wtorek, 26 marca 2013

Czas płynie szybko...

Za oknem zima nie odpuszcza w domu wszyscy jesteśmy przeziębieni, taty operacja odwołana ze względu na stan zdrowia, pocieszające, że nie będą ciąć męża przed świętami.
Z dobrych rzeczy ptaki za oknem uparcie zwiastują wiosnę, kosy założyły nowe gniazdo w naszym szałasie, sójki i sikorki zaglądają wraz z  rudzikami, i kowalikami do karmnika. Dzięcioł nieustannie leczy drzewa. Kos z drozdem pstrym kłócą się o resztki z kompostownika, a kwiczoł z nich korzysta.
A co u nas- od czwartkowego dentysty i odwołanych przez nas zajęć, zajęć nie było i w piątek Magdalena zasnęła na dwie i pół godziny wstała z katarem, w sobotę pojechaliśmy do Dziadka, w niedzielę zamiast basenu spacer, a Szymek i mama do Straży pożarnej we Wrocławiu do jrg7, gdzie spędziliśmy cudownie czas. Dziękujemy Wam Panowie Strażacy za ten czas :-))))


udało się tez namówić Dziadka na chwilę walki

Podczas podróży do dziadka, Magdalena kichnęła, okrutnie i mokro ;-), a po wytarciu nosa słyszę pytanie:
- A koń kicha?
- nie koń nie kicha, może mieć kolkę od jedzenia mokrej i zmarzniętej trawy
Podsumowanie Madzi:
- koń nie kicha, koń ma kolkę


 A przy śniadaniu w poniedziałek: Magdalena je kiełbaski  na stole stoi nowa pełna butelka ketchupu, tato na ułamek sekundy odwrócił się po chusteczki do nosa/ katar nie mija/ i już pół butelki ketchupu po jej odkręceniu wylądowało na talerzu taty. Ręce nam opadły, A Magdalena swoim głosikiem i niewinną minką powiedziała:
- smacznego tato

A w poniedziałek z Magdaleną już obydwie leżałyśmy w łóżku, stąd do Logopedy też nie pojechałyśmy.
Dzisiaj Córka chciała jechać do szkoły, a ja dzięki temu mogę skreślić te parę słów.
O świętach nie piszę, bo choróbsko i zmęczenie jakoś nie nastrajają optymistycznie..., życzę Wam dobrych chwil. jesteśmy i choć coraz starsi i zmęczeni trwamy na placu boju.

4 komentarze:

  1. Zdrówka moi kochani!! A Szymek, mały strażak coraz bardziej mi imponuje!!!
    Buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Co nas nie zabije to nas wzmocni....tak sobi e musimy powtarzać i już..;) No i moge się założyć, gdyby Tata Leśniczy zjadł na raz cały talerz ketchupu to katar przeszedł by w 3 sekundy. Dobry pomysł miała Magdalena, nikt nie zrozumiał jej przesłania. U mnie tez czarne chmury za oknem, zimno i deszczowo, ale co tam...najważniejsze, że jest się do kogo przytulic i do kogo uśmiechnąć, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, dziękuję- przytulić, ale już nie ma sil na wzmocnienie, czuję się tak jakby przejechał po mnie walec, nie lubię siebie takiej, ale nie umiem się podnieść.
    Tak Szymek to prawdziwy Strażak :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu- trzymaj się kochana, ketchupowy żart- świetny!
    Wszystkiego najlepszego i dla Was z okazji Świąt!

    OdpowiedzUsuń