czwartek, 24 października 2013

Alarm przeciwpożarowy...

Jak już jest zupełnie dobrze, Dzieci zdrowe pod kątem pediatrycznym ;-), czy Magdalenka mówi coraz więcej z sensem i dowcipnie, uczy się zachowań i kolejności wykonywania czynności, śpi spokojnie całe noce, lub gdy przebudzi się wędruje do toalety, to przyjdzie taki dzień w szkole, gdzie dzieciaki mają ćwiczyć zachowania w sytuacjach ekstremalnych.....
A to się nie uda, mimo starań Pań w szkole i spokojnego Ich reagowania na owe dźwięki syren...
Magdalena zareagowała jak zwykle- spięła się cała, usztywniła i wycofała w panice i płaczu, popuszczając...
Wiem, że ćwiczenia są potrzebne, ale jak to zrobić żeby Dzieci się nie bały??????
Dobrze, że piękna pogoda ratuje nas i dzisiejsze zajęcia z p. Alą...
zatem obiad i w drogę...

4 komentarze:

  1. W naszej szkole takie ćwiczenia odbywały się kiedy były organizowane dni języka. Justysia przyjęła wsjo w miarę spokojnie. Ciekawie było w Kasi klasie, kiedy to chłopcy przebrani w stroje Szkotów, czyli wiadomo spódniczkach na tyłeczku, musieli wybiegać na szkolne boisko. Uczniowie w ogóle nie przejęci alarmem tylko zainteresowani chłopcami w spódniczkach.

    OdpowiedzUsuń
  2. pozazdrościć odporności Justynie :-), żeby choć wyły ciszej te syreny...

    OdpowiedzUsuń
  3. a my nawet pediatrycznie nadal źle...
    a takie alarmy przeciwpozarowe są bardzo potrzebne, niestety pokazują jak bardzo nie gotowe na nie są nasze dzieci... i ąz strach pomyśleć co było gdyby....
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas nie ma syren. Alarm to zwykły dzwonek jak na przerwę trwający ileś tam czasu po 10 s powtórka i po kolejnych druga powtórka czyli jakby 3 dzwonki na przerwę w odstępach co 10 sekund. Zero paniki, lęku.
    Monika

    OdpowiedzUsuń