piątek, 31 stycznia 2014

Takie proste....

Ale wcale nieoczywiste..., zrozumienie,
że Córka nie uczy się poprzez naśladowanie, obserwowanie,
to tak podobno maja Autyści.
Aby coś wykonać, zrobić -trzeba wszystko przekazać obrazowo...
Prawda, że proste ;-)

środa, 29 stycznia 2014

A taki zwykły wtorek...

Jak zawsze rano pobudka i schemat rozbierania z piżamy i ubierania wg piktogramów, przytulanki, do-ciskanki i uśmiechanki, śniadanie, zestaw leków
 -pojadłam - wstając od stołu mówi Madzia
- Poczekaj, Córeczko jeszcze herbatka i leki....
-pokaż obrazek - gdy przychodzi do podawania leków


i jak zawsze zabawa : jak stukają tabletki o talerzyk....... wrrr i powtarzanie: gryziemy i połykamy- oczywiście wcale obrazek nie jest potrzebny, ale ma być to jest ;-)
potem pozostałe czynności i wyjazd do szkoły......
....Wyjazd na terapie z integracji sensorycznej

Chłopaki na zajęciach z tenisa ziemnego, jak co wtorek, ale wieczorem... wprowadzamy w życie opiekę dla dzieci.... Panowie przywieźli Alę, Anię i Łucję, Studentki UW o specjalizacji pedagogika specjalna....
Dlaczego trzy nie jedna? Łatwiej dodać sobie odwagi i animuszu jak się jest w nieznanym sobie miejscu...., Madzia była zadowolona, bo mogła się bawić-
 inicjowała zabawy właśnie Magdalena  !
było karmienie lalki i misiów, zabawy z balonem, śmiechy, chichy- po prostu poznawały się Panny :-) Szymek był trochę zazdrosny i mimo, że mama była z nim na górze i czytała..., na co normalnie czas jest tylko przed spaniem....., chciał aby Dziewczyny zobaczyły jego pokój...- udało się to zrobić i nawet chwilę pograć w piłkarzyki, przymierzyć hełmy strażackie
Gości przywitała wykąpana i w pidżamie ;-) zmęczona chciała iść spać, ale bawiła się świetnie.

Nawet nie podziękowałam Dziewczynom :-( , że zechciały przyjechać, zostałam z Magdulą
w pokoju opowiadać bajki i "szurać"- ruch rytmiczny przed zasypianiem.
Tato dzielnie odwiózł Dziewczyny do domów, hmm po różnych stronach miasta i  wrócił do domu, gdy my już spaliśmy.
Za Studentki trzymamy kciuki i życzymy powodzenia w sesji, mając nadzieję, że jeszcze kiedyś będą chciały spędzić czas z Naszymi dziećmi.
Magdalena była zadowolona, ale zmęczona, trochę chyba też zdezorientowana "ilością" Osób
dla siebie w danej chwili....

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Kolejna rocznica...

Nawet nie zauważyłam kiedy minęły dwa lata, od chwili powstania tego pamiętnika. Pamiętnika
o Wspaniałej Dziewczynce o imieniu Magdalena, która jest wspaniałą kochaną, cudowną dziewczynką z wyzwaniami dla siebie, brata i rodziców, ale też i otoczenia.
Troszkę danych dotyczących bloga, na tę chwilę:

niedziela, 26 stycznia 2014

Dzisiaj kulinarnie ;-)

To, że zdarza się, że coś przypalę, to już wiecie. Ale gdy w piątek uprażyłam słonecznik na patelni razem z drewnianą łopatką, powodując zadymienie, że ho ho, a wietrzenie domu, dało taki efekt, że wieczorem czuć było jeszcze spaleniznę, doszłam do wniosku, że posłucham męża i zacznę prowadzić blog kulinarny ;-)

sobota, 25 stycznia 2014

Zdrowie i zabawy

Jako, że nie oglądamy tv, więcej czasu spędzamy razem, a to na wspólnym robieniu chrustów, pierniczków/ po świętach robiliśmy je już kolejny raz/ to motywujemy dzieci zabawą- do nauki, teraz Szymek uczy się skakać na skakance, może mało męskie zajęcie/ choć bokserzy mają
 w rozgrzewce- skakankę/- praca nadgarstka, to jedno, a drugie koordynacja, a nawet Magdalenka próbuje skakać, ale najlepszą zabawą jest wspólne odbijanie piłki plażowej i granie
w ringo.
Dzisiaj jednak mama zmotywowała całą rodzinkę- chrustami do dokonania cudów ;-)
pierwszy cud: tato i mama skakali na jednej skakance razem- a przecież nie są szczupli
cud drugi: Szymek uczy się grać na pianinie Cancana- co nawet wolniej grając Mu udaje się
cud trzeci:- najwspanialszy- Magdalena dokonała niemożliwego: 
z salonu do kuchni/ 10 m-/ przeniosła jajko na łyżce/ plastikowe/nie zrzuciła go i nie upuściła
  :-)))

piątek, 24 stycznia 2014

Zaczarowany bal i niezwykłe urodziny ze Stowarzyszeniem " Razem Łatwiej" w gm. Czernica

To wydarzenia miało miejsce w poprzednią sobotę, hmm jakoś szybko ten tydzień zleciał. Wiele razy wspominałam Wam, że w naszej gminie jest wiele "rodzin z wzywaniami". Ale staramy się wspólnie organizować różne zajęcia i zabawy, są zatem wyjazdy do Brennej, są zajęcia
z arteterapii, muzyki, integracji sensorycznej i inne, środki zdobywamy różnie- kiermasze z naszym udziałem również Wam prezentowałam.
Ale po raz pierwszy dzięki staraniom Gosi P. mamy Paulinki i Studentek drugiego roku UW., udało się zorganizować urodziny i bal karnawałowy- wspólne zabawy przy muzyce z P. Arniką i wolontariuszkami :-)

środa, 22 stycznia 2014

Upragniona samodzielność?

To również środa, rano badanie, a przed obiadem i wyjazdem na ... terapie.
na początek Magdalena gotuje budyń...- no prawie gotuje, otworzyła budyń tak jak mama, ale już dalej nie widziała co robiła rodzicielka/ wsypała ów do odrobiny sojowego mleka.... itd/ Magdalena swój budyń wysypała na patelnię z olejem i blat obok kuchenki, jako, że nie wyszedł ów tak jak

Mama pani Gapa

Był Pan Gapa/ od minuty2'09/, jest teraz mama pani gapa.....
Ledwo wsiedliśmy do auta, dzieci zawołały- o kanapki...
Byłam pewna, ze je zrobiłam i zapakowałam do czarnego podróżnego plecaka...
Ale ich nie ma- i wtedy moja Panienka zawołała po raz pierwszy:
-mama pani gapa
dobra - pewnie zostały w kuchni, ale termos z herbatą jest....????
Ale gdy dotarliśmy do Prodeste i usłyszałam, że pomyliłam godziny spotkania....., a oczywiście jest to prawda- poryczałam się.
Mama pani gapa, jedziemy na frytki.
I tym oto sposobem w złych warunkach drogowych pojechaliśmy dzisiaj do Opola na frytki...
Oczywiście może się zdarzyć każdemu, ale czemu mi? Szczególnie że boję się jeździć  w takich warunkach po przebojach w lutym- więcej tutaj. Może cały stres zebrał się i dzisiaj....
Gdy rano Syn jadąc do szkoły powiedział:
- Czemu ta piaskarka, raz sypie piasek, a raz nie???
- Synu- bo znowu ktoś/ mimo braku zimy wcześniej/, chce zaoszczędzić na bezpieczeństwie 
i zdrowiu kierowców i ich bliskich....

