niedziela, 9 czerwca 2013

Wieczór marzeń w zoo 2013

Jeszcze niedawno zastanawiałam się czy na wieczór marzeń 2013 w zoo Wrocław, w ogóle się wybierzemy przez strach Magduli, ale zadzwoniła Ciotka Irma i jak tu nie iść ;-). Pogoda też zmieniła się i wszystko było za, a przede wszystkim sama Magdalena, która oświadczyła, że chce iść do zoo.
Pomna tylko wpisów w komentarzach- pozwoliłam Magdalenie robić kółka w taki sposób, aby na karmienie zwierząt nie trafić i łukiem ominąć konne przejażdżki. Było tyle atrakcji konkursów i różnych zabaw, że nawet wielkie zwierzęta nie stanowiły dla Magdaleny problemu- a ziewający stojący przy Madzi hipopotam wzbudził ogromne zainteresowanie.
Te wizyty w zoo, to nie tylko czas wspólnego oglądania zwierząt i zabawy, ale spotkania się ze Znajomymi, poza ośrodkami rehabilitacyjnymi. Może mała jest szansa na rozmowę, ale zawsze zdążymy się przywitać :-) Były lody, były kiełbaski/ choć my tym razem nie korzystaliśmy z jedzenia/
Były zabawy słoni z beczkami, były żółwie zajadające sałatę, była jaszczurka, był puszczyk, był park linowy dla Szymka,......, była Straż Pożarna z jrg2, była policja, ze swoją alfą Romeo i wojsko z "łączności"
z swoim Honkerem  w wersji "hamer" ;-), było wspaniale i miło.
A Pracownicy ZOO, jak zwykle byli mili i chętnie dzielili się wiedzą, oczywiście tam, gdzie nie zdołaliśmy dotrzeć na nogach- objechaliśmy na melexie  i odstawiono nas po 21.00 do wyjścia.
Dziękujemy było cudownie- po raz piąty, a jednak nie taki sam, wieczór w zoo.
 




Terai dla nosorożców indyjskich- poniżej. Powyżej mama wielbłąd














Rodzice byli zmęczeni, po powrocie do domu, a dzieci- NIE, był jeszcze w domu film o zwierzętach... :-)

2 komentarze:

  1. Wiem, po kim dzieciaki Wasze mają niespożytą energię i siłę - zdjęcie z Magdalenką na barana mówi wszystko.
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ha ha to nadal najlepsza forma podróżowania :-)

    OdpowiedzUsuń