piątek, 30 sierpnia 2013

A co u Magdalenki?

Opowiada bajkę tacie- przed snem biorąc w ręce ulubionego misia Uszatka i zaczyna:
Mis Uszatek poszedł na spacer do lasu i spotkał sarenkę- 
pomachał jej i poszedł dalej, i spotkał kota, i posłał buziaka,
i poszedł dalej.
Kiedy tato pochwalił się mamie bajką Córki, Magdalena pociągnęła wątek dalej:
A potem zobaczył p. Alę
i co zrobił Uszatek- zapytała mama?
Pokazał Ali język, a potem zobaczył słonia i uśmiechnął się do niego. ;-)
fotka nie jest moja własnością- odnaleziona w czeluściach netu ;-)

Kochani na razie krótko... Nikodem Nas POTRZEBUJE

                      http://www.siepomaga.pl/f/majaprzyszloscfundacja/c/992

dla Nikodema: tutaj przypomnienie Dzisiaj pomoc Matce i Dziecku oraz Bez nadziei?

czwartek, 22 sierpnia 2013

Jest taki blog... i rzeźbiarz

których uwielbiam - cudowne zdjęcia i tak jakoś miło i bajkowo jest u Jo- zapraszam i Was- teraz temat
mi wyjątkowo bliski- http://zwidokiemnaobelisk.blogspot.com,

Na święto, to wybiera się też Cudowny Polski Rzeźbiarz - Wojciech Dzienniak  - to wyjątkowy człowiek, który wykonuje rzeźby różne, dla mnie wyjątkowo wyraziste, bo taki jest ten Człowiek... zapraszam na jego stronę, ale i stoisko w Bolesławcu właśnie teraz - od piątku 23.08 do niedzieli 25.08



to tylko namiastka, ale to moje ulubione, choć są i inne już w prywatnych zbiorach..., 

Sztuką jest...

Sztuką jest być szczęśliwym w szarości codzienności, bo przecież, 
ta codzienność,  ta obowiązkowość,  to głównie nasze życie. A jednak bycie szczęśliwym, albo choć niezrezygnowanym jest trudne...
Powinnam się cieszyć, że Magdalena samodzielnie chciała upiec kotlety selerowe, że samodzielnie wzięła nożyczki i cięła....- co popadnie, że chciała nakarmić psa- rozsypując całą karmę po kuchni, że miałam pięć minut żeby ogarnąć kuchnię, gdy Madzia pracowała z Szymkiem przy stoliku- za ipoda, ale nie zgłosiła potrzeby fizjologicznej... i mam znowu sprzątanie - mycie mokrej już podłogi...

ale gdy miała wypić kakao bez rurki, zła sama sobie znalazła w szafce rurkę i wypiła jak chciała.
Wiem, że inni maja inaczej może gorzej, ale stawianie granic, zasady na obrazkach konsekwentnie realizowane nie dają jednak oczekiwanych rezultatów. Może, moje zmęczenie i frustracja wynikają również z tego, że 24 godz. na dobę jestem z dziećmi i one ze mną, że nie mam oderwania/swojej pracy/ tylko dla siebie....Realia są takie, ze 3-4 godz. dziennie w chwili kiedy są wakacje i później w roku szkolnym to zbyt mało czasu na pracę zawodową i nie mówiąc już zarobkową- usłyszałam ostatnio : to idź do pracy i zarabiaj tyle co ja...., chętnie się zamienię- padło- okrutne, ale prawdziwe....
Magdalena jest wspaniałym dzieckiem, tylko dla mnie już za szybkim i za silnym. Dobrze, że jest Szymek
i mimo takich a nie innych zachowań...., pomaga mi jest wspaniały i kochany, zdolny, samodzielny.
i ZDROWY.
Nie wiem jak Wy sobie radzicie, ale wczoraj sprawdziliśmy stan konta w fundacji-hmmm - szybko rozeszły się te pieniądze- na bieżącą rehabilitację i dwa stacjonarne turnusy...., a we wrześniu kolejny turnus za grube pieniądze...., ale jakoś damy radę....
Komisja już 5 września- hmm czyli rzeczywiście po dwóch miesiącach- co z tego wyjdzie, zobaczymy, na razie mam dostarczyć dodatkowo cztery dokumenty- jeden ze szkoły m.in.
Do gminy muszę zawieść już przygotowane wnioski, o finansowanie zajęć z SI na 2013/2014 rok,
a co  z kosztami wyprawki szkolnej, to się okaże....
Ale żeby nie smucić już tak zupełnie wczoraj próbowaliśmy umyć samochód, oczywiście  umyty jest tylko w połowie, bo jakoś nam się odechciało zakończyć zadanie ;-)

