niedziela, 15 września 2013

W drogę...

W drogę czas ruszać, mimo nieopisania jeszcze na blogu wycieczki do Książa...., ale to kiedyś, gdyż dzisiejszy ranek był jednym z trudniejszych..., Magdalena od rana w złym humorze, za nic nie mogliśmy się dogadać..., do tego blada i zaczyna smarkać na zielono i kaszleć..., rodzice z bólem głowy, każdy swojej,

wystarczyło zobaczyć morze, a choróbsko poszło sobie precz
tylko Szymek od rana w dobrym humorze i jak zawsze bardzo uczynne i pracowite Dziecko- choć na krótko, ale zobaczy morze. i zobaczył 

 Czy takie powitanie morza i plaży nie mówi już wszystkiego ;-)






Za oknem pada deszcz jest szaro smutno i jakoś tak przygnębiająco, ale słuchając SDM...- z nadzieją na  jutro..., jakoś tę ciężką drogę pokonaliśmy. Magdalena odzyskała humor zaraz gdy zobaczyła morze
i terapeutów, choć chwila owa była, za krótka i skończyła się gryzieniem ręki...
Rozmowa i z drugiej strony spacer po plaży już po zmroku zrobił swoje, Madzia zrozumiała, że zobaczy się z Tą Swoją Ulubioną Terapeutką- rano, ale przed snem kazała sobie włączyć film- z przed 4-5 lat, gdzie właśnie Ową Osobę poznała i dokładnie pamiętała terapie i kotka " w kamerze".....
" Dana miała kamerę i tam był kotek"

Turnus może i drogi, ale z drugiej strony, sześć dni po 6 godzin terapii, wyżywienie i pobyt z Opiekunem 
w super warunkach/ świeżo po remoncie/, z zapleczem dla dzieci, z basenem, z sauną, z placem zabaw i siłownią, oraz 50 m od morza??? 
Chyba  warto, patrząc jak Magdalena witała się z wszystkimi, oraz jak Sama została powitana. 
Miło nam dr Sw. Masgutowa.
Grafiki rozdane, diagnoza jutro i od rana terapie.
A co u naszych Chłopaków?- nadal w drodze...., a rano szkoła i praca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz