środa, 19 grudnia 2012

Dzieje się wiele.

Ten tydzień, przyniósł wiele dobrych zdań o postępach w rozwoju Madzi. Panienka więcej mówi, poczucie humoru i jasność umysłu idą, w parze, Magdalenka- robi postępy i chyba to dodaje skrzydeł.
Moi Rodzice tez czują się lepiej, więc święta spędzimy z Nimi, wszystko przygotowujemy my i tylko tam jedziemy, może dlatego lepiej się sama poczułam, bo jak mięliśmy spędzać święta bez Rodziców?
           Po powrocie dzisiaj o 18,45 do domu, ledwo weszliśmy, Magdalenka mimo zmęczenia poszła do swojego pokoiku, gdy ja w tym czasie przygotowywałam posiłek dla  dzieci, Madzia zaparzyła mi herbatkę na niby i przyniosła do kuchni w kubeczku- mówiąc:
- proszę mama herbatka dla Ciebie- wiecie jakie to miłe, że ktoś, o tobie pomyśli, że ty tez możesz być zmęczona...
Córeczka podała mi kubeczek z cudownym uśmiechem, gdy wypiłam ;-) zapytała- czy chcę jeszcze?
- tak Kochane słoneczko.
Ale przy podawaniu kolacji znowu się nasłuchałam  ha ha: wyjmując kiełbaski drobiowe/ nie parówki/ z gotującej się jeszcze wody, a tym samym lecącej pary usłyszałam:
- mama, jak ty gotujesz!!! fatalnie, fatalnie, fatalnie/ wcześniej to zdanie już było, ale było - matka ;-)
Inny dialog, nie pamiętam już początku- rozmawialiśmy o czytaniu przez Szymonka czytanki
z elementarza - Madzia mówi:
- mamo, ale ja jeszcze nie umiem czytać.
Dziewczyna jest świadoma, że coś idzie w toku nauczania nie tak, ale nawet nie wiecie jaka miała smutną minę...
Madziu Kochanie zdążysz jeszcze, dlatego czytamy na razie globalnie, ale do elementarza też zaglądamy i chyba to kolejny znak i czas na naukę, nie wiem, w jakim trybie będzie nauka szła
w szkole- wprowadza się znajomość pojedyńczych liter hmm, nie znam się nie będę wypowaiadać jak uczyć inne dzieci,w końcu nie mam Studiów pedagogicznych ani psychologicznych, ale wiem,
że w domu możemy się już uczyć.

Jako, że to czas świąteczny przygotowujemy kartki świąteczne i owe dostarczamy, są także stroiki-
w tym roku jakoś mnie wzięło na srebro- nie wiem czemu takie zimne, ale tak jakoś...
nie mam zdolności nie tylko kulinarnych, ale i artystycznych, dzieciom idzie lepiej ;-)

1 komentarz: