czwartek, 27 grudnia 2012

Życie, a życzenia...

Jak na osobę w moim wieku, sposób pisania jest prosty, bo i ja jestem prostą osobą, czytając inne blogi odnoszę wrażenie, że ja nawet w połowie nie umiem pisać...
Ale nie o tym, zastanawiałam się czy te święta są naprawdę świętem związanym z rocznicą urodzin Jezusa, czy tylko kolejnym dniem wolnym, pozwalającym odpocząć od codzienności?
Jak ów spędziliście Wy Czytelnicy, czy rzeczywiście była w tych chwilach radość ze wspólnego spędzania czasu? Wspólnej pracy w przygotowaniach, jak i wieczerzaniu, odpoczynku, zabaw, obdarowywania się prezentami, czytaniu pisma świętego, czy tylko jedzeniu i oglądaniu telewizji, oczywiście nie neguję żadnego sposobu spędzania owych świąt, każdy ma swoją wolę i chęć :-).
Szopka mojego Taty z 1954 roku, zawsze nam towarzyszy
Ja od lat obiecuję sobie, ze wreszcie wyjedziemy w góry, gdzie razem spędzimy czas ...,
na odpoczywaniu, spacerowaniu, wspólnej zabawie, rozmowach. Ale życie prowadzi innymi ścieżkami. Cieszę się, ze święta spędziliśmy z Rodzicami, ale we mnie coś się zmieniło, sama siebie takiej nie znam, jest we mnie tyle złości, nienawiści- z czego wynika?
Ze zmęczenia materiału?, Z niegodzeniem się z losem? Z moim charakterkiem? Emocjonalnie te święta przerosły mnie.
Dobrze, że na wysokości zadania stanął mąż...
wspólne granie kolęd
Na teraz tyle, potem może pogodniej ;-)
pozdrawiam poświątecznie, chyba te lepione trzy dni pierogi dały się we znaki ;-)

7 komentarzy:

  1. Ech Aniu,wiek może nie, ale zmęczenie materiału to tak, z niegodzeniem się losem też tak.
    U mnie było podobnie. W niektórych chwilach tegoroczne święta mnie przerastały, pomimo zawartego pokojowego paktu z Justynkowym autyzmem. Dom pełen ludzi, a my do takiej ilości osób w domu nie jesteśmy przyzwyczajeni, nie mówiąc już o "Autyźmie"
    Pozdrawiam także poświątecznie i jednocześnie przed nowo rocznie:)

    PS. A pióro do pisania bloga masz dobre!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, ja w tym roku sama siebie zaskoczyłam. Nie dałam się złym myślom. Mój żal, że dziecko nie cieszy się tak ze świąt jak powinno, jakoś przycichł gdzieś w ferworze przygotowań.
    Myślę, żeu Ciebie faktycznie zmęczenie dało o sobie znać. Mnie dopadło jak już dotarliśmy do domu. Położyłam Agnieszkę i powieki mi opadały. Jakby mnie świat przygniótł.
    Co Ty chcesz od swojego bloga? Pisany jest znakomicie!!!
    Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny ja też jak najbardziej nie godzę się z losem i czasami mnie wszystko przerasta, kilka dni temu powiedziałam do mojego męża że świąt w tym roku nie robię, bo od 3 lat przestały mnie cieszyć itd. Mąż powiedział ze zrobię jak zechcę, no cóż moje słowa pozostały tylko słowami. Przed świętami okazało się ze będziemy mieli od soboty do 2 dnia świąt przyrodniego brata moich brzdąców. Musiałam się zmobilizować i jakoś te święta przeleciały szybciutko,tylko teraz dopadło mnie zmęczenie. Sama zastanawiam się dlaczego czuję pewną awersję do Świąt Bożego Narodzenia i doszłam do wniosku że to chyba dlatego, ze jest to święto związane z narodzinami ( dla mnie podświadomie wiąże się to z traumą), no cóż pewnie gdyby Chrystus był wcześniakiem to miałabym inne podejście. Dziewczyny zmykam bo chyba zaczynam bredzić z przemęczenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Wam Mamy za te wpisy, Moja Rodzinko rozumiejąca, o czym piszę- problemy i troski zbliżają :-)
    Dziękuję Wam Mamy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. to ja teraz napiszę Ci, co ja sama o sobie myślę: jestem złośliwa i leniwa...serio. Inni myślą inaczej i też pewnie mają rację...jak to wszystko się we mnie miesza: raz robię coś fajnego z dziećmi i mam dużo zapału, potem przeciwnie: zaszyłabym się gdzieś z książką i z kluczem od drzwi. I warknęłabym na każdego, kto by do tych drzwi podszedł. ostatnio nie mam zupełnie czasu dla siebie, a przed Świętami jeszcze mniej - pewnie w końcu wybuchnę - albo lepiej już teraz zadbam o dwie godziny wolnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Bogusiu, w tym wszystkim, trzeba znaleźć swoje "dwie godziny" tak dla siebie, ja zatraciłam się chyba już dokumentnie ;-) bo nawet nie wiem jak odpocząć- już planuję co zrobić jak otrzymane dwa dni od Męża/ jutro wyjeżdżają/ spędzić- co zrobić? czy tylko pomalować ściany, a może ....
      teraz idę do wanny- pewnie znowu zasnę- nie powtarzajcie- jak woda wystygnie jest zimno- wiem bo to moja codzienność ;-)

      Usuń
    2. pomalować ściany - hihihihi!

      Usuń