Widzisz?

Dzisiaj w szkole Uczniowie mieli bilans wykonany przez Pielęgniarkę, m.in. badanie dotyczyło wzroku, a takie badanie u Madzi, to zupełnie inna historia ;-)
Magdalena była zadowolona pozwoliła właściwie na wszystkie badania, nawet mierzenie ciśnienia, a badanie wzroku -z bliska powiedziane i pokazany układ dłoni świetnie, z dalszej odległości hmm gorzej....
Oczywiście wiedząc, że Magdalena ma astygmatyzm ale widzi dobrze mama się nie przejęła ;-), dlatego jadąc autem- jak codziennie zapytałam córkę czy widzi stado łabędzi w polu/ dość daleko/
-nie widzę
- a gdzie są te łabędzie?
- tam- i ruch ręką we właściwym kierunku
- to widzisz?
- widzisz :-), nie widzisz, a widzisz :-)
a teraz obiad i w drogę do Opola- kierunek Prodeste i nowy zestaw sekwencji :-) z p. Adamem :-)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Jak to jest.....?

A właściwie dlaczego tak jest? Od wielu lat marzyłam, o tym, aby choć w wieczór moich urodzin wyjść z mężem gdzieś, gdy była Mama........, kilka razy to się nawet udało zrealizować. choć kilka chwil, ale jednak. Teraz gdy chciałam iść na "Hobbita" do kina okazało się, że mam iść sama .....

niedziela, 19 stycznia 2014

Bywa i tak...

Bywa i tak, że mamę poniosą emocje i niestety rzuci "polszczyzną".
Wydawało mi się jednak, że przy Magdalenie pilnuję się...

środa, 15 stycznia 2014

Ostatnio..

Ostatnio jakoś smutno zrobiło się na tym blogu. Dobrze, że choć Cytaty z Życia jeszcze uzupełniam. Z drugiej strony Magdalena i jej życie nie zawsze są radosne i szczęśliwe....
wrócę jednak na chwilę do świąt i gwiazdki, Wigilii -
jak co roku tato czytał ewangelie na tę okoliczność i jak zawsze był opłatek- tak był...., to taki rytuał ;-), że najpierw znika cały opłatek, a potem dzieci zasiadają do kolacji, jedzą szybko, gdyż czekają na prezenty.... Magdalena wreszcie dostała swój wymarzony/ półtorej roku hmm dłużej czekała/- aparat fotograficzny/ wstrząsoodporny, wodoodporny,..... odporny...zobaczymy jak długo ;-) na razie robi zdjęcia wszystkiemu i wszystkim.

piątek, 10 stycznia 2014

Zakupy z tatą i...

Zdarzenie z życia 6.01.2014
Jako, że zima spłatała figla, a Magdalena chcąc nie chcąc chodzi w ciepłych kozakach, po świętach uzbrojeni hmm w złotówki postanowiliśmy kupić Dziecku buty wiosenno- jesienne....,ależ jakie
to złudne marzenie rodziców, żeby kupić buty Madzi.....
zimowy spacer ;-)

A gdyby tak....

Od kilku dni Magdalena włącza sobie piosenkę....- Beby Lilly- nie powiem, że podoba mi się,
ale to nieważne, po raz pierwszy wsłuchałam się w słowa tej piosenki i doszłam do wniosku - jednego niezaprzeczalnego: Magdalena w domu nie zostanie nigdy sama, bo to, co jest tylko reakcją na zostawione samego dziecka w piosence, u nas jest normą w życiu codziennym przy zapewnionej opiece i z drugiej strony szybkości działania Dziecka z dużą wyobraźnią ....
Nawet w nocy nie jesteśmy pewni, czy Magdalena śpi na pewno, bo udawanie ma opanowane
w sposób rewelacyjny, a kilka dni temu udało Jej się w ciągu pięciu minut w zupełnej ciszy
i ciemności- w nocy, zmienić miejsce kilku rzeczy, coś zjeść i coś rozsypać....


