wtorek, 30 października 2012

Mimo chłodu...

Niskiej temperatury, krótkiego dnia, małej ilości słońca znajdujemy radosne oznaki tej jesieni.
Cóż to jest?
To gawrony, które przyleciały z dalekiej północy w połowie października. Ptaki żyjące stadnie, stadnie żerujące na polach, stadnie dokonujące lotów na miejsca również noclegowe- wysokie
i wielkie drzewa np.: w Parku Szczytnickim we Wrocławiu. Obrazki z życia tych ptaków wyzwalają w Magduli tyle radości i śmiechu, że zdecydowałam napisać Wam, o tym, mimo iż nie posiadam żadnego zdjęcia.
Pogoda jednak daje też większe znużenie i zmęczenie dlatego dzisiaj po powrocie ze szkoły Panienka spała 2 godziny, wstała w doskonałym humorze i zadowolona szybko ubrała się i gotowa już była do wyjazdu do Prodeste- do Opola- po nowe wskazówki i wytyczne do terapii.
Znalazła tez chwilkę na jazdę na rowerze

rower stacjonarny to tez niezła gimnastyka

A na koniec o bardzo wychowawczym postępowaniu mamy- hmmm. Świadoma tego, ze przy dzieciach nie rozmawia się
o dzieciach, zrobiłam wyjątek- po powrocie Chłopaków
z wycieczki do Kudowy- opowiedziałam o Magdaleny wyczynach z makijażem- Córka w ciągu 30 s postanowiła zademonstrować Tacie...
nie było to już tak precyzyjne ;-)




a na pytanie mamy- jak to zmyjesz Słoneczko?
Córka z radością złapała szczoteczkę do rąk i zawziętą miną tarła brew ;-)

oczywiście skończyło się: Mama umyj

poniedziałek, 29 października 2012

Pewnego wieczoru, trzy kliknięcia...

Prędkość działania Mojej Panienki i Jej postanowienie osiągnięcia celu jest błyskawiczne, bolidy formuły jeden, są powolne przy sposobie działania Madzi :-)
Co zrobiła?
Kilka słów wstępu. Chłopaki pojechali na basen, a potem jak Synek będzie dobrze pływał i ćwiczył- do Kudowy- dotarli po kilku godzinach, gdyż warunki na drodze były bardzo trudne. A my mile spędzałyśmy wieczór słuchając muzyki, czytając bajki, robiąc masażyki. Gdy poszłam
do kuchni zrobić herbatkę, pozostawiając Magdulę w pokoiku, słuchającej bajki Pinokio taaaa
za chwilę słyszałam już śmiech w gabinecie- zobaczyłam tylko jak monitor robi się czarny,
a za moment już obraz był "przewrócony" na bok- Esc nic nie dał. Poszłyśmy do pokoju Madzi, poprosiłam, aby ułożyła puzzle i biegusiem poleciałam do kompa coś ustalić i wezwać pomocy
na FB.- pisząc od dołu do góry - tekst- trudne zadanie powiem w tajemnicy ;-)
za chwilę słyszę śmiech w łazience- pędem i.....Magdalenka dopadła do moich kosmetyków i już pomalowane miała brwi- równiutko tuszem, wróciłyśmy do pokoju i zmyłam ten "makijaż"
z buzi Magdulkii poszłam tylko wyrzucić wacik do kuchni...
za chwilę słyszę cudowny śmiech - tym razem w łazience do głosu doszły cienie do powiek
i pomalowany nos, tym razem już bez uśmiechu  ale nie zła, ani zrezygnowana, po prostu spokojna poszłam księżniczkę położyć umytą spać. Co nie było takie oczywiste dla Madzi, stwierdziła,
że o 22,00 fajnie skacze się na batucie i pojeździć na rowerze. Kiedy w końcu dotarłyśmy do pokoju Córci i łóżka Madzi... słyszę cudowny śmiech - Córeczka wstaje na łóżku i skacze radosna
i szczęśliwa, że wymanewrowała mamę już tyle razy w ciągu tak krótkiego czasu, ustaliłyśmy jednak, że już najwyższy czas na spanie i ma tylko Słoneczko wybrać książkę do czytania- wybrała "Zuzia idzie do dentysty", wyszłam tylko na chwilkę do łazienki umyć ręce,
a tu słyszę cudowny śmiech i książka ma oddarty kawałek strony. Nie poddałam się- powiedziałam tylko- to nie czytamy, tylko z masażykiem zasypiamy- ruch rytmiczny i "szuranie".
UFF Córka zasnęła, a ja dalej walczyłam z ustawieniem monitora ;-), pomagała mama Filipa,
za co dziękuję, ale ostatecznie  pomógł mi Brat- Córka zdążyła zrobić trzy kliknięta prawym klawiszem myszy zmienić ustawienia grafiki, rotację ze standardu na 90 stopni, a ja 2,5 godz. kombinowałam rozwiązanie.
Czyż nie jest szybsza i sprytniejsza niż szybkość bolidu i jego kierowcy ;-)
Dobrego dnia pędzę do szkoły w Oławie potem Wrocek- zajęcia z Logopedą

