sobota, 17 sierpnia 2013

Czy, aby na pewno?

Pytanie zadaje do wczorajszego posta, a właściwie do mojego komentarza:
Wiecie co, ten turnus jest inny niż wszystkie, z jednego prostego powodu dzieci są tu ze sobą i robią co chcą- tańczą, spacerują, graja w piłkę, ping-ponga spacerują, nudzą się- ALE RAZEM !!!!- nasze dzieci nie są odrzucone, ale pewne siebie i radosne :-))))
Magdalena chciała grać, to zagrała  nieważne, że razem próbowałyśmy trafiać w piłkę - najczęściej gdy Ktoś grał, ale Magdalenka podchodzi i pyta: " czy teraz ja mogę", potem już sama odważnie podchodziła 
i próbowała odbić raz czy dwa razy, a jak miała dość- grzecznie oddawała rakietkę- "już"

Tak są, ale to my rodzice stoimy na straży, żeby żadne nie uciekło nie wiadomo, kiedy na ulicę- tak jak próbowała zrobić to Magdalena, czy nie złapało płonącej świeczki, czy nie rozsypało cukru, czy......, każdy 
z nas wie, że mimo wszystko żadne z naszych dzieci samodzielnie nie pójdzie do szkoły, czy na zakupy, zawsze "Cień" musi być, nawet żeby zaprowadzić do łazienki, czy przypilnować zjedzenia obiadu, czy picia 
w te upały w ciągu dnia. Tutaj jednak mają namiastkę wolności i samodzielności na miarę możliwości i chyba
to jest i tak cudowne :-)
Nikt nie mówi, robisz to źle nie umiesz, przeszkadzasz, tutaj mają szansę spróbować gry w kosza lub chociaż spróbują pokozłować piłkę, czy zagrać w tenisa ziemnego- hmm- trafić rakietą w piłkę, tutaj mogą po prostu spróbować w swoim tempie żyć i działać.
Inaczej już było w miasteczku kowbojskim, ale to inna historia :-)

4 komentarze:

  1. Aj, Aniu, co to sie z czcionka porobilo? Tekstu ponizej zdjecia nie dam rady odcyfrowac :( a zapowiada sie interesujaco.

    OdpowiedzUsuń
  2. super! Aniu , ciesze sie razem z wami - wiem o czym piszesz!!! bardzo sie ciesze. przyjemnosci wam w dalszym ciagu zycze, oby ta samodzielnosc, wspolnota i towarzyszace im uczucie byly przelomowe!!! do przodu dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń