niedziela, 25 listopada 2012

Od innej strony...

Bogusia na swoim blogu zadała pytanie Jak pomóc rodzicowi...?/ warto poczytać. Sama się tam wpisałam, i opisałam, jak niedawno czułam się kompletnie bezsilna nie mając pojęcia co zrobić, żeby moje dzieci nie walczyły ze sobą w aucie, gdy już po ciemku wracaliśmy z zajęć. Wiem,
że jazda w korkach i zajęcia zmęczyły nas wszystkich..., ale wracam do tematu. Po przeczytaniu posta jw. uświadomiłam sobie coś jeszcze, niedawno zdarzyło mi się usłyszeć pytanie -czy mogę pani pomóc? Co prawda w zupełnie innej sytuacji- gdy polerowałam autko z farb plakatowych/
bo tych deszcz, ani solidne mycie nie zmyło z auta/ w oczekiwaniu na Madzię- kierowca VW,
aż zawrócił "widząc moją przegraną walkę" z plakatówkami ;-)
Wiecie jak zareagowałam- zatkało mnie na dobrych parę sekund- nie wiem czy Panu odpowiedziałam- nie dziękuję, poradzę sobie, ale nie zrażony moim zachowaniem- podpowiedział mi, czym te resztki farb mogę zmyć bez uszczerbku dla lakieru. Oczywiście środka nie udało mi się kupić do dzisiaj,
ale pamiętam nazwę ;-).
Jednak w tym wszystkim jest coś dziwnego- moje kompletne zaskoczenie, chyba też blokada przed pomocą- w końcu zawsze muszę radzić sobie sama.
Na koniec jeszcze raz zachęcam Was do przeczytania posta na blogu Bogusi  http://autyzmdzienpodniu.blogspot.com/2012/11/dzien-250.html i komentarzy :-)
Pozdrawiam serdecznie i udanej nocy życzę
mama cudownych dzieci, czasami bezsilna
ps. auto łatwiej pomalować niż domyć,mimo posiadanego tylko czerwonego koloru ;-)



6 komentarzy:

  1. ja tez u siebie zauwazylam ten fenomen - jestem tak przyzwyczajona do dzielnosci i tego, ze radzic sobie sama musze , ze jak ktos z pomoca przychodzi, to czesto tej pomocy przyjac nie potrafie, a jezeli ta pomoc nie przychodzi , to jestem rozzalona ;-P.bardzo wazny wpis- zarowno twoj jak i bogusi - wiecej rodzicow powinno sie w tej kwestii wypowiedziec!
    pa

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,masz rację Aniu,czasami człowieka "zamuruje"
    i nie wie co ma powiedzieć,szczególnie gdy się nie spodziewa.:W:

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję Aniu za pociągnięcie tematu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz Aniu, mam tak samo. Jak ktoś się pyta czy mi pomóc przy wnoszeniu wózka do domu, zwykle odmawiam. Wiem ile on waży i nie chcę nikogo narażać. Jakoś tak przyzwyczaiłam się do samodzielności, że wszystko musze sama załatwić, że dzisiejsza propozycja elektryka samochodowego, że przyjedzie do mnie (znaczy do samochodu), zatkała mnie!!
    Pozdrawiam i chyba musimy dać ludziom szansę, co?

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, chyba musimy się nauczyć, że są Ludzie, którzy z czystej dobroci serca pomagają nie tylko finansowo, dać Im i nam szansę zgadzam się Aniu, buziaki dla Agusi :-*

    OdpowiedzUsuń