piątek, 31 maja 2013

Odpoczywamy

Zabawy przy stole, wspólny spacer wśród pachnących Robini akacji,

Zadowolone kochane Dziatki :-)







w ogrodzie zaś kwitną azalie


czytanie "Wyspy skarbów"
i rozgrywki w planszową grę Piraci. Rozgrywki w piłkarzyki wygrane przez Magdalenę i mamę
10:9 z naszymi chłopakami :-).
W tajemnicy Wam powiem że lepszy od mamy jest tylko wujek Olek.


Były i wygłupki łóżkowe- pływanie kajakiem i łowienie ryb z łóżka, latanie samolotem jazda na koniku, przytulanki i zrzucanki, zabawa tabletem, oglądanie bajek i lenistwo straszne lenistwo, które nas zmęczyło.
Jutro wizyta w poradni hematologicznej- szukanie przyczyny nieprawidłowej morfologii krwi Magdaleny. Najprawdopodobniej jest to wynik leczenia depakiną przez 6 lat- padaczki

wtorek, 28 maja 2013

W szkole u Madzi

Dzieje się wiele w szkole Córki.
Wczoraj wycieczka do domu kultury na przedstawienie Kopciuszek- aktorzy, kukiełki, światła, muzyka. Córka była zachwycona, tylko powrót na pieszo, przez miasto zmęczył Panienkę dość mocno- powłóczyła nogami- co ewidentnie było widać na butach.
A dzisiaj - dzisiaj Akademia z okazji dnia mamy. Magdalena pięknie powiedziała do mikrofonu wierszyk, który wcześniej raz czy dwa przećwiczyła z tatą w domu- i już umiała :-)
Mówiła tak- że było Panienkę słychać!!!

Na ekranie był pokaz przygotowany ze zdjęciami dzieci i mam- przeplatany wierszami
Były piosenki dla mam o mamach i tańce
Były pompony ;-)
Była laurka i serce zrobione z pomocą, ale przez Madzię, był poczęstunek i mile spędzone chwile z dziećmi i mamami, oczywiście chwile były wzruszające i pięknie przygotowana akademia- Dziękuję P. Ewo i Paniom wspomagającym
W domu oczywiście ipod i YouTube :-(
Mama przez 5 min zastanawiała się gdzie robi się głośniej
i nagle:
_ tutaj- i śmiech Córki
Napisałam jeszcze: wolę swój stary komputer i wysłużoną klawiaturę i za nim postawiłam kropkę komputer  wyłączył się nie zapisując tego zdania ;-(

poniedziałek, 27 maja 2013

Dzień mamy???

Cudowny prezent od Syna- zeszyt dla mamy i o mamie, z marzeniami dla mamy= czarami, ale także:

ptysie ;-) i lasagne 



Mój Syn zna mnie najlepiej :-), to tylko kilka fotek z tego magicznego zeszytu- mojego zeszytu :-)))
A poniżej pierwsze zdjęcie Córki, jakie wykonała na swoim nowym tablecie :-)
Nawet nie wiecie jak stara się, wykonywać czynności powoli i precyzyjnie, co przy Księżniczki "szybkości" jest niemal cudem, ale uwierzcie mówi do siebie: powoli, powoli, o tak :-)


 Noga Magdaleny jest w dużo lepszym stanie, niż noga taty..., ale to już inna historia, dzięki temu, że Magdalenka może chodzić mimo wietrznej pogody dotarła na plac zabaw.
 A tutaj zamiast basenu zajęcia z Jakiem- nie będę się rozpisywać dlaczego pies z Gdańska
był we Wrocławiu, ale dzięki temu kilkorgu dzieciom z naszego stowarzyszenia- Razem Łatwiej udało się spędzić zajęcia na bezpłatnej dogoterapii :-) Dziękujemy Elu, Dorotko i Asiu :-)
- Mamo - dlaczego dzisiaj odkurzasz?- zapytał Syn
- bo jest brudno i nikt tego za mnie nie zrobi- mama
- ale dzisiaj jest twoje święto?!

A z okazji Dnia Matki, Magdalenka występuje w szkole we wtorek, mam zaproszenie ;-)

sobota, 25 maja 2013

I znowu mam zgryza...

Ech, co za życie. Po ostatnich strachach Magdaleny z końmi, dzisiaj mamy coś nowego...
 
 Do zoo we Wrocławiu chodziliśmy od zawsze- nawet 4-5 razy do roku,
a teraz Magdalena przestraszyła się:  zdjęcia osiołka poniżej
 A tutaj odnalezione kilka zdjęć Madzi w siodle, choć na rehabilitacji jeździła bez siodła

 A tutaj fotki z jednego nocnego marzenia w zoo, a 7.06 jest kolejne i chyba pierwszy raz bez nas :-(
 http://www.zoo.wroclaw.pl/index.php?strona=262&id_kat=734
A zaczęło się niewinnie- wizytą po szkole u zaprzyjaźnionej starszej Pani  i Jej gospodarstwie- jak zwykle
z marchewka w ręku Magdalena wpadła na podwórko żeby się przywitać, a tu zong- zamiast kotów nowy piesek- mały krzykliwy szczeniak - całkiem słodki i śliczny- ale Magdalena już wyhamowała, a jak  Pani chciała Magdalence pokazać nowe kurczaki- córka wrosła w ziemię, a mi niemalże rękę z zawiasów wyrwała- gdy dostrzegła w kurniku - wydzieloną ogrodzoną część, a w niej... świnię :-(
Królika ostatecznie nakarmiłam ja, a Córka za to chętnie rozmawiała z Panią i zamiatała podwórko - strasząc kury ;-)
ooooooo Co chodzi z tymi lękami???????????

czwartek, 23 maja 2013

Jest lepiej... ;-)

Chyba jest lepiej 30 min drzemka, zaowocowała:
Poczucie humoru wróciło Córeczce, gdyż dostała to co lubi ;-)

Przepraszam za jakość, ale ten samsung solid- odporny jest na zatapianie, ale rozdzielczość ma marną buu


Ale to dopiero początek, gdy zobaczyłam Córkę z szufelką i zmiotką, wiedziałam już, że gdzieś coś jest rozsypane, a Panienka chce posprzątać-  były to nasionka szczawiu, pozostawione jak się okazało w zasięgu rąk Księżniczki.
Gdy sprzątałam nasionka, Magdalena zdążyła popisać stół w salonie, ale chciała posprzątać sama- więc z kuchni- ze zmywaka wyjęła ociekającą wodą gąbkę...., podziękowałam za pomoc- obie śmiejąc się poszłyśmy po mopa, hmm ale to nie wszystko...,ja zajęta sprzątaniem Magdalena w swoim pokoju hmm tak mi się wydawało: działa w łazience
i używa moich perfum po zdarzeniu powyżej.
ostatecznie zaczęła sprzątać w swoim pokoju: odkurzać- nawet łóżko ;-)

To wszystko trwało tylko 15 min, udało nam się tez popracować mniej destrukcyjnie:
z dziesięciu obrazków: miała wybrać trzy nie zaczynające się na K, zrobiła to szybko: dynia, regał, baran
czy w poszukiwanie konkretnych obrazków w pokoju- te zabawę wymyślił Szymek- nagroda były obrane i pokrojone jabłka :-)
nawet rododendron w tym roku już trzeci dzień ma kwiaty ;-)

Dziewczyna rozwija się i zaskakuje, coraz częściej używa mowy " spontanicznie":
"Mamo tam stoi pan i czeka na autobus"- gdy przejeżdżałyśmy obok przystanku PKS-u
" Tato co kupiłeś"- gdy tato wrócił z zakupami.- Poszła do kuchni i razem rozpakowałyśmy zakupy- wymieniając rzeczy
zdań i zdarzeń dobrych jest coraz więcej. Fiksacji mimo wprowadzonych zasad... też.
Wiecie chyba jednak w całym tym kosmicznym czasie zdarzeń, splotów różnych wypadków, jako, że na pomoc nie możemy liczyć- Osoba do pomocy w domu- przy dzieciach ;-)
nauczę się za namowa męża czerpać energię z tych wszystkich chwil, gdy Magdalena, Szymek, mąż są zadowoleni i śmieją się

Na czym stanęło?

Cóż pogoda robi swoje, Magdalena zamiast na zajęciach z ulubioną Alą i Dorotą wybrała sen-
to znaczy, że jest mocno zmęczona, rozumiem Ją, bo mam tak samo.
Wyjazd nad morze 2.06 do 9.06.- turnus, ze względu na złamanie guzka piątego palca śródstopia lewego uniemożliwił wyjazd. Mam nadzieję, że przynajmniej usztywnienie z butów wysokich- za kostkę wystarczy do prawidłowego zrostu stopy.

Zbliża się Dzień Matki..., a mojej Mamy nie ma wśród nas...

A do całości dzisiaj po Wrocku jeżdżą tuskołapacze- tajniacy, którzy nie mają nic wspólnego
z bezpieczeństwem jazdy, jeden taki niestety wyprzedziłam/ czarny ford- lśniący nowiutki, drugi srebrny ford- tez namierzyli ;-) Znajomi/- jechali wolniej niż dopuszczalna prędkość- i jak takich nie wyprzedzić?- sami stanowią zagrożenie dla ruchu !!!


środa, 22 maja 2013

Czas...



Czym jest każdy wie, albo prawie każdy- to coś czego nam brakuje, co szybko ucieka i nigdy nie wraca ;-)
A czym czas jest dla Magdaleny?
Zegarkami na rękach u innych osób, piosenką o zegarach...:" u zegarmistrza gra muzyka, każdy zegar głośno tyka..."
jedne- cyk cyk- jak np.: ten na ścianie u Magdaleny, czy bim bom zegar na ratuszu. Potrafi nazywać godziny i nawet uczymy się rozpoznawania godziny na zegarku ze wskazówkami, ale na razie udało nam się podzielić dzień na czynności wykonywane w określonych godzinach.
A co to jest pół godziny? - to coś co nie ma wymiaru, początek tak, ale końca nie, zwłaszcza gdy trzeba coś zakończyć- jak np: słuchanie piosenek lub oglądanie bajek.
Dlatego pomysł terapeutów z Prodeste z timerem uważam za genialny. Z mamą i tatą można prowadzić dyskusje - z "pibip" na timerze nie- po prostu czas minął- to jasny koniec. Długo nie mogłam uwierzyć, że to małe cudeńko mierzące czas ;-) pomoże wyeliminować "cyrki" - autoagresywne u Panienki.
A jednak udało się. Ci, którzy mają problem z oderwaniem dzieci np.: od komputera- polecam nawet minutnik do jajek wystarczy ;-)
Teraz pora na spanie :-)
Dobranoc

piątek, 17 maja 2013

Dziękujemy, do widzenia...

Powiedziała Magdalena, gdy miała dość już mierzenia buta ortopedycznego, które było dość traumatycznym przeżyciem, tak szybko i zdecydowanie dzisiaj Córka działała już od rana, najpierw u lekarza pierwszego kontaktu, potem u ortopedy, a i przy robieniu zdjęcia ..nawet nie mam sił Wam tego opisywać, ale dopiero dzisiaj widać jak jednak ta noga boli, ja mam ranę na ręce od ugryzienia..., chodzi znowu gorzej, ale jest dzielna bo mimo bólu chce chodzić sama i próbuje wsiadać na rower w domu. Córka jest dzielniejsza ode mnie, jedyne co w tej sytuacji jest dobre, to Magdalena teraz nie jest w stanie mi uciec tak szybko jak zwykle.
Noga jednak jest złamana- guzek piątego palca śródstopia lewego, i problem- nie da rady założyć gipsu, 
a poszukiwania buta ortopedycznego dla wąskiej stopy Magdaleny spełzły na niczym, siedzę i wyję
 z bezsilności- dzień dla Magdalenki był koszmarnym dniem...

To jakiś idiotyczny paradoks- złamanie na zajęciach rehabilitacyjnych..., które winny pomagać.
Jak się zachować w takiej sytuacji? Co zrobić, żeby Magdalenie ulżyć, a jednocześnie jakoś usztywnić
 tę nogę na trzy tygodnie.
A tym samym odpada nam turnus na który tak czekałyśmy, jak bardzo Magdalena tęskni za Daną, Kubą, Teresą, Eweliną, dr Swietłaną, nawet pamięta o Denisie....., za wszystkimi, bo codziennie o Nich rozmawiamy, tak cieszyłyśmy się, że razem znowu zobaczymy morze, a tu klapa.
Nawet sześć godzin jazdy tylko we dwie w samochodzie przestało mnie przerażać- choć tak długa jazda samochodem to też trauma- ale dla mnie, przy zachowaniach Córki...
Nie wiem co mam zrobić, do tego Szymek ma alergię i też dostał cały zestaw leków i środków do ciała...
We wtorek byliśmy w Prodeste w Opolu- dalsze wytyczne i sposób działania w pracy z Córką, miłą niespodzianką było spotkanie Danusi i Justynki- to było nasze pierwsze spotkanie w realnym świecie,
a rozmawiałyśmy jakbyśmy znały się lata- Dziękuję Danusiu i trzymam kciuki za drugą turę ozonoterapii
dla Justysi ząbków
Ha ha miłych niespodzianek ciąg dalszy- dzisiaj po porannych wizytach u lekarzy za dzielność byliśmy na lodach, przy okazji wymiany oleju i przeglądu mojego auta- mieliśmy czas na lody i spotkaliśmy Sąsiadów
za leśnej miedzy - też przyjechali na lody z Córką- nagroda za dzielność na wizycie lekarskiej- pozdrawiam Jolanta i Rafał :-)
uciekam do moich Dzielnych  Kochanych Dzieci- a Wam Kochani udanego weekendu

Wojewódzki Dzień Strażaka we Wrocławiu od naszej strony;-)

Jak wiecie w dniu 4.05. jest dzień św. Floriana- patrona Strażaków, jednak uroczystości wojewódzkie odbyły się 12.05. na wrocławskim Rynku.
jak zawsze nie zawiodły "Oddziały OSP", ze swoim starym sprzętem- to pasjonaci i naprawdę mimo wysokich kosztów dbają o czerwone pojazdy- niektóre z nich, to zabytki :-)







Ta drabina jeszcze 4-5 lat temu służyła w jrg8 we Wrocławiu, teraz pięknie wyremontowana i sprawna służy
Pasjonatom w OSP Lutynia











Strażacy z jrg9- specjalizacja wysokości ;-) 

Szymek podnosi drabinę Magirus z 1968r- 30 m

próba wspinaczki na ściankę
Po trzech godzinach na Rynku, pojechaliśmy na kolejne trzy do JRG7, gdzie jak zwykle cudownie spędziliśmy czas, grając w bilarda, jeżdżąc czerwonym pięknym wozem po placu, lejąc wodę, siedząc na pa. Niestety nie wzięłam żadnego sportowego stroju aby zagrać w siatkówkę, ale następnym razem będę grać :-)
To był mój czas dla Syna