czwartek, 7 lutego 2013

i już...

Na dworcu, gdy machałyśmy Paulinie, Magdalena zrobiła się wściekła- szybko udało się ustalić nawet bez piktogramów, że Magdalenka jest niezadowolona " jestem zła, bo ciocia już pojechała";-)
Ale przede mną muzyka z instrumentami tybetańskimi i nie tylko, a na powitanie kij deszczowy, potem misy tybetańskie, bęben rzeczy i drumla, niewielki instrument, na którym grała P. Asia, wzbudził tyle zainteresowania i ciekawości Magdalenki, że aż podeszła do pani i zaglądała - oko w oko, nos- w nos- na czym gra, gdy zakończyła pokazała nam ten instrument, nie wymyśliłyśmy jak to działa :-(
Zdjęć było wiele wiele więcej, kiedyś powrócą ;-)
skoncentrowane i zasłuchane Dziecko :-)

nawet nie wiecie jakich wibracji dostaje ciało  po uderzeniu w misę

ulubiony bęben rzeczny, Pani grała i śpiewała, potem grała Madzia

chwila przerwy- rolujemy :-)

Godzina zajęć minęła szybciutko, teraz neurostrukturalna i arteterapia, powrót do domu, kolacja, kąpiel, leki, chwila tulenia i już śpimy.
Dobranoc

3 komentarze:

  1. Dobrej nocy.....cieżko dziewczyny pracujecie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale super - magdalenka rozwija swoje talenty :-D - aniu , czy na tych turnusach tez sie jakos toba zajmuja? . jakies rozmowy, masaze itd? bo ja sie wlasnie o taki 3 tygodniowy turnus staram , gdzie mlody w "przedszkolu" ma rozne terapie , a ja w tym czasie tez - czy tez cos takiego w pl jest?
    calusy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm raczej nie, jak sama dopłacę to mam, przeważnie wtedy mam czas na pranie i posprzątanie w pokoju, chwilę na rozmowe z Innymi mamami

      Usuń