niedziela, 5 sierpnia 2012

Niedziela trwa...

Mimo straszliwej duchoty i wielkiej wilgotności powietrza - rankiem wybraliśmy się na spacer do lasu- hmm- wycieczkę rowerową- Dzieci na rowerach, Robert z psem, a Magdalena i ja- nierozłącznie trójkołowiec.
Ciągle słyszałam, puść ja Sama. po kilku takich próbach - kończyło się tak samo biegłam z Magdaleną korygując kierownicę, aż w końcu wysiadłam, a Magda sama zaczęła wyciągać rower z krzaków śmiejąc się. Chyba odpuszczę te naukę jazdy na rowerze- nie mam cierpliwości i wiary, ze córka się kiedykolwiek nauczy jeździć na rowerze.
Wykończeni wróciliśmy do domu, a tu już Brat czeka- chwilę poukładał puzzle z Magdulą, wypiliśmy kawę i zjedliśmy lody, Chłopcy zapakowali się do auta i pojechali do NM., spakowałam Magdalenkę i w drugą stronę pojechała z Tatą.
A co mama?- mama suszy jabłka, sprząta, prasuje, pierze- krótko miała odpoczywać. A jak tu odpoczywać jak tyle do zrobienia? Wracam do pracy, a Wam przesyłam depeszę w postaci zdjęcia z Kudowy- otrzymaną przed chwilą :-)

Pozdrawiam :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz