środa, 15 maja 2013

Boli noga, nowy projekt, i kilka innych spraw z życia Aniołków

Milczałam, bo po piątkowym pechowym wydarzeniu, ogarnęła mnie panika i po noszeniu Magdaleny
na rękach/ na szczęście tylko 32 kg/, miałam dość.
Noga boli Córkę do dzisiaj, jeszcze utyka, ale ostatecznie nie byłam z Magdaleną u lekarza...
Noga nie jest sina, ani spuchnięta, palcami rusza i pozwala się dotykać, nawet łaskotać, a łaskotki Panna ma że cho cho :-), tylko wczoraj pojawił się siniak w dość dziwnym miejscu i jestem niespokojna, muszę niechęć do kolejnej wizyty lekarskiej przełamać i sprawdzić mimo wszystko, że nic Mojej Najukochańszej Córeczce nie jest. Do tego okazuje się, że Syn ma jakąś alergię do społu z Mężem i musimy dojść co za paskuda teraz dobiera się do naszych Chłopaków
kwitna nasze bzy
Kilka fotek z ostatnich dni
mój kary ;-) konik na biegunach
 temat koni przerabialiśmy intensywnie

odwiedziła nas Baska i Bandos







Wiosenna zmienna pogoda, też robi swoje, jest pięknie, ale i sennie :-) Poza tym dopadłam książkę, trochę nie przyzwoitą ;-), ale jakże inną od naszego życia i awarię komputera i brak dostępu do sieci wykorzystuję- odpoczywając tak jak lubię- na tarasiku, słuchając muzyki i czytając :-)

Na koniec zostaliśmy zaproszeni do projektu finansowanego z PFRON - krótko zajęcia z końmi i kilka innych ciekawych terapii w Ośrodku  "Sobieska", ale niestety mimo decyzji Magdalenki, że chce spróbować, wczorajsza wizyta pokazała, ze Księżniczka nie jest gotowa na konie, że Jej strach jest ogromny, więc nie mam zamiaru dorzucać czegoś co powoduje lęk- paniczny strach.
Polecam Wam- to bardzo fajni Ludzie i z zapałem prowadzą swoją pracę
Bardzo dziękujemy za tę propozycję- przekazuję link do Fundacji Hipoamicus- może z okolic Wrocławia
 i z samego miasta Wrocławia- do Bukowni pojadą Ci, którzy tej terapii potrzebują bardziej i nie boją się koni- http://www.hippoamicus.org/
dla poprawy nastroju pojechaliśmy na wieczorno- nocne frytki do ulubionego od zawsze miejsca naszych Dzieci- do Sielskiej Zagrody- to miejsce gdzie Magdalena pierwszy raz w życiu widziała konie, króliki, chomiki, indyki, kury, krowy- taki nasz plac zabaw ze zwierzętami w tle- które od 9 lat zmienia się i robi zaskakujące na każdym kroku- wczoraj słuchaliśmy śpiewu słowików podziwiając kolejne zmiany.





Córcia była tam pierwszy raz gdy jeszcze nie chodziła samodzielnie, ale trzymana za rękę chciała zobaczyć wszystko.

2 komentarze:

  1. ale skoro wyszedł siniak to już dobrze, bo nic nie siedzi w środku. A chłopakom współczuje, Ja jak mieszkałąm w Polsce to ciągle miaąłm alergie, a to na świeżo skoszoną trawę, a to na kwitnącą lipe. Tutaj wsztsko mi przeszło w ciągu jednej chwili, chyba klimat mi służy.

    Zazdroszczę relaksu na tarasie w pięknych okolicznościach przyrody..:) Oby jak najczęściej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Sznupciu dodałaś mi otuchy, a z alergią masz rację- podobnie czuł się mój Brat, zresztą teraz po powrocie cierpi znowu buuu

      Usuń