wtorek, 1 stycznia 2013

A co u Nas ?

Ten post pisze trzeci dzień, a to ściana spuchła ;-) to leci VOO  VOO, to Kayah, to...
pies i spacer, ha ha i pierwszy raz od wielu lat poranna kawa bez pośpiechu w piżamie, chwile swobody się skończyły ;-) Trzeba przygotować się na przyjęcie dzieci po wycieczce do Kudowy, gdzie  też działo się wiele- spacery, wycieczki, basen, nawet piesza wycieczka do Czermnej
i na Górkę Parkową pod przekaźnik.
Ale na początek jako, że był to 31,12,2012 ....
:-))))) bez słów :-)
 zgaście światło ;-) - będzie lepiej widać :-))))))
było tylko 50 szt.- zimnych ogni ;-)




były też w domu

oczywiście zapalone świeczki- ooo właśnie- w tle choinka wykonana przez dzieci  w roku ubiegłym - z gipsu medycznego- specjalnie na kominek, w tym roku dorzucili tylko srebrne bombki :-)

Obiecane ognisko- hmm mokre drewno, to i pali się, jak widać :-)

już lepiej :-)
Dzieci były zachwycone, jednak powrót z Kudowy, emocje i wrażenia położyły nas do łóżek
już o 22.00, i smacznie spały Skarby do samego rana, mimo huku petard- biedny był pies, bo mimo włączonej muzyki w domu i trzymaniem psa z nami- psina wariowała.
Wiem, że sztuczne ognie na niebie wyglądają pięknie, ale niestety moje nastawienie jest jasne- powinny je tylko "odpalać" Osoby do tego przygotowane, ... Nie wiem, czy się ze mną zgadzacie,
ale ten wypadek dzisiejszej nocy w Warszawie, gdzie wydawałoby się Rodzice zadbali
o bezpieczeństwo dzieci- skończył się jednak tragicznie dla pewnej małej pięcioletniej Dziewczynki
i Jej Rodziny, ciarki mnie przechodzą jak tylko, o tym pomyślę..........- tylko to potwierdza.

A to już Kudowa- Magdalena Eskimos ;-) o 7.00 rano :-), Magdalenka lubi teraz wszystkie szafy ;-)


z Dziadkiem na jednym ze spacerów
spacer dzisiaj- Szymek próbuje zrobić zdjęcie słońcu ;-) - Tacie- mówi Magduli jak ma być :-)

Magdalenka pamięta, o obiecanym aparacie, ale na razie ćwiczą na tym, choć nie jest: wodoodporny, wstrząsoodporny, a porzucony nie piszczy, dając znak gdzie jest ;-)



6 komentarzy:

  1. Oj, jak ja bym chciała by Justynka też polubiła wszystkie szafy!!! Tymczasem walczymy z nadwrażliwością ubraniową. Od wczoraj do dzisiaj o całe 50% posiwiały mi włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Danusiu- podziwiam za siłę i wolę walki, szczególnie że Mała dopiero do wszystkiego była przeziębiona. Życzę aby polubiła ciuchy, choć wiem że to trudne buuu, chce się pisać więcej, dlatego nie napiszę- Mocno przytulam i SIŁ do tej samodzielnej walki...

      Usuń
    2. Aniu, dziękuję:) Przeziębiona! Ona nadal ma ropny katar i oskrzelowy kaszel. No i jakby mogła biegać nago, to by jej to najbardziej odpowiadało. Dopóki są jeszcze moi rodzice,i brat mała jazdy robi umiarkowane, ale jak oni w sobotę wyjadą to dopiero się zaczną koszmary i jazdy.

      Usuń
  2. oooo, szafy, futro... Kroniki Narni czytaliscie? ;)
    Liczylam na obszerniejsza relacje z Kudowy. Uwielbialam to miejsce. Zwlaszcza, jak nie ma tlumu turystow. Muzeum Zabawek, przez gore parkowa na piechotke do kosciola w Czermnej, tak Szlak Ginacych Zawodow i pyyyszny chleb... W drodze do Pstraznej (z super skansenemna gorce) przed zakretem chatka z ludowa ruchoma szopka... ale najfajniej jest w Starym Mlynie, gdzie pod mlynskim kolem mocza sie najlepsze pstragi na swiecie!

    OdpowiedzUsuń
  3. o, zginal mi komentarz.
    W zakladce obok wlasnie rzucilo mi sie w oczy, ze myslicie o delfinoterapii. Dopytaj dokladnie, czy jest to w ogole mozliwe. W Iwatrakowie jest delfinoterapia, ale dla nas za daleko, jedna sesja trwa 6 tygodni i trzeba byc w delfinarium co tydzien o okreslonej porze, przy 2,5-3/godzinnym dojezdzie jest to niestety w ogole niewykonalne. No i kszty niesamowite. Jedynym absolutnymp rzeciwwskazaniem do delfinoterapii u nas jest padaczka, wiec sprawdz prosze, zeby nie napalic sie na cos, co nie tylko nie pomoze, ale okaze sie zbyt ryzykowne.

    OdpowiedzUsuń
  4. tak Pstrążna- to też miejsce, gdzie w stoku gór zrobione są dwa stawy hodowlane karpia i pstrąga- miejsce gdzie dzieci łowią sobie rybki do smażenia
    Delfiny- kosztowne bardzo, ale padaczka to głównie problem z pływaniem w wodzie- napad w wodzie,,,,,,
    w Starym młynie tez fajnie jodłują ;-)

    OdpowiedzUsuń