niedziela, 7 października 2012

Zapytano mnie ostatnio...

- Czy z Magdaleną chodzę na grzyby?
Pytanie proste, odpowiedź złożona. Kiedyś, gdy była młodsza chodzenie do lasu w sezonie grzybowym, było niemożliwe. Córka mimo iż była trzymana za rękę  i tak zawsze zdążyła złapać grzyba- najczęściej trujaka i wkładała do buzi.
Dzisiaj jest lepiej ha ha, po prostu muszę się pogodzić z tym, że mimo uwielbienia łażenia po lesie
i szukania grzybów- nie mogę zbierać grzybów z Magdalena, w znaczeniu takim jak zwykle wygląda zbieranie grzybów.

Z Magdaleną biega się po lesie- inaczej- za Magdaleną biega się po lesie, dostaje razy gałęziami- które służą pierwotnie jako miotły, chaszcze odpadają- zostają tylko ścieżki, gdzie też pełno jeżyn
i oczywiście jak skończą się argumenty kanapki, picie- zostaje noszenie na barana lub jak dzisiaj po 2,5 godz. chodzenia ścieżkami/ 3km łącznie/i spotkaniu Taty, puszczanie filmów - piosenek z telefonu
z Szymkiem tak- bo oprócz tego, że rozpoznaje różne gatunki grzybów lubi zbierać. Ten największy  borowik to właśnie Szymonka
Nie ma co narzekać po prostu trzeba grzyby zbierać w locie :-), co tez nam się dzisiaj udało: kożlarz, krawiec, 6 borowików, maślaki i podgrzybki
Hmm Tato dzisiaj zbierał w towarzystwie psa- nazbierał 3 razy więcej, a wyczyszczę grzybki jak Madziunia pojedzie z Tatą na basen

6 komentarzy:

  1. Och jak zazdroszcze! Ja tez chce na grzyby...buuuu

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój mąż też biega po lesie szukając grzybów a ja się gubię...
    Piękne te grzybki,chyba mi zapachniały...Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  3. A my 4 godziny, 6 ludzi i jakieś takie marne zbiory. Chociaż nasuszyłam trochę i na jajecznicę też starczyło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga wiem, to cudowne być w lesie i zbierać grzyby, zapraszam może choć w przyszłym roku pójdziemy :-)
    Małgosiu- możliwe bo właśnie część gotuję, a prawdziwki i kozaki suszą się na suszarce- całe 6 tacek:-)
    Ania ja sobotnie zrobiłam dzisiaj ze śmietanką smażone - pycha niestety niezdrowe- bo o wczorajszym zbieraniu grzybów jeszcze nie pisałam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. mały Józek uwielbiał zbieranie grzybów, raz trafiliśmy do rezerwatu, Józek od razu zerwał 3 borowiki. Jak niepyszni uciekaliśmy stamtąd, bo był ścisły zakaz zrywania grzybów, a wytłumaczyć mu nie byliśmy w stanie...

    OdpowiedzUsuń