środa, 13 sierpnia 2014

Takie sobie włączanie w życie

Ktoś mógłby powiedzieć, to po prostu czas wolny, ale tak nie jest po  pierwsze uwaga rodzica jest zdwojona......
     Post powstał już kilka chwil temu, gdy popatrzyłam na grafik zajęć  Brennej i właśnie tych zajęć włączających- wycieczek.
Była jedna- która przyprawiła nas o ogromny strach. I w imię czego mamy narażać Dziecko?
Nasz strach o zdrowie dziecka- epilepsja robi wiele spustoszenia,

jaka pomoc byłaby możliwa tam w tych ciemnych korytarzach?
Wyjazdem- tym było zwiedzanie kopalni Guido w Zabrzu- czyli zjazd pod ziemię,
Pewnie wiele razy będziemy drżeć i zastanawiać się, czy takie, a nie inne miejsce jest bezpieczne?
Nasze życie z Madzią, to po prostu wiele pytań i trosk. Pewnie Inni zjechaliby z ciekawości i chęci zwiedzania. Dla nas było jasne: Po co narażać dziecko? Jak dziecko  zareaguje?
Wolimy nie wiedzieć, nie zobaczyć niż narażać Dziecko. To nie nadopiekuńczość, to po prostu troska.
Ja nie skakałam na bandżi -bo inni to robią, mnie to jakoś nie interesuje, fakt sama dokonałam wyboru, za Madzię wybory w takich kwestiach podejmujemy -my rodzice

2 komentarze:

  1. Aniu, jako matka, najlepiej orientujesz się, co jest dobre, a co może mu zaszkodzić. Tutaj nie ma co dyskutować, bo nie ma o czym! Ty podejmujesz za Magdalenkę decyzje i musisz zawsze wiedzieć, czy są najlepsze! Też bym nie ryzykowała na Twoim miejscu :)
    Przytulam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu to nasze święte prawo martwić się i drżeć o nasze dzieci. Tak mi się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń