środa, 5 grudnia 2012

Leniwy poranek...?

Mimo, że mama zaspała dzisiaj, a Magdula nie pojechała do Figlo Gaju z dziećmi z klasy, dzień spędzamy intensywnie, zaczęłyśmy od arteterapii i pracy przy stoliku wg wytycznych z Proseste, tańczyłyśmy, były elementy SI- równowaga, były terapie na stole metodami dr Sw. Masgutowej.
Doktor 30,11 była we Wrocławiu, wstępnie nawet zapisałam Madziulę na godzinę terapii, tym bardziej że pracujemy tą metodą, ale cena z kosmosu zniechęciła nas, mimo ogromnej wiedzy
i umiejętności Pani dr, nawet Ona nie uzdrowi dziecka jedną terapią...
Uciekam do Panienki, która bawi się swoją dużą kostką i wiąże kokardki. Popołudniowe terapie odpadają muszę czekać na powrót Syna z Wrocka z Opery- przesunięcie tylko o jedną godzinę burzy cały misterny plan dnia.
A teraz akcja :-)
Oczywiście szkoła, w której uczy się Syn, zorganizowała wycieczkę, nawet P. Kucharki poczekały
z obiadem, tylko pani świetlicowa nie powiedziała, o tym dzieciom i dzieci po 15,00 wróciły głodne...

2 komentarze:

  1. Ania ,otwórz w salonie gabinet arteterapii.Ja tez nie wiem,czemu to wszystkie terapie muszą być piekielnie drogie:(Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  2. takie miałam plany :-) tak drogie za tę jedną terapię mam 4,5 godz. innej równie dobrej terapii mimo szacunku jakim darzę P. Dr pieniądze nie spadają z nieba.
    Dobrej nocy, mój komputer buntuje się i po raz trzeci mi się wyłączył, rozumiem latem, ale teraz w pokoju 14 stopni brrr zimno

    OdpowiedzUsuń