czwartek, 4 października 2012

Zaobserwowane...

Mhh dziwna rzecz, aż dziw, że udało nam się to zauważyć po tak niewielu dniach w szkole. Podobno Madzia nie zgłasza potrzeb w szkole, załóżmy, że tak jest tylko dlaczego?
Jest tam toaleta, do której Magdalena wejdzie, ale ani Mężowi, ani Mi, a Pani chyba tylko raz, nie udało się Córki namówić do zrobienia siku. Nie wiem, czy za mała, czy okno za wysoko, nie mam pojęcia, co tam jest nie tak. Mąż właśnie zaproponował inną toaletę, zobaczymy czy to pomoże.
Tym bardziej, że w domu potrzeby zgłasza, na rehabilitacjach zgłasza, a zapytana odpowiada, czy tak, czy nie...
A z innej strony:
na pytanie Madziu chcesz iść jutro do szkoły?

pada odpowiedź- tak i uśmiech. Magdalena w poprzedniej szkole, zawsze miała hamulec przed wejściem do budynku, a na pytanie chcesz iść do szkoły zawsze mówiła - NIE- w końcu zaprzestałam zadawać to pytanie widząc opór przed wejściem do budynku. Jednak nie uważam, żeby te ostatnie trzy lata były zmarnowane, Pani, która opiekowała się Magdaleną naprawdę się starała

3 komentarze:

  1. spokojnie - to dopiero poczatek - tu sie mowi , ze jak dzieci jedza w nowym miejscu i chodza do toalety (bo to najtrudniejsze sprawy)to adaptacja jest zakonczona i to sukcesem .-).ciesze sie , ze madzi sie w nowej szkole podoba!
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję i dziękuję, za słowa otuchy Aniu :-)

      Usuń
  2. Z Justynką miałam podobnie jeżeli chodzi o korzystanie z toalety przedszkolnej. Z czasem z 3 wybrała sobie jedną zaś zanim usiadła, sama szczotką sobie czyściła, pomimo,że łazienki w naszym przedszkolu są kilka razy czyszczone w ciągu dnia. Wszystko musi w takich sytuacjach być po Justynkowemu. Stały rytuał w jej wykonaniu, nawet w domu!

    OdpowiedzUsuń