środa, 22 stycznia 2014

Upragniona samodzielność?

To również środa, rano badanie, a przed obiadem i wyjazdem na ... terapie.
na początek Magdalena gotuje budyń...- no prawie gotuje, otworzyła budyń tak jak mama, ale już dalej nie widziała co robiła rodzicielka/ wsypała ów do odrobiny sojowego mleka.... itd/ Magdalena swój budyń wysypała na patelnię z olejem i blat obok kuchenki, jako, że nie wyszedł ów tak jak
mamie, zajęła się bardziej produktywnym zajęciem- wyjęciem z szafki słoika z kaszą manną, przeniesieniem do salonu/ 12 kroków/ wysypanie na podłogę i .....
jak nie mam piasku, muszę uczyć się pisać... i słyszę... M- A-G-D-A- rysowanie palcem w kaszy.
Trwało to wszystko razem 3 minuty.

Potem dyżurna Magdalena- odkurzała i wycierała podłogę, a mama odgruzowywała kuchnię.
co było dalej już wiecie... /tutaj
to tylko jeden dzień......
A i rośnie mi Detektyw ;-)
dowód rzeczowy ;-)
mama rozmawia, zamiast się ze mną bawić ;-), a żeby było zabawniej nie mam bladego pojęcia
 z Kim i kiedy?
może życzenia urodzinowe- tak już wiem, to dzwoniła Warszawa ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz