sobota, 10 sierpnia 2013

Różne chwile z życia Aniołków ;-)

Na turnus zabieram psa i hmm od razu zrobił się problem, gdyż pies nie lubi podróżować, co dzisiaj okazał, najpierw dopadł do węża z wodą, a ..... następnie wytarzał się w chwastach i ziemi...- pachnie tak jakby.... brrrrrr- czeka go jeszcze kąpiel. To początek przygotowania do pakowania. Leki przeciwpadaczkowe już są- recepty dostaliśmy wczoraj. Teraz pozostaje przygotować apteczkę na wyjazd/ smecta, plastry, maści na ukąszenia, mama swoje leki już tez ma, clemastyna, coś na oparzenia i małe rany i nurofen, dla Szymka kremy na powieki i mleko sojowe/ Niby to tylko kilka dni, ale wiadomo, że trzeba zapakować rzeczy na basen, na upał, deszcz, zimnicę i do zabawy w błocie. Butów też różnych wiele.
Pakowanie pewnie rozpocznę w nocy, bo teraz mam tylu pomocników, że nie wiem co już mam.....
A teraz chwil kilka z bieżącego życia.

Na obiad dzisiaj  zupa wiśniowa, którą zjadł Szymek i mama, Magdalena jako, że lubi nowości ;-) zjadła z zupy groszek ptysiowy i ... kiełbaski gotowane.

Oczywiście z opóźnieniem złożyłam dokumenty w Powiatowym Urzędzie ds orzekania niepełnosprawności, tzn. w lipcu, ale usłyszałam, że mam czekać miesiąc lub dwa na komisję, a dokumenty powinnam złożyć
w maju. Hmm jak mogę złożyć wniosek o orzeczenie nowe skoro stare jest jeszcze ważne? Wydawało mi się to nielogiczne, ale okazuje się, że w urzędach logika nie obowiązuje. Pomijam konieczność stawiania się
na spotkaniach owej komisji co trzy lata, skoro Magdalena nie ozdrowiała...
Mama szwy ma zdjęte ale nadal nie może kąpać się w basenie i mam się nie przeciążać- hmm ciekawe ;-)
a przy okazji, gdy byłam u chirurga Szymek znalazł nowego Krasnala, ale Imienia nie udało nam się odnaleźć owego :-(

 kąpać można się wieczorem,gdy woda jest cieplejsza niż powietrze :-)
 jazda na konikach
 w ciuchach na wodzie też można się położyć :-)
 można zrobić wieloryby
 i zobaczyć jak szybko mija czas- dopiero kwitła nasza nektaryna, a tu już mamy 60 owoców- smacznych
 mimo braku słońca można się opalać ;-)

 a od rana z Tatą i Szymkiem podróżować ;-)




 a tutaj mamy pływanie z muszelką ;-)
a i ulubione lanie wody








 a tak wygląda moja hortensja, mniejsze kwitną na różowo
Wieczorem odwiedził dzieci Miron i bardzo się cieszę, bo Magdalena lubi Mirona i Miron lubi Madzię- i teraz od pół godziny bawią się razem- w trójkę. Miron to zdrowy chłopak w wieku kuzyna - 13 lat- grają w grę planszową : pali się", a ja stoję w kuchni i zastanawiam się od czego zacząć .... te zadania które do 5.30 muszę zrealizować. Jestem zmęczona, jak nigdy dotąd....
jest jeszcze temat samochodu w naprawie, ulubiony program Magdaleny i zarobkowe polowanie ;-)
ale o tym innym razem, a na pewno i o chwilach grozy jakie przezywałam  w piątek podczas burzy....

3 komentarze:

  1. Uciążliwa dla nas jest ta "nieustająca wiara urzędów w cudowne ozdrowienie naszych dzieci". W myśl zarządzeń różnych komisji orzekających, choroba której objawy będą widoczne całe życie,na którą nie ma farmaceutyków, ma zniknąć jak katar "po tygodniu"
    ( w czasie trwania orzeczenia rok,dwa lub trzy lata, a dalej już dziecko zdrowe).
    My rodzice pewnie byśmy tak chcieli, ale rzeczywistość jest inna, a urzędy skutecznie nam ją utrudniają ;(
    Chętnie popluskałabym w basenie i pooblewała wodą razem z Wami :))świetna zabawa:) Piękne dzieła natury w Twoim ogrodzie cieszą oko i żołądek :)) pozdrawiam :W:

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajowe zdjecia. Jakim cudem Szymek taki opalony, a Madzia taka blada??? Az tak sie roznia karnacja? A hortensja imponujaca. Moje sa obecnie wielokolorowe, musze je wapnem podsypac. wiesz, ze kolor hortensji zalezy od odczynu gleby? W zasadowej czy obojetnej sa biale albo rozowe w zaleznosci od odmiany, w kwasnej wszystkie robia sie po jakims czasie niebieskie. Ja chce rozowe, ale wszystkie zolzy po kolei sie niebieskie robia :/

    OdpowiedzUsuń
  3. :-) Dzięki za dobra słowa
    Karnacja to jedno, drugie to przecież Szymek już był na dwóch wyjazdach
    tak hortensje barwią się różnie... :-)

    OdpowiedzUsuń