poniedziałek, 26 listopada 2012

Różne emocje

Emocje- temat rzeka, gdy są dobre potrafimy się cieszyć i przejść nad nimi do porządku dziennego, ale ile razy zdarza się, że jednak daliśmy się ponieść złości bezsilności i krzyczymy?  Później tego żałujemy, ale jednak zdarzają się te porażki. Tu nie pomogą czytane książki, ani czytanie różnych artykułów. Tutaj trzeba wykazać się silną wolą, ogromną wiedzą psychologiczną- znajomością siebie? Czym jeszcze? Powtórzę bycie Rodzicem to najtrudniejszy zawód :-()
"Łatwo powiedzieć, to ty decydujesz jak się zachowasz", wiem o tym dlatego tak bardzo boli
w środku, jak jednak przegram - wracam nadal do naszego powrotu z zajęć, w ubiegłym tygodniu, gdzie wszyscy krzyczeliśmy na siebie z dziećmi, gdzie potem płakaliśmy, aż w końcu mama zatrzymała samochód i poszczypanego Szymka razem z fotelikiem przesadziła do przodu. Jazda
w korku, zmęczenie, późny wieczór, bezsilność, nie ta piosenka -była początkiem rozterek... Dzisiaj dzieci już o tym nie pamiętają, a mnie ciągle gryzie jak to wszystko rozwiązać, na helikopter mnie nie stać, z zajęć- zrezygnować najprościej, ale jak? skoro Magdalena je uwielbia, jak również Osoby z którymi się uczy. Jak z nich zrezygnuję, więcej będę jeszcze musiała robić ja-
ale uwierzcie ja chciałabym być matką dla swoich dzieci nie tylko terapeutą. Z drugiej strony zajęcia
nie mają sensu skoro w drodze do domu był taki stres :-(, korków nie ominę, bo to godziny szczytu, terminu zajęć nie zmienię, bo nie mam na niego wpływu, Madzia w końcu chodzi do szkoły, właśnie chodzi do szkoły, gdzie ciągły brak trzeciej osoby do pomocy, nakręca Madzię tak, że nie jest w stanie, nawet na 5 min zasnąć po obiedzie, a ta drzemka była cenna, bo Magdalenkę wyciszała
i dawała ten cudny uśmiech zadowolenia.
Częściowe rozwiązanie jest Szymek będzie chodził na dodatkowe zajęcia nauki języka angielskiego- ale nie zawsze tato będzie mógł Go odebrać z świetlicy, hmm wiecie co zagram
w tego totka, może wygram choć "troszki kaski" na Opiekunkę dla Syna. Wiem, że nie jest to tylko nasz problem wielu Rodziców walczy w swoim życiu nie tylko o dobro dla chorego Dziecka,
ale właśnie to drugie= pierwsze zdrowe dziecko jest tak samo ważne, tyle samo czasu winniśmy poświęcać- rodzeństwu. Podobało mi się stwierdzenie Szymka, gdy miał 3 lata powiedział: mama ty powinnaś mieć klony, bo ja będę miał tyle żon najlepiej pięć: do sprzątania,
do gotowania, dla Madzi, dla Mnie i do  "zalegania"
dobrego dnia idę się sklonować ;-)

a przy okazji przypomnę nieśmiało o trwającym do 15,12 konkursie blogów w kampanii " na jednym wózku"- prosząc o Wasze głosy na bloga Magduli i Inne Blogi- poczytajcie o Nas :-)

Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

6 komentarzy:

  1. Witam,dobrze Szymek wymyślił z tymi klonami:))
    Ja też chciałabym mieć "klona" do sprzątania
    i gotowania;) :W:

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna moja! Jesteś bardzo silną kobietą, podziwiam Ciebie i Twoją rodzinkę!!! Przytulam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna- bo nie wygrałam w totka ;-), ale i nie udało mi się sklonować ;-).
    Pozdrawiam dziękuję, że Jesteście, ja idę ładować akumulatory na jutrzejszy dzień- dobrej nocy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, ja to bym się chyba bała swoich klonów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak- kolejne buźki z własnym zdaniem ;-)i na utrzymaniu ha ha, ale zobacz Aniu czy jednak w te długie ponure jesienne wieczory nie marzysz o chwili z książką w ręku i odpoczynku?

      Usuń
  5. są i u nas takie dni, takie jazdy samochodem, przesadzanie kłócących się dzieci...dzisiaj mi przyszło do głowy, że rodzice zdrowych dzieci z trudem przechodzą kolki i płaczące dziecko, bunt dwulatka, a my z takim buntownikiem i dzieckiem krzyczącym i płaczącym borykamy się wiele lat. I jak tu być zrównoważonym emocjonalnie?

    OdpowiedzUsuń