czwartek, 6 czerwca 2013

Dzień dziecka cd., ale i inne ważne sprawy

Sobotni Festyn w Jeszkowicach nie zapowiadał się pogodnie, jak w poprzednich i następnych dniach zanosiło się na deszcz, ale nie zrażeni Organizatorzy i Uczestnicy wierzyli, że słońce zaświeci i rzeczywiście niedziela była jedynym dniem w ostatnim miesiącu gdy ujrzeliśmy promienie słoneczne.

W kuli siedzi Szymek, Magdalena nie odważyła się, zresztą wcale Jej się nie dziwię, sama bym tam nie weszła ;-)

Dzięki temu przygotowane atrakcje dla dzieci i smakoszy ciasta cieszyły się dużym zainteresowaniem, mimo, że zaczynaliśmy o 13.00 - czyli w porze obiadu, dzieci przybywało i dorosłych też. A nasze Stowarzyszenie Razem Łatwiej, działało prężnie i zdobywało środki dla naszej Dziatwy. Atrakcje dla dzieci były bezpłatne, konkursy z ciekawymi nagrodami :-)
tam w dali widać Szymka, który co chwila przynosił jakąś ciekawą nagrodę, potem pojechał do Czernicy na inny festyn, bo tam byli Strażacy
zdjęcia robiłam, za nim zaczął się ruch, a tym ferrari można było pojeździć, były jeszcze stare motocykle, kucyki, zabawa w masie solnej,

skoki na piłkach, Magdula wygrała m.in. flet prosty :-)
Po basenie Magdalena wróciła padnięta, jak widać poniżej na zdjęciu i nawet ciasto z czekoladą gryzione było opornie ;-), ale uwierzcie wypieki były wyśmienite- ponad 30 ciast upieczone przez naszych Rodziców, nawet mąż upiekł szarlotkę
i był też dog, który wzbudził zainteresowanie mojej Księżniczki
najpierw strach, a potem przez godzinę/ jak wróciła z basenu/ miała stałego towarzysza
i spacerowała sobie :-)
poniżej dowód, że słońce świeciło :-)
Poniedziałek rano, oczywiście leje, tato pojechał do szpitala/ w środę już wrócił, ale hmm o stanie zdrowia powiemy za trzy tygodnie/, Szymek  i Magdalena do szkoły. A mama zastanawiała się jak wypadnie dzień dziecka w tych strugach deszczu w szkole u Magduli.
Jak się okazało moja Dziecinka była zadowolona, konkurencje, malowanie twarzy, tańce, występy żonglera " zośką"- sprawiły Córce radość, a na deser kiełbaski z grilla.

powrót do domu po zajęciach

Zajęcia terapeutyczne zaś od poniedziałku do środy włącznie wypadały jedne po drugich, z różnych powodów, dzisiaj jest szansa, że dojedziemy do Doroty i Ali - czyli logopedyczne zajęcia i ruchowe połączone z kynoterapią.
Pozostał jeszcze temat szczepienia 10 letniej Córki przeciw odrze, śwince i różyczce... Przy moim podejściu do tematu, mam znowu nad czym myśleć i kolejny temat do dyskusji z Neurologiem...
Jest jeszcze kilka innych ważnych spraw, ale lecę po Córkę, a jednocześnie ogarniam dom, ogród, zakupy,
i co jeszcze się da. O właśnie - jeszcze licznik na wodę spisać... Uciekam dobrego dnia i nie tylko.

5 komentarzy:

  1. widzę raj na ziemi ...:-)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrowienia odwzajemniamy :-)może nie raj, ale dobra zabawa :-)

      Usuń
  2. udało się dzisiaj zaliczyć 30 min drzemkę i wyjazd na zajęcia- uff- choć było to trudne, gdyż ostatnio po powrocie ze szkoły Magdalena śpi trzy godziny- prawda, że ładna drzemka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niezła! Ale ja Magdalenkę rozumiem, sama bym tak chciała:)

      Gratulację dla taty za szarlotkę:)

      Usuń
  3. świetny festyn! ta kula- miodzio! ja jeśli chodzi o szczepionkę-wiadomo -trudna decyzja- my nie zaszczepiliśmy drugą dawką i rozmowy z lekarzem ciągle trwają -czy my wiemy, ile już przypadków odry pojawiło się???

    OdpowiedzUsuń