czwartek, 9 maja 2013

Praca i piękna pogoda

U nas niezmiennie trwają terapie i szczerze czekamy wakacji, jesteśmy trochę zmęczeni. Choć Magdalena chętnie się uczy, fizycznie po szkole pada- wczoraj w drodze do Wrocławia- zasnęła mi po raz pierwszy
w aucie, temperatura 28,5 stopnia na zewnątrz mimo chłodu w samochodzie robi swoje. Na prośbę Madzi, po terapiach dr Masgutowej w ASTO, wróciliśmy do arteterapii, lepiej pracować Madzi z Olą niż wymagającą mamą.
Zakwitły kasztanowce- dokładnie w pierwszym dniu matur- specjalnie sprawdzałam dla Kury i udało mi się zrobić kilka fotek



 Tawuła pięknie kwitnie i pachnie nam całymi dniami, a gdzieś ukryta Wilga gwiżdże przyjemnie dla ucha
 Magdalena Ogrodniczka skrzętnie wykorzystuje pozostawione w ogrodzie narzędzia do swoich prac ogrodowych, hmm - chce pomagać , ale jedną ręką ani nie po haka, ani nie pograbi. za to świetnie ze mną kosiła trawniki.
Zakwitły jabłonie
 i grusze
Próba jazdy na trójkołowcu Magdaleny skończyła się na razie na ponownym wstawieniu owego do domu
na stojak. Póki nie zamontujemy ekranu z filmami lub bajkami na kierownicy- z jazdy nici ;-) Żadne z nas nie jest już w stanie nadążyć za Magdulą, a temat ciągłego skręcania kierownicy za ruchem głowy, bo jest gołąb, bo jest pies, bo jest pliszka, bo jest kot, bo...., nadal trwa. ale coś wymyślimy, żeby zrealizować nasze marzenie o wspólnych wycieczkach rowerowych- całą rodziną.
Dzisiaj po szkole- obiad w domu i jazda Wrocek- terapia logopedyczna z salą doświadczania świata i ruchowa z kynologiczną, potem może park szczytnicki, gdzie jest pięknie- jak zawsze i szansa,
na to, że dzisiaj nie będzie tłumów jak na weekend.

1 komentarz:

  1. Widze, ze wiosne zupelnie omineliscie i macie lato:)
    kasper mial ten sam problem z odruchem odwracania calego ciala a nie tylko glowy. Terapeutka SI sie z tym rozprawila, ale bladego pojecia nie mam jak to zrobila. Rower to jednak nadal klapa. Mamy doczepke i sprawdza sie super, choc juz dlugo mlody nie da rady na niej pojezdzic. Nie mysleliscie o zakupie tandemu? Ja z przyczepka czailam sie pare lat, maz sie sprzeciwial, bo mlody sie mial na zwyklym rowerze nauczyc, a potem plulam sobie w brode, ze nie zainwestowalismy wczesniej. Przypuszczam, ze doczepke kiedys wlasnie na tandem trzeba bedzie wymienic, choc nadal sie ludze, ze sie mlody jednak namysli, bo w tej chwili to juz dla niego tylko problem z chceniem i panicznym strachem przed upadkiem.

    OdpowiedzUsuń