sobota, 4 sierpnia 2012

Obiecana mini relacja...

Dzień rozpoczęliśmy w dobrych humorach, wspólnie przygotowywaliśmy śniadanie Magdalenka zaniosła do stołu naraz 5 talerzyków, potem sztućce- w układaniu pomagał Szymek.
Gdy ja robiłam porządki po śniadaniu i przygotowywałam ziemniaczki na placki ziemniaczane,które Magdalenka z Tatą starła w sokowirówce. Dalej Dzieci bawiły się przy stole- grając z Tatą w grę planszową Rycerstwo, gdy się znudziła- Magdalenka tańczyła z Kamilem.
Chwilę później zebraliśmy się i w drogę do LSP we Wrocławiu- Lotniskowa Straż Pożarna. Na ten wyjazd czekaliśmy od czerwca, ze względu na Euro musieliśmy ów odłożyć w czasie. Dzisiaj poznaliśmy nowe wozy   2 silniki- 1400 kM- przyspieszenie wymagane to 35sek do 90km\godz. te auta osiągają w 19 sek.- Felixy są cudowne. Poznaliśmy każdą skrytkę, ze sprzętem, byliśmy w każdej części tych wozów- na dachu też, laliśmy wodą z każdego działka dolne wyrzut wody- 5000m3 do 65m górne  3800 m3 do 70 m, działko górne zawiera dodatkowo przebijak do kadłuba samolotu i widzieliśmy różne strumienie wody jakie mogą być wykorzystywane.









Chłopcy sterowali działkami, a wszyscy pojechaliśmy tum cudem techniki na płytę lotniska. Widzieliśmy starty samolotów, lądowanie samolotów, trafiliśmy tez na wyjazd technicznego wozu- do asysty przy tankowaniu samolotu. Dowiedzieliśmy się dużo ważnych rzeczy, ale pozostaną naszą tajemnicą. Poznaliśmy wielu Strażaków, Panu Markowi dziękujemy za poświęcony nam czas i tak dokładne zapoznanie nas z tymi cudnymi wozami. Opis mój jest suchy niestety humanista, ze mnie żaden, mam umysł "ściśliwy" jak to Ktoś kiedyś powiedział ;-), ale uwierzcie nie każdy może być w LSP i jeździć wozami po płycie lotniska :-)
to robi wrażenie. Filmy i wiele zdjęć pozostaną w naszej kolekcji
Tutaj link do pierwszego filmiku po przyjeździe do Wrocławia : Ciężki Felix :-)
Po powrocie do domu i zjedzeniu obiadku, Chłopcy przygotowali ciasto na gofry zgodnie z przepisem wszystko ważąc i odmierzając składniki, Magdalenka z niewielką pomocą mamy wszystko wymieszała mikserem, a pozostawioną nierozważnie mąkę na stole- rozsypała
Gofry zjedliśmy z borówkami, malinami i brzoskwiniami- bita śmietana to już byłaby rozpusta :-)
Później Magdalena pomalowała Siebie i auto czerwoną farbą, a na podsumowanie kąpaliśmy psa - wąż miała Magdalena- czyli wszyscy byliśmy mokrzy, a najmniej pies, jednak udało się spłukać szampon z Goldiego.
Wieczorkiem Tata wziął gitarę i zagrał dla Córki, która uwielbia tańczyć, co i tym razem zrobiła, prosząc
do tańca Kamila. teraz odpoczywamy i gryzą nas na hamaku komary :-(
Stąd ucieczka do domu i bajka na dobranoc: "Reksio- Strażak"- ostatnimi czasy ulubiona bajka Magdalenki

4 komentarze:

  1. Fiu,fiu,fiu-ale macie wejścia!!!Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma rzeczy niemożliwych :-)dobrej niedzieli

      Usuń
  2. niesamowity ten wóz! robi wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
  3. tak i jest naprawdę kosmicznie nowoczesny- steruje 1 osoba, obsada auta maks 4 Osoby

    OdpowiedzUsuń