czwartek, 21 marca 2013

Dzień zimy ;-) i dentysta

Rano - dzisiaj w szkole będziecie robić marzannę i czarować aby przyszła wiosna- powiedziała mama
- czary mary wiosna, nie -czary mary zima- powiedziała Magdalena i już wszystko jasne- dlaczego, za oknem śnieżyca i wieje.
Oczywiście były tylko zabawy w klasie i malowanie twarzy dzieci, które wyglądały jak upiory do tego, za nic nie mogłam umyć buzi i taka kolorowa pojechała księżniczka do Wrocka-hmm jakoś mi było obojętne,
że dziecko Upiór wędruje podczas śnieżycy do dentysty ;-)

Zajęć z Alą w końcu przez tę idiotyczną pogodę nie było- dłużej musiałyśmy zostać u dentysty, gdzie dzisiaj już tak różowo nie było- czekałyśmy 30 min - a czekanie to..... WYROK.
Kiedy w końcu udało mi się Pannę spacyfikować na fotelu, a Pani dr zobaczyła co się dzieje- trójka stała nie może się przebić, a poza tym super- usłyszałam:
- to rozumiem - Magdalena powiedziała i wstała zadowolona, że już po wizycie.
Teraz mam tylko w aucie wojnę, że nie pojechałyśmy na zajęcia- nie opiszę jak wojna wygląda, ale na swojej skórze odczuł to znowu Szymek i ja.
Zrzucę te zachowania na pogodę i starszą panią, która zaciekle przed gabinetem broniła swojej torebki
i krzyczała do Magdy że jest niegrzeczna....
Nie mówcie mi, że te zachowania autystyczne można zaakceptować przy coraz silniejszej dorastającej Pannie. O autyzmie mówi się dużo, ale jak żyć przy sprzężeniach z nimi na co dzień w czterech ścianach???

temat powraca jak bumerang, a może to brak słońcaznowu wątpliwości jaka drogą iść.
Może delfiny w terapii by pomogły??? Kolejne rozmowy z terapeutami o dalszej terapii, co jak prowadzić- Hmm Magdalena to specyficzny przypadek, mądra dziewczyna rozwijająca się, ale...
Nie wiem co mam robić dalej, czy jest jakiś złoty środek, który pomoże Córce i nam w tych stereotypiach
Już nie marudzę idę walczyć na swoim podwórku...


7 komentarzy:

  1. wiesz co, nam to solarium trzeba! porzadnie sie wygrzac, nieco kolorku nabrac. Nie za duzo, ale tak ze 4-6 razy lekkie opalanie calkiem duzo daje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może jednak Aniu Malezja - ???- w solarium wieje ;-)
      Aga chyba skorzystam z Twojego zaproszenia, ale solo ;-)

      Usuń
    2. nie, Malezja nie da rady. Maz najpierw byl napalony, zeby tam na wakacje jechac, a teraz sam ma dosc, ma problemy z oddychaniem i w przeciwienstwie do mnie nie ma astmy. Ponad 35 stopni i ogromna wilgoc powietrza to dla mnie zabojcza mieszanka. wole solarium , daaaaawno nie bylam, ale wlasnie przez to wianie zawsze wylaczalam wentylator ;)

      Usuń
  2. ha ha za proste- nie wpadłam na to, żeby wyłączyć wentylator. A klimat wilgotny i pewnie i woda i dieta i parę innych rzeczy by się nazbierało- dla mnie strach przed lotem w zamkniętej puszce...

    OdpowiedzUsuń
  3. przetrzymamy zimę! dziewczyny! damy radę! ja tylko czasem zastanawiam się, co będzie, gdy ten śnieg puści i popłynie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Z delfinami to jest tak, że jedne dzieci reagują cudownie i stale rodzice zbierają fundusze na wyjazd, inne reagują strachem Zwyczajnie trzeba spróbować, znacznej większości pomaga terapia z delfinami. może faktycznie Aniu, spróbujcie jeden raz, zobaczysz, może akurat Madzia się wyciszy i będzie duża poprawa? Jakoś pasują mi delfiny do Madziuli, jej miłość do kociaków, piesków, może i delfiny pokocha :)
    Pozdrawiam gorąco!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Aniu pewnie i polubi, ale strach przed lotem to jedno, drugie prozaiczne- brak środków na tę terapię..... może kiedyś uda nam się nazbierać

      Usuń