czwartek, 27 grudnia 2012

Granice...

Kiedyś , w jakiejś poradni, usłyszałam, że już czas określić Magdalenie granice w zachowaniu. Hmm łatwo powiedzieć skoro Dziecko ma swoje granice- to stereotypie silniejsze niż umysł, na które nie ma zakazów bądź nakazów, a jedynie sposób, fortel, szukany miesiącami. Większym problemem są właśnie ograniczenia społeczne, bo nie jest to wg mnie wychowaniem. Po prostu Inność jest trudno zaakceptować, przyjąć do wiadomości tak po prostu jest, jak to napisała Danusia- przyjąć pod dach nowego przyjaciela Autyzm, ale jak to zrobić? Magdalenka stara się, ale na każdym jednym wyjeździe mimo Jej granic, dominują granice społecznych zachowań, a najgorsze, że to ja miałam największy problem z przyjęciem granic Córki, dopiero dzisiaj po 3 dniach ochłonęłam, jak już Księżniczka wróciła na swoje włości, ja przestałam uciekać do różnych prac domowych i kuchennych wreszcie czas zaczęłam spędzać z Córką i dzisiejszy dzień był już zupełnie inny- normalny w domu, na swoim terenie...
Były zabawy w różne smaki, były masaże na stole, turlałyśmy się i tuliłyśmy w łóżku, łaziłyśmy po domu na czworaka, przy czołganiu ja odpadłam, pomagał Szymek, były przebieranki, tańce, zabawy, mandala dmuchana tuszem- trudne zadanie- ale do końca wykonane samodzielnie przez Magdulę, były puzzle, były zagadki, jakoś puściła blokada
Moja Księżniczka

smaki i zapachy- były różne od owoców, po przez kiełbaski i chleb

mandala w tuszu

hmm w moich butach, pełno śmiechu

A tutaj smutek, Magdalena znalazła strój Pająka, potwornie przestraszyła się rękawiczki i maski- może Ktoś wie dlaczego???
Choroba męża nie mija, hmm jutro wizyta u lekarza, ale mimo choróbska znosił mój nastrój i BYŁ
na stanowisku. Jak ważne jest być razem. Dlatego wracam do moich częstych myśli, nie wiem jak dają radę Samotni Rodzice- wiecie, o czym mówię?

9 komentarzy:

  1. Aniu, wiesz nie było łatwo mi przygarnąć tegoż "PRZYJACIELA", ale nie miałam wyjścia, musiałam jeżeli chciałam mieć córkę. Nadal nie jest łatwo. Dom pełen ludzi, zawarty pokojowy pakt z autyzmem sprawdził się tylko w Wigilię, a i też nie do końca, bo musiał i tak powiedzieć swoje "ja" tu rządzę. I to swoje "ja" tak wypowiada codziennie po kilka razy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Dana Dzielna i Kochana, to jest tak trudne, a miłość ogromna bardzo w tym wszystkim cierpi, bo...
      Wychodzi nam jedynie walczyć z niby przyjacielem, aby Dzieci nasze były szczęśliwe, ale jak walczyć, skoro tutaj nie obowiązują żadne zasady??? Dana uciekaj odpocząć- Twój kręgosłup chce wytchnąć - dobrej nocy dla Was Kochane Kobietki

      Usuń
  2. Magdalenko ;-) śliczna z Ciebie księżniczka ;-)
    Aniu ;-) Jasiek boi się nawet słowa pająk - powiesz, że idzie pająk to od razu wrzeszczy - nawet się nie rozejrzy dookoła...
    U nas po kilkunastu fajnych dniach autyzm wylazł akurat w Wigilię... ale było - minęło ;-) teraz mam nadzieję, na te jaśniejsze dni ;-)
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Madzia sobie świetnie radzi! Lepiej ode mnie na obcasach ;)
    Aniu do choroby dziecka nie da się "przzwyczaić". Autyzm jest tak nieprzewidywalny jak nasi politycy. A te wszystkie badania psychologiczne...cóż. Jak czytam opis Agnieszki o stopniu upośledzenia, to jakbym sama go pisała. Pani zapisuje słowo w słowo, z tego co mówi rodzić. Oni musieliby napierw żyć z takim dziekiem przynajmniej kilka dni, żeby samodzielnie je ocenić. A tak naprawdę co oznaczają "granice w zachowaniu"? Madzia się rozwija i cały czas zaskakuje Was. Podziwiam rodziców autystów, bo napatrzyłam się na ich trudną walkę na turnusach. Wasza ciężka praca włożona w pracę z dziećmi jest dla mnie wzorem i niejednej młodej matce, wkurzającej się na swe maleńkie dziecko, bo nie chce zasnąć o wyznaczonej godzinie, kazałabym poczytać Wasz blog!
    Aniu, dasz radę. Kto jak nie Ty? Pozdrawaiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu mam nadzieję, że Aguś ma się lepiej, dziękuję za Twoje słowa i cieszę się, że Jesteś :-)

      Usuń
  4. aniu - doskonale wiem o czym piszesz :-) , ale popatrz jak bardzo nastawienie nas do sprawy zmienia nasze reakcje i jednoczesnie reakcje naszych dzieci! - w ogole bardzo bardzo duzo robisz z magdalenka , i nie dziwie sie nastrojom twoim , ktore sa tak normalne! - ja tez nie wyobrazam sobie jak niektore mamy daja sobie rade samotnie.
    magda super na zdjeciach wyglada a stroj pajaka zauroczylby tadeuszka - buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. ufff.....czarne chmury lekko rozdmuchane..:) Az strach było się odzywać. Ale tera rozumiem dlaczego to byl taki cięzki czas dla Ciebie, dla Panienki i w sumie całej rodziny. Zachwianie rutyny i zmiana otoczenia pewnie wybiły was z rytmu. Wypada mi tylko trzymać kciki i dopingowac. A z tymi granicami, czasami dorosły człowiek nie potrafi ich sobie wyznaczyć, a co dopiero wymagać od dziecka,które inaczej niż my przyjmuje świat.

    OdpowiedzUsuń
  6. tak to wszystko to emocje, które przeważają w naszym życiu. Kiedyś Ojciec karmiący powiedział super zdanie: Dziecko oddaje nam tylko to co my Mu dajemy/ w tym zdaniu jest wszystko/ :-)
    Tadzik jak Mama poda mi adres wyślę do Ciebie ten strój :-)choć troszkę już szarpnięty czasem ;-)

    OdpowiedzUsuń