a z drugiej strony włącza sobie piosenkę...Zostań moją Przyjaciółką- wraca jak bumerang temat koleżanki, albo starszej siostry do wspólnego spędzania czasu w domu.....To jest tak ważne,
a jednak wciąż mało realne do wprowadzenia w życie.... Paulina ma swoje życie i mimo ogromnej tęsknoty dzieci za Nią nie widzieliśmy się już hmmm prawie rok, a terapie w ciągu tygodnia i zajęcia uniemożliwiają spotkania. Zostaje weekend i spotkania z dziećmi z naszego Stowarzyszenia, ale to nie to....
Ciągle pamiętam wpis........ : W: do zdjęcia- http://magdalena-amulet.blogspot.com/2012/07/chce-miec-choc-jedna-kolezanke.html


pozdrawiam i obiecuję poprawę w częstotliwości wpisów, szczególnie, że trochę zaległości mam, na razie życzę miłego piątku

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kolejny rok czas zacząć...

U Magdalenki zaczął się targami z zębową wróżką, która tylko 2.01.2014 straciła mnóstwo pieniędzy na dwa mleczaki Magdaleny, które Córka sama sobie wyrwała, choć walka trwała już dłuższy czas ;-), a teraz pojawił się problem gryzienia pokarmów tylko lewą stroną, dlatego Panna zażyczyła sobie budyń czekoladowy i wiśniowy- dwa dni niemalże tylko na budyniu :-(
Drugim ciągle ważnym tematem są przedłużające się wolne dni, a tym samym po Wigilii zaczęły się tematy: idziemy do szkoły?, jestem dyżurną, kiedy do szkoły? Kto przyjdzie po Dawida? tato, czy mama?/ kolega z klasy/ ...
Na szczęście dla wszystkich, wracamy do normalnego rytmu dnia i życia, zaplanowanego niemalże do minuty. Ale za nim...
Dzisiejszy spacer.... i święto Trzech króli - można przedstawić ów tak jak ja napisałam tutaj pod datą 6.01.2014 lub jak ujął ten dzisiejszy dzień tato: mimo wielu trudnych sytuacji/ konia z dorożką- też.../ , realizacji zamierzonych planów Panienki, spacer był udany- uśmiechnięci wróciliśmy do domu....




A co do realizacji planów.... jestem pełna podziwu dla mojego Dziecka, że tak wytrwale, zawzięcie i po trupach dąży do celu...- torebka- nie Madzi, ale każda inna...
Jak było dzisiaj... tylko raz usłyszeliśmy : "co to ma być?" od właścicielki brzydkiej torebki ;-), gdy usłyszała, że Madzia jest chora, przeprosiła, ale nie wiem jak to możliwe- ręce zablokowane, Córka niesie swoją torebkę, ale hmm są jeszcze nogi i zęby, paznokcie....
Nie mam już sił, energii, woli, wprowadzania mojego dziecka w świat jaki nas otacza.........
Tyle tylko, że nie mam wyjścia i muszę robić swoje....
Dlaczego tak się nasiliły te zachowania? Proste- przez 17 dni brak systematycznej rehabilitacji...,
to co robiliśmy w domu było raczej zabawą/ trochę terapii wg metod dr Sw. Masgutowej, zabawy
z Knillem,
czołganie

wspólna praca - pomoc w życiu codziennym....

wychodzi jednak na to, ze to ja mam problem akceptacji tłumu, hałasu, przeciskania się, dopiero odżyłam w parku

a teraz tzn. o godz. 23.00 Magdalena wyspana wstała i przyszła zjeść kiełbaski i popracować przy stole- frosting.
Hmm już to widzę jak rano wstaje do szkoły ;-) ma doskonały humor, a my cóż śmiejemy się
z Córką :-)