niedziela, 27 lipca 2014

Poturnusowo...

Zmęczeni, z różnymi uczuciami wróciliśmy do domu. Może znajdę chwilę, aby napisać więcej, choć achów i ochów nie będzie. Magdalena wycofała się na  turnusie, zajęcia odreagowywała
w pokoju gryząc siebie i mnie. Dlatego wprowadziłam terapie dr Masgutowej - oraz wiele zajęć poza ośrodkiem w ciszy, lub w ośrodku, gdy inni byli poza nim. Nie będę pisać więcej
o terapeutach na jakich trafiła Madzia i ich tłumaczeniach, było kilka nieciekawych zajść...., które wydawało się, że pomogą rodzicom rozwiązać terapeuci, ale to mrzonki.... teoria to jedno, drugie rzeczywistość.....
Ale mimo wszystko, warto było pojechać, spotkać kilku rodziców, Szymkowi pokazać miejsca,
w których nie był, popatrzeć jak Madzia i Hania - turnusowa Sąsiadka bawiły się razem.
Jedno jest pewne pomoc Pracowników hotelu i Ich zaangażowanie pomogły mi przetrwać- trudno jest, gdy dziecko wymaga opieki cały czas, CAŁY CZAS. Magdalena ma dopiero 11 lat, a ja już nie mam sił i zdrowia, co będzie dalej???
Dość smutków, teraz zdjęcia i dobre chwile :-)
 kilka zdjęć z zajęć- pierwsze zrobiła Panna laleczkę- i bardzo delikatnie się z ową obchodziła, lala w całości przyjechała z nami do domu

 zdjęć jest wiele, ale i wiele się działo,






 żaden sztormiak nie pomógł, jedni wędrowali na Sokolnicę, my bryczką wjeżdżaliśmy do Gorczańskiego Parku Narodowego
 było wspaniale :-)))


 Magdalena nie bała się Aresa i Barego, gotowa do nauki powożenia - taki prezent na imieniny, które wypadły na turnusie, ale to było święto naszej trójki



 Była i wizyta w Rabce Zd., w koszmarnym upale


 Szymek ciężko pracował
 widzieliśmy wiewióreczkę :-)
 chłodziliśmy się w fonntannach
 odpoczywaliśmy

 W zagrodzie rozbójników też się działo ;-)
 dzwonki, kiszenie kapusty;-), mierzenie strojów

 szukanie skarbów i ich liczenie
 gra komputerowa -wspólna zabawa, w szukanie skarbów
 Szymek na własnej skórze odczuł dyby ;-)

 i robił pranie
 a teraz dla wytrwałych:  wyjaśnienie skąd ten błysk w oczach i zawadiacki uśmiech
 otóż, zmęczona Magdalena - do psot ma zawsze siłę, zanim się zorientowałam co się dzieje: usłyszałam: Ania zabierz Madzi młotek...... skąd?, Kiedy? ów znalazła i zaczęła rytmicznie uderzać w szybę- po prostu nie wiem- byłam z Madzią, tylko na chwilę obróciłam się do Szymka
 Jeszcze muzeum kolejnictwa

 i padnięci wracamy, mama do wieczora zyskała jeszcze okropnie spuchniętą nogę- popękane naczyńka i brak możliwości sprawnego poruszania się na trzy dni, tym razem prawa noga. Dzisiaj jest już w porządku, patrząc na nogę i dwie kropki blisko siebie doszłam do wniosku, że użarła mnie żmija, ale źle trafiła, ja żyję, a ona pewnie zdycha gdzieś w rabatkach różanych Rabki- nie wiedziała, że trafiła na Wiedźmę i jej wredną krew ;-)

Tak wracały dzieci z wycieczki, a tak wyglądała mama w Sosnowcu, gdzie obwody odłączyły się samoczynnie na kilka dobrych godzin i nawet perkusja nie była w stanie mnie obudzić

 a na deser w innym czasie..... tam gdzie my to i Straż pożarna

piątek, 18 lipca 2014

Turnusowo

Najwyższy czas napisać słów kilka o turnusie. 12 terapeutów, 6 grup, zajęcia indywidualne wg grafiku, jedyny mankament w naszym przypadku zajęcia są od 11.00 i od 10.00, czyli najlepszy czas na intensywną naukę spędzamy różnie, to wykonując terapie metodami dr Masgutowej,
to bawiąc się w piasku, to  spacerując w deszczu, to robiąc wianki, to czytamy bajki lub zagadki, to gramy w piłkarzyki, to jednak używamy ipoda dla relaksu, zajadamy maliny, które z Nowego Targu przywozi Kuba- super organizator i pierwsza pomoc w gardłowej sprawie. jest wiele dla mnie nowych "rodzin", ale ten turnus to turnus ciszy dla mnie, uciekam, nie szukam kontaktów,

wtorek, 15 lipca 2014

Arteterapia i wspaniała piwnica w Głogowie

Na zajęcia z arte z naszym Guru, jeździliśmy już do Jeleniej Góry, teraz przyszedł czas na Głogów, nie traktujemy tych zajęć jako obowiązkową terapię, ale jako miłe chwile, które córka chce spędzać z Koryną i Michałem, a że jest przy tym świetna terapia i zabawa to warto to łączyć :-).
Każde zajęcia są inne- ciekawe, pobudzające mowę, wyobraźnię, emocje są nazywane i "unormowane". To wspaniały relaks i praca z Fachowcami.


 a w okolicy ruin kościoła św. Michała- piwnica artystyczna
 wchodząc tam po zajęciach na ciacho i lody Magdalena powiedziała- patrząc na swój strój:
powinnam mieć sukienkę. Świadomość wyglądu u Panienki, zaczyna być wyraźna i rozpoznawalna
 wyposażenie i sposób wykonania z precyzją do najmniejszego szczegółu jest po prostu genialne
 w oczekiwaniu na pyszne ciasto porzeczkowe, można wyjąć ze skrzyni skarbów, różne ciekawe rzeczy
 Magdalena, gdy spojrzała w górę- uśmiechając się zawołała: stół i krzesła na suficie

 koniecznie będąc w Głogowie, odwiedźcie to miejsce, a sami zobaczycie że ten stół na suficie zawiera wszystko co powinien mieć stolik np.: przy czytaniu książki ;-)
 potem jeszcze spotkanie z Koryną poza pracownią

pozdrawiam Was serdecznie i wiem, że my w sierpniu będziemy tam kolejny raz :-)