poniedziałek, 10 marca 2014

A taka sobie niedziela ;-)

Niedziele już zdążyły być dwie, za nim zabrałam się do pisania.
Teraz nasze niedziele są prawdziwymi niedzielami, po wspólnie przygotowanym śniadaniu, dzień zaczynamy od obecności na mszy św. - niby nic dziwnego, ale jednak.... Magdalena zawsze mówi idziemy do kościółka się pomodlić- i jak tylko się przeżegna, ma zawsze jedno hasło w zanadrzu
 i chcąc, nie chcąc trzeba wyjść, a potem słyszę ściema z tym Córki szelmowskim uśmiechem, kiedyś rezygnowaliśmy z mszy, teraz nie -wracamy i mimo, że bywa różnie, trwamy do końca. Czasami też jest zabawnie:

siedzimy w naszym małym kościółku w Wojnowicach z przodu- w pierwszych ławkach, żeby Madzia widziała całą mszę i  w jaki sposób odprawia się nabożeństwo. W zasadzie to oprócz dmuchania świec, czy częstego wychodzenia nie można narzekać ;-).
...
tuż po komunii św.- Magdalena woła do taty: - ten pan myje kubki!!!
lub chwilę wcześniej, gdy Madzia była po błogosławieństwie,a inni szli do Komunii- Panna zorientowała się ile jest osób, odwróciła się ze swojej pierwszej ławki i zaczęła głośno liczyć... ;-)

Po wczorajszej mszy podszedł do nas Szafarz i powiedział m.in. o modlitwach Św. Charbela,
Kim był np.: TUTAJ
.........
Nic nie dzieje się bez przyczyny....

Ale piątkowa droga krzyżowa dla dzieci- pięknie prowadzona- była już po 3 min zakończona
dla Madzi, chciała wracać do domu- i w samochodzie słyszę:
-mamo bij brawo- i ten szelmowski uśmiech
- za co ??- aaa za to., że mnie oszukałaś?
-tak :-)
 Niedziela to wspólny czas, na zabawach, rozmowach, spacerowaniu- mama też zaczęła z nami wychodzić!!
Tak było wczoraj



 a wchodząc na ambonę usłyszeliśmy:
- drabina, drabina, bim bam bom/ na nutę Panie Janie

Magdalena po spacerze myjesz swoje buty- powiedziała mama, a Magdalena grzecznie i ze śmiechem wzięła szmatkę i wyczyściła podeszwy :-))))



Post może i długi, Ale dzieliśmy się z Wami naszym życiem, naszymi chwilami

A tak w poprzednim tygodniu:
Po wielu latach chęci, zrealizowałam myśli- być i uczestniczyć na mszy w przepięknym Kościele, który mijamy od wielu lat w czwartkowe zajęcia :
 
te fotografie nie są moją własnością, skorzystałam z fotek w necie, aby Wam ten piękny Kościół Św. Michała we Wrocławiu pokazać- więcej zdjęć TUTAJ
ale to nie tylko czas na modlitwę, to wspólny radosny czas:






 Szymek daj mi rower chce pojeździć - mimo nisko ustawionego siedziska, dzielnie dawała radę
- tato puść, chcę sama- i gdy powoli tato puszczał kierownicę, ale asekurując nadal, Magdalena zdziwiona oparła nogi na ziemi i nie wiedziała, co ma zrobić, żeby utrzymać rower, ale nie poddawała się i próbowała, a potem pozwoliła już tacie trzymać kierownicę ;-)
i słyszę:
- mamo z drogi, jadę :-)

lubione rysowanie też było :-)

Dziękujemy że Jesteście z nami :-)

4 komentarze:

  1. to jest dopiero Agentka! żart za żartem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Dziewczyna ma ogromne poczucie humoru i śmiejemy się serdecznie wszyscy :-))) niemalże cały czas :-)))

      Usuń
  2. Piękną macie okolice!
    A Madzia jest the best!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zgadzam się u nas pięknie jest :-))

      Usuń