np.: rozsypie, wyrzuci, utopi
w innej części domu, ale cóż trzeba bo Dzieci szaleją i "nudzą się". A gdy chcę oberwać maliny
dla dzieci lub zrobić mizerię do obiadu- przymykam oczy, gdy Magdalena siedzi w piaskownicy
i sypie na Siebie piasek- trudno wykapię Córkę i przebierzemy się. Często w takich opresjach ratuje mnie Mąż- dzisiaj, żebym mogła przygotować gips medyczny, wodę i papier do zrobienia jaj dinozaurów rankiem zajął się dziećmi,
a chwilę później przygotował kotlety na obiad i pojechał pracować.
Jaja dinozaurów na dwa sposoby :-)


o pastele trzeba zjeść od razu dwie
 Tutaj embrion dinozaura, który pomalowany zostanie, gdy gips wyschnie na brązowo farbą


 A tutaj brakuje jeszcze miseczki z miodem- który potrzebny był przy słodkich mandalach



trzeba wysypać z miski na podłogę, żeby i Goldi miał co jeść, poza tym mama wcześniej umyła podłogę, jest za czysto

 smacznego
 a tutaj już makaron- skoro rozerwane zostało opakowanie, to wykorzystamy to do stymulacji dłoni- praca na receptorkach

 Częste przebieranie, bo śmiech i zwieracze nie zawsze idą w parze, dość demolowania domu, wieczorem tor przeszkód

 łowienie karpi
 a tutaj hm- po co kwiatki na ogródku, mogą leżeć za ogrodzeniem, a kamieniami można rzucać w auto
co by tu jeszcze spsocić po kolejnym przebraniu się, ok idę do ogródka wygrabić to co jeszcze zostało- poziomki

 potem jeszcze terapie na stole, kąpiel, bajka i 21.30 zasnęli.
Prawda, ze to jest normalne życie :-).
Mąż w kuchni gotuje obiad na piątek i sobotę ja piszę dla Was i uzupełniam różne dokumenty i sprawdzam rachunki i dane do piątkowych  zajęć i wizyty lekarskiej


4 komentarze:

  1. doceniam !!!:-) u nas juz zaczelo sie przedszkole ;-) , a i tak zasypiam rowno z tadeuszkiem - na rozmowe z mezem lub obejzenie filmu nie ma juz sily i czasu - pozdrawiam z podziwem i podaniem reki ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie tak mamy, nieprawdaż?! Wspólny film z mężem hmmm marzenie :-) choć w poniedziałkową rocznicę Paulinka z dziećmi my wspólnie obejrzeliśmy film z naszego ślubu z przed 18 lat, o rany jacy byliśmy młodzi nieświadomi....

      Usuń
    2. Ania,za 20 lat powtórzysz to samo,a może dodasz : i szczęśliwi,pomimo...:)Małgorzata

      Usuń
    3. Małgosiu -właściwie to już mogę to powiedzieć :-)))

      Usuń