środa, 18 września 2013

A jednak...

Po pięknym dniu- radosnym, spokojnym, zwariowanym na plaży i przy puszczaniu baniek na wiatr

przy drugiej fali obie miałyśmy mokre już spodnie i  buty- wracałyśmy śpiewając:
tralala lala było fajnie a teraz mamy mokre buty i spodnie, i tak przez całe pięć minut do pokoju

przyszedł czas na kolację....

i niezadowolenie Panienki hmm.
Jeszcze przed wejściem na stołówkę było dobrze, wchodziła z jedną terapeutką,  abym ja szybko mogła przygotować jedzenie / szwedzki bufet/ , ale już za chwilę... złość na mamę, bo zabiera od ulubionej/ fiksacja okropna/ terapeutki do innej części stołówki, gdzie wydawało mi się owej nie będzie widać- hmm- owszem ja nie widziałam, ale Magdalena tak- i zaczęło się...
ja chcę do Dany, gryzienie ręki, odbijanie głowy- rzucanie jedzeniem po jadalni... O nie moja Panno- koniec terroryzowania matki!- oczywiście do kompletu kelnerowi spadły naczynia z wózka... huk, hałas- na chwilę odwróciły uwagę Panienki, ale tylko na chwilę, bo złość wróciła, gdy nie pozwoliłam pomagać sprzątać-
- mogę pomóc sprzątać?
Niestety przegrałam dzisiaj z Małą Szantażystką, wkradła się niepostrzeżenie złość i u mnie.....
W pokoju przerobiłyśmy zachowanie Madzi na rysunkach- po co chodzimy do jadalni, dlaczego jedzenie jest na talerzach i tam lub w buzi ma być, a nie na stole, czy podłodze wokół kilku stolików...., kiedy się jest złym, nie uderzamy głową, ani nie bijemy się... w złości..., nie gryziemy ręki...

Wykąpana i zmęczona, utulona- już na zgodę ;-)  Panienka zasnęła.
Nowy dzień przed nami- co przyniesie???? Pokaże życie - na razie jest dobrze, za oknem świeci słońce
i humor Księżniczce dopisuje

8 komentarzy:

  1. Chwila, dlaczego uwazasz, ze przegralas okazujac zlosc? Ja nie widze w tym nic dziwnego. Jakby mlody takie numery zaczal odstawiac, to masz jak w banku, ze najpierw bym huknela, a potem przerzucila przez ramie i bez kolacji zapakowala do lozka. Nie wiem wlasciwie na jakim poziomie funkcjonuje Madzia, ale jesli rozumie zasady w teorii, to w praktyce jak najbardziej trzeba je egzekwowac i ja tu baaaardzo twarda jestem. Tak jak ja szanuje i kocham swoje dziecko uwazam, ze mam prawo wymagac od niego w stosunku do mnie czy innych 9kochac wszystkich nie musi, szanowac i respektowac ich granice jak najbardziej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdalena jest wysoko funkcjonującym przypadkiem ;-) dobrze rozumiejącym granice, ale też naciągającym cierpliwość mamy do granic ;-)
      złość była zbyt widowiskowa :-((
      dziękuję Aniu dodałaś mi sił i wiary :-))

      Usuń
    2. Mamy to nie roboty. ZWLASZCZA, jak dziecko rozumie na tyle, zeby jego zachowanie ma wplyw na rodzicow, to tym bardziej reakcja ma prawo byc widowiskowa. Ja mam ten luksus, ze mi totalnie wisi, co sobie otoczenie o mnie mysli. Jak mlody robil scene, po strazacku wynosilam nie ogladajac sie na nikogo. Nawet jak wzbudzalismy niemala sensacje, w tym momencie lczy sie dziecko, a nie opinia otoczenia. Kazdy ma prawo do wyrazania zlosci, trzeba dziecia tylko uczyc jak to robic w 'cywilizowany" sposob i czasem wybuchowa reakcja rodzica to po prostu lusterko, pozwalajace dziecku zobaczyc jak to wyglada i pojac, dlaczego tak a nie inaczej nawet najwieksza zlosc mozna wyrazac :)

      Usuń
  2. Aniu pozdrawiam ciepło. Mam nadzieję, ze dzień będzie udany. Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj po raz pierwszy śniadanie w towarzystwie innych osób przy stoliku- jak Panienka chce to potrafi się zachować :-))
    tylko jedna stereotypia wygrała- utopienie w kubku jedzenia- uff ale tylko w swoim- z komentarzem w kubku jest tylko picie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. każdy czasem wysiada, przyznaj, że czasem też miałabyś ochotę tupnąć i potrząsnąć światem, ale nam jakoś nie wypada ;)

    OdpowiedzUsuń