A i terapie po wyjeździe w ASTO czas zacząć :-)


środa, 21 sierpnia 2013

Turnus i wycieczki część 2- zakończenie

Choć już po turnusie i wróciły zachowanie standardowe w domu- wymuszanie bajek i ipoda,  zresztą nie tylko to.... Wrócę jeszcze do naszych wyjazdów i wspólnie spędzanego czasu na turnusie.
Szymek pokazuje humory ;-)
bieganie po rzeczce, w upał to lepsza zabawa niż basen pod dachem ;-)
Konkurs recytatorski- rodzin. Jako, że Madzia Ciocię Gosię i Sebę nauczyła wierszyka uznaliśmy,
że w trójkę wystąpią- występ okazał się udany i zaraz były nagrody :-)

tutaj tańce w nowych koralach
granie w piłkę z Chłopakami- to fajna sprawa
kąpiel w perełkach, dla relaksu
po porannych zadaniach- nagroda- kot filemon, a Szymek pisanie swoich codziennych trzech zdań
kolacja przy grillu
w asyście Malinioków
potem tańce :-)



i tańce połamańce ;-)
wspólne spacery- Dziękuję Marta
Wycieczka do miasteczka kowbojskiego- hmm niestety był to wolny dzień od pracy i w związku z tym, były tłumy mimo drogich biletów, a parking wyglądał jak mrowisko, i mimo atrakcji w cenie biletu, wszędzie były kolejki- a kolejki i czekanie dla Magdaleny to koszmar i stres-

Magdalena próbuje strzelać z łuku

Szymek był lepszy w strzelaniu, a poniżej szykuje się impreza, konie i strzelanie
ale za nim, Madzia musi sprawdzić wachlarze i mieć fotkę
a tutaj już "szybka kolejka"

bieganie za bańkami


Oczywiście Cudowna Marta potrafiła wyciągnąć Magdalenę z nerwowego stanu - uff
basen rodzeństwa
wieczorny spacer
Przejażdżki z Kuba i Orlikiem




Wspólne konkursy Rodzin



 Psa trzeba uczesać :-)

już dojechał tato
Leśny Park Niespodzianek w Ustroniu i namolna lama chcąca Madzi dać buzi ;-)
oczywiście aleja bajek- i Czerwony kapturek
oczywiście lanie wody
a tak skończyła się niedzielna wycieczka, Magdalena była padnięta , ale zadowolona
Lody na huśtawce w Bajce- miło i z uśmiechem mimo Magdaleny akcji- demolowania, autoagresji
i bałaganu- na prawdę - dewiza Klient nasz pan ;-) tutaj sprawdza się w każdym calu- smacznie, niedrogo, różnorodny asortyment- i w ogóle super :-)
spacer z Tatą

jazda samochodzikami, jazda "szybką kolejką"- wrażenia jakie miał tato- ha ha- zapytajcie Go sami ;-), drugi raz nie dał się namówić









A tutaj ponownie Leśny park niespodzianek i sokół, który świat zaczął oglądać w czerwcu tego roku

muflon i daniel

i jak zwykle Cudowna Marta pomaga w chwilach zwatpienia Madzi
pokazy drapieżnych ptaków- karmienie i loty


symulacja polowania przez raroga górskiego- prędkości ogromne -ale wrażenie niesamowite

powyżej Myszołów, poniżej Bielik Amerykański, ważył tylko 4 kg ;-)
Błękitny orzeł z Kanady
Słodko chłopaki wyglądają :-)
hmm- wcale przyjemne to dotykanie łapek, skór, sierści i różnych innych struktur


godz. dwudziesta druga- uff wreszcie spanie
tato z Synem gra w tenisa
Inni już odjeżdżają
a my gramy w piłkę
i jeszcze pływamy :-)


i to na tyle w tym roku