poniedziałek, 18 marca 2013

Cytaty z życia, i poniedziałkowo...

Nawet serwery google, mają dość zimy, wczoraj w cytatach próbowałam wpisać kilka cennych uwag Magdaleny, ale wyskakiwał błąd i nic z tego nie wyszło...

wspomnienie rejsu po Odrze we Wrocławiu- tęsknimy za ciepełkiem
Ale do rzeczy:


Piątkowe zajęcia z SI z Zawodowcem
Podczas zajęć Pani opowiadała akurat wierszyk o sroczce...." sroczka leciała i za uchem Madzi wylądowała"
- Monika, co ty opowiadasz- padło z ust Madzi, z jej spojrzeniem i słodkim głosikiem... :-)


Mama powiedziała do Córki:
- Madziu idź do swojego pokoju i wyjmij z szuflady majteczki, musisz się ubrać- owszem, poszła do swojego pokoju, nawet otworzyła dobrą szufladę,...
ale wyjęła i ubrała czepek pływacki- i słyszę poprzez śmiech "plum plum"

Tato przyjechał po pracy obładowany zakupami i pod pacha trzymał jeszcze paczkę papieru toaletowego...
Madzia na ten widok: 
- Tato ładnie wyglądasz z tym papierem

a jako, że był to piątek i lepiliśmy zwierzaki z masy solnej z Ciocia Moniką- parsknęłyśmy śmiechem we dwie :-)
/ wiem, zero współczucia dla człowieka późno wracającego z pracy i to jeszcze  z tobołami, ale nie chodzi o trudy dnia tylko dowcip sytuacyjny / pozdrawiamy Tatę


Dostałam tez pierwszą kartkę świąteczną- dziękuje Asiu- dzieci były zachwycone, a ja w pierwszej chwili przestraszona- jakieś omamy mnie dopadają- Asia ma podobny charakter pisma do pisma mojej Mamy, za nim dojrzałam, że to kartka od Asi, chwilę główkowałam kiedy, jakim cudem, o co chodzi?
to jedno wiosenne zdjęcie oddaje każdy poranek i popołudnie mojego Syna

A na koniec Szymek dzisiaj w szkole ma temat o straży pożarnej  przygotowywał się od piątku, niestety
nie zdołał zabrać do szkoły nawet 1/10 rzeczy ze strażą związanych. Zabrał tylko hełm, mundur, książkę
w której ma wymienione podstawowe wyposażenie GBA, prądownicę, naszywki z rożnych jednostek i kilka stopni z korpusu podoficerów i oficerów. Od piątku czekał na ten dzień...., mam nadzieję, że jego poranna radość będzie tylko większa po południu- mam nadzieję- powtórzę...

Nowy tydzień z starymi godzinami zajęć czas zacząć :-)

Syn wrócił zachwycony, Pani doceniła Jego wiedzę i pasję :-)

A Magdalena chyba czuła, że po południu będzie śnieżyca..., choć nic kompletnie na to nie wskazywało na niebie, Magdalena była pobudzona, noga robiła "swój taniec", a początek zajęć u Logopedy był trudny, była rozkojarzona, lepiej było już troszkę później, ale talent w rozrzucaniu znowu się włączył- najpierw na wyjście z klasy- pudełko z kredkami, a u p. Oksany ponad 200 obrazków wylądowało na podłodze...
A do tego na deser zagryzając tosty Córka połknęła swoją piątkę dolną- smutna, a właściwie zrozpaczona, że zjadła zęba w aucie dała znać całemu światu z swojego strasznego żalu za zębem- bo nie dostanie kasy od wróżki zębuszki.... ;-)
teraz jeździ na swoim rowerku po już zrobionych masażach w domu....
Dobrego wieczoru mimo śnieżycy za oknem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz