wtorek, 19 sierpnia 2014

" Coś się kończy..."

A tak za Sapkowskim, proste, ale prawdziwe i zawsze do czegoś można odnieść. Skończył się turnus, siły matki, klawiatura  w lapku dogorywa, taty urlop, kończą się wakacje, .....
"...coś zaczyna".... zmiana nastawienia- rehabilitacja w celu niepogorszenia stanu istniejącego, skoro cudów z uzdrowieniem nie ma, rok szkolny, stare obowiązki, można wymieniać, ale jakoś opadłam w swych wszelkich chęciach.....
Skończyło się pierwsze dwadzieścia lat pożycia małżeńskiego, a zaczyna kolejne ;-),
tyle tylko, że jesteśmy starsi i już razem nie spędzamy tyle czasu, nie dlatego,
że nie chcemy, ale dlatego, że obowiązki życiowe przestawiły priorytety.
Zaczyna się lada chwila rok szkolny- nowe wyzwania, nowe pomysły na uśmiechnięte
i zadowolone Dziecko- Panienkę.
Mimo zmian i ustawienia w lekach, nie skończyła się jedynie padaczka- ostatni- znowu inny napad nad ranem...., musiałam podać relsed, ale powoli chyba ....właśnie chyba Panna wraca do normy :-)
A zakończenie wakacji Szymek ognisko z rówieśnikami, Magdalena trzy godziny radosnych zajęć- zabaw z P. Paulą B.- dziękujemy, dawno nie słyszeliśmy tyle ciągłego chichrania się Córki- była szczęśliwa, a dzięki temu i my.
Zostaje niedziela- pożegnanie lata z GOPS, dla nas praca- kolejne pieczenie ciast
i zdobywanie środków dla Stowarzyszenia, ale zabawa dla dzieci.
A jak minęły wakacje????

sobota, 16 sierpnia 2014

Powoli...

Powoli turnus dobiega końca, jutro po śniadaniu powrót do domu. Ale za nim, oprócz zajęć wymienianych wcześniej, są chwile, na rozrywkę/ owo włączanie w środowisko/, a przede wszystkim wspólne spędzanie czasu dzieci, rodziców, to turnus na którym psychicznie odpoczywałam, mam nadzieję, że mimo fiksacji Magdaleny parasolami- gdyż pada w Brennej deszcz, mąż choć chwilę wypoczął. Ja wczoraj wróciłam od Taty, gdzie mimo ciężkiej pracy czas spędziłam miło- widząc ogromny uśmiech taty, starszego samotnego Człowieka....
A teraz migawki z turnusu:
wyjście do Kościoła- zakończone- zepsuciem parasolki i .... po serii zachowań związanych z grzecznym, cichym siedzeniem w kościele na mszy, zakończone  w połowie nabożeństwa: Tato choć idziemy z kościółka

 wielka radość podczas występów Malinioków, zakończona płaczem- w tym roku nie mogła Panienka zagrać na akordeonie....
Jak wytłumaczyć, że raz może a raz nie- bo dorośli, mają kiepski dzień?



mimo zmiany dawki leków po wizycie u neurologa, wyraźnie widać, niestety mruczenie, stymulacja palców nie mija...., mam nadzieję, że choć w mózgu nastąpiła poprawa i są mniejsze "wyładowania"


 była drezyna i kolej wąskotorowa- przejażdżka w Rudach


i były.... jak może być inaczej, zawsze musi być wóz strażacki








jest i zmęczenie- i cudowny słodki sen
a dla mamy poranne zdjęcie - po przebudzeniu:
aaaaaaaaaaa także Magdalena polubiła piosenkę mamy, może razem poskaczemy po kałużach i w deszczu ;-)      Deszczowa piosenka

środa, 13 sierpnia 2014

Takie sobie włączanie w życie

Ktoś mógłby powiedzieć, to po prostu czas wolny, ale tak nie jest po  pierwsze uwaga rodzica jest zdwojona......
     Post powstał już kilka chwil temu, gdy popatrzyłam na grafik zajęć  Brennej i właśnie tych zajęć włączających- wycieczek.
Była jedna- która przyprawiła nas o ogromny strach. I w imię czego mamy narażać Dziecko?
Nasz strach o zdrowie dziecka- epilepsja robi wiele spustoszenia,

wtorek, 12 sierpnia 2014

Wieści z turnusu w Brennej

Dzieje się wiele, od lat w tym samym Ośrodku, z fantastyczną załogą/ więcej tutaj / dostaję zdjęcia i krótkie informacje, i po raz pierwszy w życiu nie dociekam, jak sobie radzą,
w końcu jest z Dziećmi najwspanialszy Tato, choć zmęczony, to jednak bardziej cierpliwy niż ja.  

niedziela, 10 sierpnia 2014

A jednak ?

Niespełna rok temu pisałam, że pełnia księżyca ma się nijak do spania Madzi/ więcej tutaj/,
a jednak przez ten rok się zmieniło...., to że ja nie śpię w nocy, to już wiek ;-),  Magdalena od
pierwszej w nocy mimo,

piątek, 8 sierpnia 2014

Cztery koty

Czego sami winni jesteśmy? Swojego zmęczenia, rozterek, złości, rezygnacji, bezsilności
i kilku innych stanów, takich jak szczypanie brata, złości na Niego, gdy jedno z rodziców próbuje być razem z dziećmi, z Nimi rozmawiać, podać jedzenie, bawić się, czy jechać w samochodzie, próba słuchania muzyki  innej niż akceptowalna przez Panienkę.

środa, 6 sierpnia 2014

Już kilka dni....

Minęło kilka dni od wyjazdu Paulinki, kiedyś rehabilitantki Madzi, dzisiaj już Przyjaciółki
i Starszej Córki naszej ;-). I od razu widać jak nam Pauliny brakuje... Ale chwile, które była z nami były jak zawsze dynamiczne, radosne i nawet zwariowane.
Na początek jedziemy po Ciocię- koniecznie pomalowanym autem:-)

dla takiego powitania było warto :-))
Były spacery, wspólny basen, zabawy w domu, w ogóle to był super czas dla nas wszystkich. Dzięki Paulina :-))











 było i nurkowanie


 i strzyżenie- Magdalena usiadła pierwsza, wręcz zganiając Szymka- a te wielkie oczy- to hasło: Magdalena jakie masz wielkie oczy ;-)- Ula dziękujemy Ci serdecznie za te wspólne zabawne chwile :-)




 była i czapla



 była walka o laskę...

 były dni dolnośląskiej Policji
 i trochę melancholii
było wyjście do kina, lody, zakupy i wizyta u lekarza.......

wtorek, 5 sierpnia 2014

Ech...

Od kilku dobrych dni zbieram się, żeby napisać Wam co się dzieje u Madzi, jak mijają wakacje, terapie, wolne chwile i ech wizyty lekarskie...., ale jak coś się dzieje, to za bardzo nie chce mi się pisać....
A ....mamy własną żabkę ;-), której Madzia nazbierała kwiatków
 a i pracujemy nad precyzją chwytu szczypcowego, ale kończy się zawsze tak samo... ;-)