sobota, 21 września 2013

Jeszcze raz Mielno turnusowo i nie tylko


Dzięki Terapeutom, miejscu, podejściu do dzieci, całej otoczce pobytu w Ośrodku Syrena, gdy przychodzi czas pożegnań, robi się smutno i gorzko, trzeba wracać do rzeczywistości...., do swojego schematu życia- lub jak to mówi  Szczypta_chili- "stylu życia"... mi cały humor prysł, w chwili jednej ....- głupiej zabawy męża z córką..., utrwalanie zabawą nieprawidłowych zachowań względem innych Osób- cóż to takiego zapytacie...
z jednej strony nic wielkiego, a z drugiej- naruszanie "terenu" drugiej osoby, to nie tylko zmniejszenie dystansu do obcego, ale wręcz naruszenie jego prywatnej bezpiecznej sfery. Nie wiem, czy Ktoś z Was chciałby być " napadnięty" nagle niespodziewanie...
banalne- zdejmowanie, zakładanie kaptura na wietrze..., jak się skończyło? próbą zdjęcia owego jednej
z pań na plaży...., jestem nudna i patetyczna, ale jeżeli są ustalane zasady, to oboje rodzice winni się ich trzymać. Usłyszałam też od Kelnerek- "jak Madzia jest z panią- jest grzeczniejsza.... mąż Jej na więcej pozwalał".... Trudno ktoś musi trzymać rygor...
Już wkradł się zły humor, a przecież było tak cudownie .... Praca z najlepszymi Terapeutami, Magdalena wyciszona, nawet torebki mogły leżeć- nie leciała do nich pędem, tylko prosiła " schowaj tę torebkę" zgłaszane potrzeby fizjologiczne, całe noce przesypiane na sucho..., a dzisiaj znowu miałam pranie..., na obiedzie foch- ale to już wkradł się "skrót w działaniach zakończeniowych".... zbyt dużo emocji- dobrych, radosnych, ale nie do opanowania.... potem podobnie przy kolacji. Magdalena wie i rozumie- koniec dobrego ;-)
Miałam chwilkę poświęcić odpowiedziom na pytania z " to już koniec"., ale może innym razem, choć może powinnam??? Na tych turnusach widać potencjał Magdaleny, Jej rozwój- szybkie uczenie się wierszyków, otwartość i radość z wypowiadanych słów po angielsku w kierunku Obcokrajowców na turnusie, zarażała także dobrą energią i uśmiechem.

Nawet siłownia nocną porą sprawiała Madzi wiele radości, gdy chciałam wracać do pokoju, ale nie tylko; usłyszałam:
- jeszcze nie, mama choć idziemy poszukać kota
chodziłyśmy mimo zmęczenia Córki dobrych naście minut, / koty niestety poszły na polowanie ;-)/
Był czas, aby w pełni być dla Księżniczki...., zwolnić porozmawiać, robić to, co wypowiadała Magdalenka

 Obowiązkowo: mama choć do jelenia
 codzienne spacery ';-) brzegiem- to taka radość
  czy " mama choć do morsa,muszę dać mu buziaka" pożegnanie

 a i pożegnania i medali nadszedł czas
 Dziękuję wszystkim Terapeutom oraz dr Sw. Masgutowej 
za Ich zaangażowanie, 
pomoc, opiekę, terapie 
i to jacy Jesteście Kochani, 
Szczególnie Joannie- pierwszej Terapeutce Magdaleny z terapii metodami dr Sw. Masgutowej- ileż to  już lat jesteśmy razem ?,
oraz Małgosi, za tak profesjonalne działanie,

Kochani dziękuję miło, pracowicie i cudownie z Wami było;  pozdrawiam również Rodziców Martynki, Kuby, Michała, Antka, Ani, Marty, Janka, Marcina z polskiej Dziatwy, to chyba wszyscy, do zobaczenia pewnie za rok
Nie mogę zapomnieć o podziękowaniach dla Tych, dzięki Którym mogliśmy pojechać na turnus ten, poprzednie... Dziękuję za Wasz 1%  i wpłaty dla Madzi- na rehabilitację
oraz Teresie, Ewelinie i Kasi za organizację turnusu

wieczorem jeszcze spacer po plaży i basen z tatą

4 komentarze:

  1. Wiele uśmiechu widać znaczy się było owocnie :) muszę zagłębić się w tą terapie, pierwszy raz o niej słysze, aż wstyd się przyznać :( buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. było cudownie, my z tymi terapiami zetknęliśmy się dopiero, gdy Magdalena miała 4-5lat

      Usuń
  2. Ech, Aniu... Doskonale rozumiem Twój zal, bo ja też wyjeżdżając z Mielna miałam poczucie niedosytu. Do tego zazdroszczę Wam, też marzy mi się jeszcze jeden turnus w Syrenie. Zobaczymy, może na wiosnę. To wszystko jednak zależy od środków na subkoncie, teraz nas jeszcze nie stać :) Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiam Aniu, myślę o Agusi i Tobie, niedosyt to jedno, a życie w codzienności... to drugie, trzecie, czwarte....

      Usuń