środa, 22 maja 2013

Czas...



Czym jest każdy wie, albo prawie każdy- to coś czego nam brakuje, co szybko ucieka i nigdy nie wraca ;-)
A czym czas jest dla Magdaleny?
Zegarkami na rękach u innych osób, piosenką o zegarach...:" u zegarmistrza gra muzyka, każdy zegar głośno tyka..."
jedne- cyk cyk- jak np.: ten na ścianie u Magdaleny, czy bim bom zegar na ratuszu. Potrafi nazywać godziny i nawet uczymy się rozpoznawania godziny na zegarku ze wskazówkami, ale na razie udało nam się podzielić dzień na czynności wykonywane w określonych godzinach.
A co to jest pół godziny? - to coś co nie ma wymiaru, początek tak, ale końca nie, zwłaszcza gdy trzeba coś zakończyć- jak np: słuchanie piosenek lub oglądanie bajek.
Dlatego pomysł terapeutów z Prodeste z timerem uważam za genialny. Z mamą i tatą można prowadzić dyskusje - z "pibip" na timerze nie- po prostu czas minął- to jasny koniec. Długo nie mogłam uwierzyć, że to małe cudeńko mierzące czas ;-) pomoże wyeliminować "cyrki" - autoagresywne u Panienki.
A jednak udało się. Ci, którzy mają problem z oderwaniem dzieci np.: od komputera- polecam nawet minutnik do jajek wystarczy ;-)
Teraz pora na spanie :-)
Dobranoc

2 komentarze:

  1. U nas timer też działa cuda. Nawet dziś w wannie Franulka kląsnął języczkiem (tak naśladuje timer) dając mi znać, że jego 'wewnętrzny timer' dał znać, że to już koniec kąpieli:)
    Buziaki dla Was:*

    OdpowiedzUsuń
  2. My już od dłuższego czasu używamy klepsydry i bardzo się sprawdza, jest fajna, bo dziecko widzi przesypujący się piasek tak jak upływający czas :-) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń