niedziela, 26 stycznia 2014

Dzisiaj kulinarnie ;-)

To, że zdarza się, że coś przypalę, to już wiecie. Ale gdy w piątek uprażyłam słonecznik na patelni razem z drewnianą łopatką, powodując zadymienie, że ho ho, a wietrzenie domu, dało taki efekt, że wieczorem czuć było jeszcze spaleniznę, doszłam do wniosku, że posłucham męża i zacznę prowadzić blog kulinarny ;-)

poprzedni piątek- świetnie wyszedł mi karmel- na czarno i gorzko, bo za długo ów się robił, zostawiłam garnuszek na pół minutki....
niedziela- poprzednia- pierniczki jedna blacha z siedmiu- hmm czarna- tylko dlatego,  że robiłam coś na obiad i mimo sygnalizowania czasu przez piekarnik i samoczynnego jego wyłączenia, nie wyjęłam ciastek - bo przecież piekarnik od razu stygnie po wyłączeniu się...
ale piątkowy osmalony z drewnianą łopatką słonecznik to już przesada....., cóż poszłam się kąpać....
A jeszcze niedawno zastanawiałam się, jak można podpalić dom zostawionym jedzeniem
na kuchence....- można - ech
Dlatego moi mili gotując lub piekąc trzeba temu zajęciu oddać się w całości ;-)
Teraz to w domu już wszyscy się ze mnie nabijają" mama jak ty przypalasz"

Choć dla odmiany dzisiaj nie przypaliłam nic, a nawet wyszły mi smaczne babeczki ;-)
Pozdrawiam niedzielnie
i mimo mrozu radośnie :-)

2 komentarze:

  1. jak założysz blog kulinarny-podrzucimy swoje przepisy na przypalanie:,lub rozgotowywanie np. makaronu:)))
    Aaaaale kolorki na policzkach:)))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteśmy umówione :-))) tak- mrozik dopieścił policzki :-)))))

      Usuń