niedziela, 27 stycznia 2013

Bajeczka dla córeczki

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma morzami... (zaczął tato)
-Albo nie córcia
Całkiem niedawno i całkiem niedaleko w małym domku pod lasem mieszkała sobie mała dziewczynka...
-Czerwony kapturek! - Powiedziała Madzia
-Nie. Magdalenka.
A wraz z nią Mamusia, Tatuś, Braciszek oraz cierpiący z niedogłaskania goldenretriwer Goldi.
I zdarzyło się dnia któregoś, że Magdusia mała, córcia kochana pałająca miłością wielką do sztuk wszelakich a do rysowania i malowania w szczególności, podeszła do stołu...Wzięła pojemnik
z kredkami i nie rozrzuciła ich wszystkich po pokoju, nie zaczęła wygryzać rysików..., lecz wyjęła jedną, czerwoną kredkę. Usiadła przy stole i otworzyła książeczkę z obrazkami do kolorowania. "Fruwająca" zwykle w takich okolicznościach lewa ręka, tym razem spoczęła na stole i przytrzymała kartki. Prawa dłoń wraz z czerwoną kredką zaczęła wykonywać...tak! Tym razem nie były to nerwowe mazaje nieuwzględniające konturów obrazka, lecz drobne kółeczka, jedno przy drugim dokładnie
i starannie wypełniające przestrzeń pomiędzy kreskami. Skupienie trwało kilka minut, ale to wystarczyło. Obrazek nie był skomplikowany. Magdalenka odłożyła kredkę na miejsce!, Podniosła oburącz swoje dzieło, popatrzyła na nie pochylając główkę raz na lewą, raz na prawą stronę - no, może być - skomentowała w charakterystyczny dla siebie sposób.
Mama siedziała zamyślona w kuchni popijając swoją ulubioną ostatnimi czasy kawę z włoskiego zaparzacza - prezentu od swojego brata - italofila, gdy Madzia podeszła z boku i zatrzymała się przy stole trzymając w rękach kartkę papieru. Córeczka wyciągnęła rączki w kierunku Rodzicielki
i powiedziała... po cichutku, lecz wyraźnie: Mamusiu, dla Ciebie!...
Mama Ania odstawiła niebieską filiżankę z aromatycznym napojem i wzięła obrazek z rąk córeczki. Prawą ręką przytuliła ją mocno do siebie i trwały tak razem połączone w matczynym uścisku...
Po policzku Ani spłynęła łza, tylko jedna, bo inne wypłakała już dużo wcześniej. Tym razem była to łza  szczęścia. W rękach trzymała pierwszy starannie wykonany obrazek Magdalenki, taki, którego nie powstydziłoby się zdrowe dziecko. Na obrazku było wielkie czerwone serduszko!...

Tak, to tylko bajka...
Ale krok po kroku...
Wiara jest w nas!

10 komentarzy:

  1. Aniu Kochana!!! Jaka wspaniała bajeczka!!!!CUDOWNA!!!!Marzenia się spełniają.A Dzieci często słuchając ich zachowują się jak bohaterowie z bajeczek.Ciekawa jestem czy Magdalenka od razu zawołała "Mamo, to o mnie i o nas!!!".???

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę Ci z całych sił, by rzeczywistość była jak bajka!!! Muszę opowiedzieć taką bajeczkę dla Mai, może też pożegna swoje mazaje i przestanie wychodzić za kontur? "Czerwony kapturek" przy Twojej bajeczce wysiada, Kochana!!!!Całuję Was obie i trzymajcie za nas kciuki o 13-tej( wybieramy się na mszę dla dzieci do tego samego Kościoła co tydzień temu).Buziaki dla Magdalenki od Majeczki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet Monia nie wiesz jak mocno trzymam kciuki- Jestem z Wami :-)

      Usuń
  3. Brawo!!! Brawo Mmadzia! W życiu może być czasem jak w bajce, pozdrawiam Aniu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna bajka. Wzruszyłam się.

    OdpowiedzUsuń
  5. No i się poryczałam....a taaaaaaaaaki sukces bardzo cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  6. :-) ech :-)))))) pieknie - buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam,łzy wzruszenia zamgliły mi oczy i trochę trudno się pisze:))
    Nawet marzenia się spełniają jak jesteśmy wytrwali i trochę im pomożemy :))
    Madzia jest wspaniałą dziewczynką i na pewno będzie tak jak w bajce :))
    Siły i wytrwałości,a po trudnych dniach,przyjdą te radosne,które są jak promyk słońca na pochmurnym niebie,pozdrawiam :W:

    OdpowiedzUsuń
  8. Łzy wzruszenia spłynęły i mi po policzkach gdy czytałam tego posta, napisanego przez Męża, taką bajkę Córce opowiadał. Jest Wspaniałym Ojcem

    OdpowiedzUsuń