niedziela, 28 października 2012

Cudowny poranek - śmiejące się Dziecko

Witajcie w ten piękny dzień. Dzisiaj udało mi się Magdalenkę namówić na poranny spacer do lasu
z psem. Ten las zmienia się codziennie i jest piękny, cieszę się, że mieszkamy tak blisko niego, a tym samym odpowiadam tym, co dziwią się, że znajdujemy czas i chęci na jego sprzątanie- tak- bo zdjęcia choć robione tylko telefonem, pokazują w jak pięknym miejscu mieszkamy, jak wiele radości daje nam wszystkim jego otoczenie

 

 

 

Po powrocie z lasu mała rozgrzewka :-)

 

a za oknem już piękne słońce


 Tak Córka powitała śnieg :-)

 pierwszy bałwanek ;-)


 Rękawiczki już na ziemi, a w lesie jedną zgubiłyśmy, a na koniec jeszcze kilka zdjęć- czyż nie jest pięknie?

 




  Jak zwykle teatralne uśmiechy do aparatu :-)


 

  


A Syn z Tatą na wyjeździe, każdy ma swoje chwile :-)
Dobrej niedzieli :-)

sobota, 27 października 2012

Śniegowo -deszczowo...

Dzisiejszy dzień rozpoczął się jak co dzień- pierwsza wstała Magdalena i kroki swoje skierowała
do odtwarzacza cd- włączając głośno muzykę- BARDZO GŁOŚNO, a tym samym postawiła do pionu wszystkich, a sama rzutem całego ciała wraca do łóżka i odbija się, bo kołysaniem, w rytm tego nazwać nie można.
Jako, że podział obowiązków jest stały, każdy udał się w swoim kierunku- Szymek do łóżka do Taty, Tato do łóżka do Madzi, a mama do kuchni przygotowywać posiłek, zastanawiając się  co zrobić- padło na owsiankę z rodzynkami- zjedzona ze smakiem, z małym dodatkiem u Madzi, mimo tego, że owsianka to owsianka, legumina z manny to legumina, zawsze muszą być dosypane chrupki kukurydziane lub czekoladowe.
Potem swoje 10 minut dostał pies- spacer do lasu, powiem tak, mimo paskudnej pogody, las zachwycił mnie dzisiaj bardzo- ta gra barw, ten dywan z liści...
Mąż pojechał wymienić mi opony w aucie,
my pracowaliśmy przy stole, ćwicząc słówka, przeciwieństwa, rysowanie - praca nadgarstka- leniwe ósemki, zapełnianie powierzchni
i kontrolowany ruch przez moją rękę układanie puzzli, rozpoznawanie dźwięków z otoczenia- zapamiętywanie kolejności ich występowania, ale ogólnie jestem znowu zła, dlaczego?
Bo dzień jest wolny i ów trzeba zaplanować tak, żebyśmy się nie pozagryzali ;-), a tak
na prawdę bo to ja muszę być nauczycielem Madzi, pracując z Nią w domu, tak jak powinna szkoła- czyli dopasowanie sposobu nauczania do umiejętności i tempa dziecka...
A z Magdaleną coś się dzieje, ucieka wzrokiem zasłuchana w "coś" praca przy stole jest trudna,
bo motywacją do działania jest tylko czekoladka, albo bajka na dvd- od razu, a nie na koniec dnia- czyli udaje się zrobić maksymalnie trzy zadania. Dobra znikam i już nie marudzę, muszę sobie radzić

i proszę o głosiki :-)


Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

piątek, 26 października 2012

Wagary????

Jako, że nie udało mi się wyleczyć Magdaleny bez zastosowania antybiotyku, ów teraz przyjmuje,
a tym samym od środy do wczoraj nie chodziła do szkoły, ale jeździłyśmy na terapie- do ASTO- po raz pierwszy turnus stacjonarny odbył się tylko, z niewielkim naszym, w nim udziałem- 6 godzin, wczoraj także spotkanie z P. Dorotą- Logopedą- widziałam duże zaangażowanie Magdaleny- nawet za bardzo nie miała czasu, żeby mi powiedzieć patrząc w oczy "na razie" ;-), ale ostatecznie powiedziała.
Drugie zajęcia z ulubioną Alą- podsumowane były krótko- Magda nie pracowała.
Obiecałam Córce, że pojedzie do Ali w czwartek, bo w poprzedni zajęć nie było- dotrzymałam słowa, ale dziecko było już zmęczone, po wcześniejszych zajęciach i terapiach.
Na turnusie spotkaliśmy Znajomych, o rany jak Dziewczyny urosły przez te pół roku- pozdrawiamy Emilko, Ida i Zuziu :-)

Arteterapia z Michałem- he he to Magda ową robi ;-) Michałowi, była super zabawa
Neurostrukturalna połączona z zabawą w zoo
Mój Cudowny Syn, też ma chwile na wypoczynek :-)
po terapiach, na stole, czyścimy stół- uczymy się ruchów okrężnych i to jedyne miejsce, gdzie używamy spryskiwacza

 W przerwie miedzy terapiami:
 A to Nieobecna Magdalena po zajęciach wczoraj u Ali- patrzy ale nie widzi - nie ma Jej.

Martwi mnie to, bo zaczęło występować częściej, poza tym dwa dni temu Koleżanka zapytała Madzię:
- Madziu jak Ci w tej nowej szkole?
- źle, bo Pani krzyczy
hmmm rozumiem, że dzieci są "trudne" dobra rzecz w tym jest taka, że Magdalenka potrafi powiedzieć choć zdanie o swoich emocjach i o tym co pewnie działo się chwilkę, ale jednak pozostało w pamięci.
Znowu wyrzuty sumienia mnie męczą- czy ja dobrze zrobiłam?
Na razie sala "ciszy" -bez dodatkowych bodźców wzrokowych i ruchu powodowanego przez dzieci z świetlicy- nie jest gotowa. Mam nadzieję, ze już niebawem będzie i świetlica zostanie przeniesiona...

A na chwilkę powrócę do poprzedniego postu: Przyjechała telewizja i nie tylko...
Dla zainteresowanych:
Emisja dzisiaj o 17.00 w telewizji lokalnej Wrocław, a w internecie te kilka chwil będzie można zobaczyć pewnie później w "Zdrowiej"

Kolejnym pytaniem w tym króciutkim wywiadzie było: czego potrzebujemy?
Żyjąc w takim tempie i ze swoimi problemami, po raz kolejny okazało się, że takie proste pytanie sprawia mi problem, przywykłam już że nie mamy wspólnego czasu z mężem dla siebie, że nie mamy wypoczynku, tylko wykonujemy zadania jakie postawiło przed nami życie, nie narzekam choć czasami jestem zmęczona rzeczywiście, teraz i swoje robi pogoda-zimno, dzień krótki, wietrznie i mokro mimo tego, że przecież jesień jest piękna i kolorowa :-)

wczorajsza droga do domu: mimo wiatru i mżawki ...
nieśmiało proszę o głosiki :-)

Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku
dziękuję i dobrego dnia życzę

wtorek, 23 października 2012

Dzisiaj przyjechała Telewizja i nie tylko...

Dzisiaj przyjechała telewizja pytając o bloga, pytając o Madzię, zabawa jest przednia Magdalena dopadła torebek na początek. Ale o tym za chwilę, teraz... 
Wizyta u Lekarza po południu- dała oczekiwany efekt- zapalenie oskrzeli u Madzi- buuuuuu. 


Myślałby Kto, ze Magdalena boi się wejść do gabinetu Lekarza- chwilowe zacięcie
Na szczęście Dziewczyna czuje się świetnie, gdyż wieczorem zniosła jeszcze godzinę terapii na stole mimo tak wielu przeżyć. I oczywiście inne ważne wydarzenie:- Szymon otrzymał dalsze dwa wozy strażackie- dziękujemy Tajemniczemu Prenumeratorowi- to takie wspaniałe, ze Ktoś jest takim Dobrym Duszkiem 

Zdecydowałam wesprzeć ;-) medialnie kampanię Fundacji " Promyk Słońca" - na jednym wózku.
Sama pisałam niewiele o tej społecznej kampanii, w której zgłoszonych jest już 60 blogów, opisujących troski naszych Rodzin, ale i chwile radości jakie dają Nasze Cudowne Dzieci.
Oczywiście jak usłyszałam pytanie- dlaczego pisze bloga- zamurowało mnie, a przecież to takie proste, piszę dla Was abyście poznali nasze życie, pisze dla siebie pamiętnik z naszego życia, piszę dlatego, że w chwilach rozterek jesteście i potraficie wesprzeć i podtrzymać na duchu, dzielę się z Wami pomysłami naszych zabaw i zajęć z arteterapii. Piszę dlatego, że dzięki Wam mam wirtualne życie towarzyskie- poznałam wiele Fantastycznych Osób, z którymi rozmawiam na tak różne tematy, czytam inne blogi, które są również źródłem informacji, to dzięki temu, że prowadzę bloga, trafiliśmy do Prodeste i mogliśmy zdiagnozować Magdalenkę, jesteście Kochani Rodzice i Babciu :-) źródłem wiedzy jakiej nie daje lekarz, terapeuta

Uważam, że Fundacja "Promyk Słońca" wymyśliła świetny projekt, projekt, w którym możemy poznać Siebie, ale i umożliwić szerszemu Gronu poznanie Nas Wszystkich- naszego życia z niepełnosprawnością w tle, albo inaczej poznanie naszego życia z Wyjątkowymi Dziećmi, funkcjonującymi inaczej.
Spotkanie było bardzo miłe i energiczne jak to bywa z Magdalenką, która lubi mikrofon i interesuje się wieloma rzeczami na raz. :-), a między czasie opowiadając o naszym życiu, o pisaniu bloga, o tym jak Fantastycznie jest mieć taką wirtualną Rodzinę. Nie wiem jak zostanie to zmontowane, ale było miło 
i wesoło. Program pt. " Zdrowiej" ma być emitowany w piątek o 17.00 w TVP Wrocław 


video

Redaktor P. Katarzyna, Dzieci Moje Kochane, P. Miłosz- Operator, P. Agata i P. Marek  schowali się :-)
Ekipa, która przyjechała okazała się grupą ciekawych i radosnych ludzi, wyglądało, to tak jakbyśmy znali się całe lata rozmawiając, a przy okazji filmując. Mam nadzieję, że uda się rozpowszechnić działanie Fundacji Promyk Słońca z projektem, w którym bierzemy udział- zwrócić uwagę na życie naszych rodzin, być może znajdzie się jakiś Darczyńca, który wesprze, któreś z tych Cudownych Dzieci finansowo, umożliwiając np.: rehabilitację, albo opłaci np.: choć kilka dni pobytu w jakimś ośrodku wypoczynkowym dla Rodziny, aby mogła mieć swój urlop :-) Życzę tego Nam wszystkim :-))) trzymam kciuki za Każde Dziecko i Jego Rodzinę- wygrajmy wszyscy :-)
Byłoby cudownie, rozmarzyłam się- wygrajmy wszyscy i poznajmy się na prawdę :-)



To, tak na koniec proszę nieśmiało o wsparcie nas głosikiem :-) i jak możecie inne blogi też
Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

poprzedni post o tym samym tytule, przepadł w odmętach internetu, stąd zmuszona byłam ów odtworzyć, za niedogodności z tym związane przepraszam

poniedziałek, 22 października 2012

A niedziela, niedziela... była dla Nas :-)

Tu już poniedziałek, zaraz jadę po Magdalenkę do Oławy, obiad i szybko do Wrocka na terapie, ha ha dzień jak co dzień :-)
Nie pojechałyśmy na zajęcia- Magdalena jest śpiąca i przeziębiona. :-( Ale za nim doszłyśmy, o co chodzi-  powiedziała-, że nie chce obiadu, a chce spać, zdążyła mnie parę razy uszczypnąć a siebie ugryźć, nie będę rozpisywała się jak dokładnie to niezadowolenie wyglądało, najważniejsze, że teraz ma dobry humor, a jutro nie do szkoły, tylko do lekarza wędrujemy
Magdalena rano już się nie mogła podnieść, nam wydawało się, że to dlatego, że to poniedziałek, fakt- teraz spała 3,5 godziny, zobaczymy co będzie wieczorem.


Ale chce podzielić się z Wami naszymi weekendowymi chwilami


Po raz kolejny z Szymkiem sprzątaliśmy las, wcześniej wpisałam komunikaty na podstronkach naszej Gminy i Wsi- może Wy mi podpowiecie dlaczego pseudo grzybiarze zostawiają swoje śmieci w lesie? Ja nie jestem w stanie tego wymyślić. Ostatecznie przez 2,5 godziny zebraliśmy do worków 75l różnego  pseudo dobrodziejstwa i posegregowane wyrzuciliśmy do kontenerów.
Poniżej Szymek próbuje jechać na rowerze Magdaleny, w koszyku śmieci

Przy tym zbieraliśmy grzyby, sprzątaliśmy w domu i ogrodzie. Poniżej fotka pięknego borowika

Sobota wieczorem, Syn basen- okazało się że dostał po przepłynięciu 2 długich basenów kaszlu i było po zajęciach  ciekawi mnie tylko czy kaszel był wynikiem niedoleczonego zapalenia oskrzeli- choć był już zdrowy, czy był to kaszel wymuszający- nerwowy - bo nie chce mi się pływać.
Temat emocji i zachowań Syna, to też inna historia...
A co robiła Magdalenka zapytacie?
Magdalenka miała wolne i zażyczyła sobie wyjazd do Kudowy Zdrój z Tatą.

 W drodze do Kotliny Kłodzkiej
 Sobotni spacer do lasu




 A tu sobota 23,00- upiekli karpatkę, to muszę wstać i spróbować- taaa tylko dwa kawałki
 Niedzielny spacer na działkę i do parku


 Karmienie kaczek i karasków
 chwila odpoczynku i trzeba wracać do domu


A na wieczorną porę proszę o głosiki i za kliki dziekuję
Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku