czwartek, 6 września 2012

Delfinoterapia???

Czwartek był dniem poszukiwań, środków na wyjazd - delfinoterapię, wydawać by się mogło,
że będzie to udane poszukiwanie, gdyż Magdalenka oglądając encyklopedię zwierząt, skupiła się na zdjęciach zwierząt żyjących w oceanach- oczywiście były to zdjęcia delfinów wśród ogromu innych,
w tle leciała piosenka o pluskających się delfinach w wodzie- Dziecko samo włączyło płytę w swoim cd-radiu.
Wiele rozmów, wszędzie - nie- :-(. Potem na terapiach we Wrocku, spotkanie z mamami innych Cudownych dzieci. Koniec był taki, że jak się ma pieniądze, to można spróbować tej terapii, a jak się ma jak się ma, to trzeba marzenie odłożyć, lub uwierzyć w słowa twórczyni ze stanów tej terapii
w latach 50tych/ za mamą, która chciała lecieć nawet na Florydę/, że trzeba pogodzić się z faktem, że dziecko nie będzie zdrowe, a terapia z delfinami jest tak samo dobra jak, z każdym innym wyszkolonym zwierzęciem.
Zadowolone Dziecko po zajęciach z ulubioną Alą- to z tych dobrych rzeczy :-)
W piątek dodatkowo kolejna konsultacja z lekarzem odnoście eeg i zachowań Panienki w stresowych sytuacjach- boję się, że z delfinami może stać się tak jak dzisiaj przy koniach i kozach, które Magdalena zna, karmi, rozmawia z nimi- ale jak są na padoku- w zagrodzie, nieosiodłane, wszystko jest ok.



Niestety Bandos wracał ze swoich lekcji jazdy z Martynką i widok osiodłanego konia z jeźdźcem, wywołał tak paniczny strach i naprężenie- spięcie całego ciała, że zamarłam zdruzgotana nie wiedząc, o co chodzi.
Pozytywne w tym wszystkim, było to, że uspokoiła się szybko/ siedziałyśmy już w aucie
i rozmawiałyśmy. Na moje pytanie:
Słoneczko, czego się przestraszyłaś?  Magdalena odpowiedziała!!!!!/ po raz pierwszy w życiu tak precyzyjnie i tak czysto, potrafiła nazwać strach po imieniu i powiedzieć czego tak się bała-
-Mamo bałam się dziewczynki na koniu- na Bandosie, dodała za chwilę.
Mam się poddać z delfinami? Czy nie - teraz to już nic nie wiem? Fakt, ze na koncie Magdy mamy środki już tylko na tygodniowy wyjazd- turnus w Mielnie- metodami dr S.Masgutowej.
Z 1% na razie niewiele, środki są już w Fundacji, ale dalej nie ma list z US. :-(
Was oficjalnie o pomoc nie mogę prosić, bo zaraz się okaże, że pójdę siedzieć, jak niedawno jeszcze groziło Babci Kubusia/ mój post Jestem przerażona, czytacie często/,
pozostaje czekać do wiosny :-)

6 komentarzy:

  1. Aniu, bez problemu możesz prosić o wpłaty (darowizny) na subkonto Magdalenki.
    Życzę Wam, aby udało sie uzbierać odpowiednią sumę na delfiny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :-) prawnie jednak jest ciągle nieuregulowane, nawet wg wyjaśnień Rzecznika

      Usuń
  2. Ania,Ty wierzysz w skuteczność tej terapii.Nie rezygnuj,by nie żałować ,że nie spróbowaliście...
    Jeśli wyjdzie wiosną-to przecież to ta sama terapia,spokojnie :)Malgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WIERZĘ, wiosną tylko dlatego, że wiosną wszystko rośnie, nie dlatego, że będą środki ;-)

      Usuń
  3. Moja koleżanka, która boryka się z brakiem szkoły dla syna, po artykule w gazecie w urzędach jest witana bardzo uprzejmie - a wcześniej była trochę niezauważona...
    mam taka nadzieję, że kampania "na jednym wózku", do której przyłączyły się nasze blogi spełni właśnie taką rolę: informacyjną i wspierającą w mediach. Następnym razem, przed wiosną zajdziesz do jakieś firmy, a tam od progu usłyszysz "dzień dobry pani Anno, czytaliśmy o Pani" tego Ci życzę i codziennie klikam na Twój i na swój blog w rankingu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z wzajemnością. Tak mówmy o naszych problemach, o naszym życiu i marzeniach :-) ciągle zapraszam Koleżanki Mamy żeby też się wpisały na tę kampanię- poznajmy się, pokażmy nasze życie i jak nas jest Wielu

      Usuń