sobota, 27 października 2012

Śniegowo -deszczowo...

Dzisiejszy dzień rozpoczął się jak co dzień- pierwsza wstała Magdalena i kroki swoje skierowała
do odtwarzacza cd- włączając głośno muzykę- BARDZO GŁOŚNO, a tym samym postawiła do pionu wszystkich, a sama rzutem całego ciała wraca do łóżka i odbija się, bo kołysaniem, w rytm tego nazwać nie można.
Jako, że podział obowiązków jest stały, każdy udał się w swoim kierunku- Szymek do łóżka do Taty, Tato do łóżka do Madzi, a mama do kuchni przygotowywać posiłek, zastanawiając się  co zrobić- padło na owsiankę z rodzynkami- zjedzona ze smakiem, z małym dodatkiem u Madzi, mimo tego, że owsianka to owsianka, legumina z manny to legumina, zawsze muszą być dosypane chrupki kukurydziane lub czekoladowe.
Potem swoje 10 minut dostał pies- spacer do lasu, powiem tak, mimo paskudnej pogody, las zachwycił mnie dzisiaj bardzo- ta gra barw, ten dywan z liści...
Mąż pojechał wymienić mi opony w aucie,
my pracowaliśmy przy stole, ćwicząc słówka, przeciwieństwa, rysowanie - praca nadgarstka- leniwe ósemki, zapełnianie powierzchni
i kontrolowany ruch przez moją rękę układanie puzzli, rozpoznawanie dźwięków z otoczenia- zapamiętywanie kolejności ich występowania, ale ogólnie jestem znowu zła, dlaczego?
Bo dzień jest wolny i ów trzeba zaplanować tak, żebyśmy się nie pozagryzali ;-), a tak
na prawdę bo to ja muszę być nauczycielem Madzi, pracując z Nią w domu, tak jak powinna szkoła- czyli dopasowanie sposobu nauczania do umiejętności i tempa dziecka...
A z Magdaleną coś się dzieje, ucieka wzrokiem zasłuchana w "coś" praca przy stole jest trudna,
bo motywacją do działania jest tylko czekoladka, albo bajka na dvd- od razu, a nie na koniec dnia- czyli udaje się zrobić maksymalnie trzy zadania. Dobra znikam i już nie marudzę, muszę sobie radzić

i proszę o głosiki :-)


Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz