poniedziałek, 5 maja 2014

Marudzenie- Chaos w głowie mamy

Poniedziałkowy ranek zbudził nas promieniami słońca i mimo chłodu jakoś od razu po trzech dniach wietrznej i mokrej zimnicy zrobiło się raźniej. A może raźniej dlatego, że "wolne" skończyło się i teraz
w ciszy  można odpocząć??
Co raz częściej się zastanawiam, kiedy opadnę z sił i zwariuję w tym naszym zwariowanym życiu, gdzie wyciągając Magdalenę z autyzmu ...;-), sami ów coraz bardziej popadamy, ma być tak nie tak, powiedz tak nie tak, a to tak i tak......
Magdalena mówi coraz więcej i coraz bardziej widać jak idzie do przodu, ale ja zaczynam być nerwowa i niezorganizowana, zmęczona, padam, jak coś zaplanuję zazwyczaj nie udaję się, jakoś ostatnio robi się pod górkę.....
byłyśmy we dwie u mojego taty- oczywiście tato musiał przestawić pół domu, żeby wyeliminować - totalna demolkę w kwiatach i ziemi......, zrobienie zakupów tez nie było już takie proste jak u nas w znanym sobie miejscu.......
wstawiam tyle kropek, nie kończę, ani nie rozwijam tych tematów, przywykłam
do zachowań Magdaleny, są dla nas normą i przestałam reagować na niektóre szybkie akcje, myśląc że pewne zachowania tez minęły, że panienka jest bardziej subtelna
i wyciszona- bzdura- jest obłożona "kotwicami". A z drugiej strony były chwile kiedy Madzia
i Dziadek rozmawiali, hmm o Babci, oglądali zdjęcia, wspólnie zapalaliśmy światełko Babci i wiele innych dobrych słów i zachowań, ale chyba to ja ma problem i nie ogarniam Magdaleny w "normalnym świecie"/ straszliwie nie lubię tego określenia- normalny- gdyż nic nie jest normalne i nikt nie jest normalny, bo pod jakim względem, do czego te normy porównać, wrrr/, ten normalny świat mnie męczy.
Jak Dziecko poprosi w aucie o macę cebulową, to matka podaje, ale jak zapomni, że to ma być dokładnie kawałek a nie cały placek, to wszystko jest dokładnie w drobny mak pokruszone i dziecko prosi kolejny kawałek macy: - mama poproszę mace cebulową - i teraz matka doznaje olśnienia no tak dokładnie kawałek....jabłka też Panna bardzo lubi- ale obrane i pokrojone dokładnie w ćwiartki,
na ćwiartki, bo w innym wypadku jabłka zostaną wysypane z miseczki...nie narzekam, tylko tym Rodzicom,którzy maja zdrowe dzieci i jeszcze narzekają, chcę uświadomić jedno- znajdźcie czas dla swoich dzieci i kochajcie je za to, że są takie jakie są- po pierwsze dlatego że to nie one prosiły się na ten świat, tylko dorośli podjęli, za nich te decyzje, a po drugie macie prostsze życie choć też
z problemami.
Ja Kocham swoje dzieci, nie podrzucam Ich do dziadków, babć, ciotek, wujków, którzy zaopiekują się choć pół dnia dziećmi, żebyśmy z mężem spokojnie choć mogli porozmawiać. Może dlatego czasami sobie ze zmęczenia po marudzę.
Kiedyś nie przeszkadzało mi słuchanie w koło tych samych utworów, ale po ostatnim powrocie/ w środę z Opola/ słuchanie tylko 12 groszy, Kto dogoni Króliczka, Kulig z kopyta rwie,  i Jezu jak się cieszę,  w połowie drogi zaczęłam zagryzać wargę i przyspieszać jazdę...... hmm muszę znowu podjechać do warsztatu, sprawdzić tym razem zawieszenie
i wyważenie kół - bo prowadzenie auta z takimi dodatkowymi atrakcjami nie jest przyjemne
O samych terapiach nie będę pisać, powiem tylko, że Magdalena boi się jednego z chłopców na terapii grupowej- co wyraźnie zaznaczyła i powiedziała, zaraz jak tylko wsiadłyśmy do auta, że:
 nie chce, bo K. był niegrzeczny i boi się / krzyczy ów Kolega/- poprosiłam o zmianę grupy.
A jednocześnie uświadomiłam sobie, ze terapeuci nie znają tak naprawdę Magdaleny-
o filmikach ciągle zapominam, to skąd mają wiedzieć, że Magdalena mówi- i mową się porozumiewa, to zdanie powyżej jest dla mnie jasnym potwierdzeniem, a takich zdań mniej lub bardziej gramatycznych z uwzględnieniem emocji jest więcej.
Chodzi mi ciągle po głowie też BARDZO DOBRY tekst posta- walczę z nim w myślach, zgadzam się
z nim, jak i ze słowami Anji z tygryskowa, tak i cenną uwagą Ekko 72....
Polecam przeczytajcie ów tekst, u mnie rozłożony klosz jest chyba bardziej nad Szymkiem/ zdrowym dzieckiem/....niestety jest ten klosz starach, że jeszcze Syn może być chory........

Miałam pisać o zupełnie czymś innym...., a znowu marudzę....
zatem zmieniam tytuł, a post "majówka już za nami"- innym razem ;-)

6 komentarzy:

  1. dzień bez chaosu w głowie matki - dniem straconym ;)))
    sama coraz częściej zastanawiam się skąd czerpać siły i co będzie kiedy ich zabraknie, my też nikomu nie podrzucamy Gabiego, zresztą komu zawsze las chętnych rąk.... mój syn też jest fanem muzykowania w czasie jazdy samochodem, ba nawet dżemuje ze mna przez telefon :)
    Aniu czasem też trzeba pomarudzić
    pozdrawiam i dużo sił zyczę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie żeby choć to był Dżem...., ale jakoś Córka nie lubi bluesa
      równie cieplutko pozdrawiamy

      Usuń
  2. bardzo prawdziwy tekst. Zresztą Ty wiesz.
    Wyciągnęłabym Ciebie kiedyś do mojej Mekki, do Jimu, do Łodzi. Nigdzie tak się dobrze nie wypoczywa niż z innymi rodzicami dzieci autystycznych

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem mamy wszyscy podobnie a im dalej tym bardziej się wypalamy, na szczęście choć wirtualnie mam Was
    a K. przeprosił Magdę, wie że zrobił źle i obiecał, że spróbuje tego / więcej nie pociągnie za włosy/ nie zrobi

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam że najważniejsze w tym wszystkim jest znalezienie chwili dla siebie
    I nie mam tutaj na myśli podrzucania...
    Kiedy jeszcze byłam dzieckiem praktykowałyśmy to z mamą I taka "chwilówka" dobrze obu robiła i co najważniejsze... dawała siłę
    Teraz, czerpiemy ją razem, nie tylko od Dżemu.
    Bo wiemy, że rodzice muszą mieć jej pokłady niewyczerpalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa masz rację, dziękuję za Twój wpis, chwilówki mam gdy Madzia jest w szkole lub na terapiach, siły mam tylko czasami marudzę bo jestem zła, ale mi przechodzi i robię swoje.
      Dlatego uciekam teraz łapać swoje chwile w ogrodzie w chwastach, przy śpiewie ptaszków :-)

      Usuń