poniedziałek, 3 grudnia 2012

Mikro napad, a może ...?

Dzień pełen wrażeń, podróż, spotkanie rodziny, której się dawno nie widziało, wspólnie spędzany czas i nagle z pełnej radości i szczęścia Dziecka - w ułamku sekundy zmiana- w nieobecne dziecko
i smutne.
A może Magdalenka uderzyła się kulą, zapytała mama, po wejściu do pokoju babci, gdzie wszyscy tzn. Babcia, Dziadek, Magdalenka, Mąż, Syn siedzieli? przeczące kręcenie głowy.
Nie było uciekania wzroku w żadną stronę, źrenice nie były powiększone, nie usztywniła ciała,
nie straciła przytomności, nie... było żadnych objawów napadu nam znanych.
Chwilę poprzytulała się do mamy i odwracanie uwagi od tego, co się działo dało maleńki uśmiech.
Kiedy wieczorem analizowaliśmy jeszcze raz całe zdarzenie, nie umieliśmy ostatecznie zdecydować co to było, ale przyszło nam do głowy coś jeszcze Magdalenka żegnała się
z Dziadkami bardzo smutna, inaczej się tuliła i nie patrzyła w oczy jakby bała się coś zobaczyć.
Nie wiem już ..., to się wydaje irracjonalne  ale skoro moje dziecko swego czasu, odpowiadało
na pytania, które zadawałam sobie w myślach, albo śmiała się ze zdarzenia, o którym sobie przypomniałam, gdy byłyśmy razem w ciszy, przytulone.
W domu powiedziała mi tylko, że to nie kulą się uderzyła, gdy odpowiadała znowu się skurczyła
i posmutniała.
Noc była spokojna, a wręcz radosna Córka przebudziła się około drugiej i chichrała się pewnie
z mojego chrapania ;-), była przytomna i powiedziała ze nie śmieje się ze swoich snów/ inaczej mowa nie była tak precyzyjna, ja zadawałam pytania, a Magdulka odpowiadała głową i: mhhh lub yyyy
Mózg może wiele,bardzo wiele może przez chorobę, umiejętność lub próba kontaktu w inny sposób niż mowa daje takie możliwości, wierzę, ze tak.
Dobrego poniedziałku, my ów zaczęliśmy z uśmiechem i dość głośno słuchając Kazika i Jego Malcików ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz