piątek, 15 lutego 2013

Bajki na dobranoc cd.


Misia Tosia siedzi w rogu łóżka i płacze Magdalenko :-(
- ooo, nie jadła kolacji...- Magdalenka
- tak, a co kroisz?- mama
- czekoladę ;-)
- Madziu ale Tosia ma pusty brzuszek i na kolację zjadłaby hmm../ zastanawia się mama
- /krojąc na niby poduszkę/ chleb z miodem- Magdalenka
tak dłuższą chwilę karmiła Tosię, aż w końcu Tosi się odbiło ;-)
- Madziu, to dzidziusiom się odbija jak piją kaszkę ;-)
i na takich rozmowach w łóżku, dziecko z uśmiechem zasnęło :-)...

Ale to nie koniec historyjki. O godz. 0,00- gdy mama idzie spać,
z pokoju Córeczki słychać muzykę, grę na cymbałkach i śmiech.
- co robisz?- pyta mama
W kompletnej ciemności, pada odpowiedź- KAKAO DLA TOSI, NIE DOSTAŁA PIĆ!!!
Piła tak łapczywie, ze dostała czkawki, którą Magdalena naśladowała tak długo, że w końcu sama musiała napić się wody z powodu prawdziwej czkawki i śmiechu :-)
To koniec jednej historyjki, ale początek dobrej zabawy do drugiej
w nocy. Córka obudziła się bo chciała siku, po zrobieniu co trzeba :-) Magdalenka stwierdziła, że teraz będziemy czytać o Biedronce- wzięła książkę i otworzyła konkretne opowiadanie- o biedronce Basi i żuku Tolku, którzy swoją znajomość zakończyli ślubem, a mama "odmruczeniem" wydawało mi się, że marsza Mendelsona  ale to był marsz pogrzebowy/
jak okazało się rano/, ;-) nie szkodzi zabawę z czytania i wspólnego mruczenia miałyśmy przednią. Gorzej było rano ze wstawaniem do szkoły. Na placu boju stanął Tata
i Szymek- nie miałyśmy wyjścia.

2 komentarze: