poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kolejny rok czas zacząć...

U Magdalenki zaczął się targami z zębową wróżką, która tylko 2.01.2014 straciła mnóstwo pieniędzy na dwa mleczaki Magdaleny, które Córka sama sobie wyrwała, choć walka trwała już dłuższy czas ;-), a teraz pojawił się problem gryzienia pokarmów tylko lewą stroną, dlatego Panna zażyczyła sobie budyń czekoladowy i wiśniowy- dwa dni niemalże tylko na budyniu :-(
Drugim ciągle ważnym tematem są przedłużające się wolne dni, a tym samym po Wigilii zaczęły się tematy: idziemy do szkoły?, jestem dyżurną, kiedy do szkoły? Kto przyjdzie po Dawida? tato, czy mama?/ kolega z klasy/ ...
Na szczęście dla wszystkich, wracamy do normalnego rytmu dnia i życia, zaplanowanego niemalże do minuty. Ale za nim...
Dzisiejszy spacer.... i święto Trzech króli - można przedstawić ów tak jak ja napisałam tutaj pod datą 6.01.2014 lub jak ujął ten dzisiejszy dzień tato: mimo wielu trudnych sytuacji/ konia z dorożką- też.../ , realizacji zamierzonych planów Panienki, spacer był udany- uśmiechnięci wróciliśmy do domu....




A co do realizacji planów.... jestem pełna podziwu dla mojego Dziecka, że tak wytrwale, zawzięcie i po trupach dąży do celu...- torebka- nie Madzi, ale każda inna...
Jak było dzisiaj... tylko raz usłyszeliśmy : "co to ma być?" od właścicielki brzydkiej torebki ;-), gdy usłyszała, że Madzia jest chora, przeprosiła, ale nie wiem jak to możliwe- ręce zablokowane, Córka niesie swoją torebkę, ale hmm są jeszcze nogi i zęby, paznokcie....
Nie mam już sił, energii, woli, wprowadzania mojego dziecka w świat jaki nas otacza.........
Tyle tylko, że nie mam wyjścia i muszę robić swoje....
Dlaczego tak się nasiliły te zachowania? Proste- przez 17 dni brak systematycznej rehabilitacji...,
to co robiliśmy w domu było raczej zabawą/ trochę terapii wg metod dr Sw. Masgutowej, zabawy
z Knillem,
czołganie

wspólna praca - pomoc w życiu codziennym....

wychodzi jednak na to, ze to ja mam problem akceptacji tłumu, hałasu, przeciskania się, dopiero odżyłam w parku

a teraz tzn. o godz. 23.00 Magdalena wyspana wstała i przyszła zjeść kiełbaski i popracować przy stole- frosting.
Hmm już to widzę jak rano wstaje do szkoły ;-) ma doskonały humor, a my cóż śmiejemy się
z Córką :-)

2 komentarze:

  1. Aniu, nie tylko Ty masz problem akceptacji tłumu ... chyba każdy rodzic autystycznego dziecka ma taki problem, no ... przynajmniej ja taki też mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz czasami mam wrażenie, że przez swoje życie zaczynam być bardziej autystyczna niż Magdalena.... dzisiejszy spacer był moim pierwszym wyjściem z domu... od ponad tygodnia.... jeszcze się trzęsę i jestem nabuzowana.... wrr

      Usuń