niedziela, 7 września 2014

W blokach startowych...

Nie- nie myślcie, że nie piszę bo biegam dla siebie...;-) Słyszałam od wielu biegających Znajomych, biegam dla siebie, dla zdrowia, może Ty też zaczniesz biegać, nie tak za Magdaleną, ale dla siebie.... Nie lubię biegać, ani nie mam zdrowia do biegania..., ale wątek biegania za Madzią rozwinę...

Właściwie trwa od zawsze owe bieganie, jak coś sprzątam w kuchni- np.: rozsypaną
z pojemnika kaszę, to już słyszę działania np.: w łazience otwierana szuflada, a  jak już posprzątam w łazience, a słyszałam wcześniej otwieranie drzwi lodówki- już wiem, że mam falstart, nie krzyczę, chyba, że bezgłośnie,często ronię łzę, do tego biegania przywykłam/  nie pomagają obrazki, żadne komendy, dla dla tych, którzy twierdzą, że nie można tak tego zostawić/, ale bieganie za dorastającą, coraz sprawniejszą fizycznie Nastolatką....
Na swoim terenie, dobra ucieknie, znają Madzię, najwyżej kilka domofonów zabrzmi bardziej intensywnie ;-). Ale co jak chwilę będziemy zajęci np.: w sklepie i swoim tempem Panna popisze się wybiegając ze sklepu? Albo najbardziej przerażające na drogę- przecież nie widzi samochodów, motorów, jest tylko cel- np.: kury po drugiej stronie, kot, czy lubiana Osoba.  Nie chodzi o narzekanie, tylko.... to jest nasze życie. Magdalena jak w naszym pojęciu się zgubi, nawet mimo mowy nie zapyta o drogę, mózg funkcjonuje hmm w naszym wymiarze i społeczeństwie, ale jakby równolegle z nim...
Nie nakręcam się, ani nie martwię na zapas, jakby to ktoś powiedział, ale chwilami stoję obok siebie- jak obserwator i widzę jak wszystko się zmienia, jak w kościele na mszy- nie pasujemy do otoczenia;-), jak na spacerze: Córka- wyrwała rękę i z powrotem wyrwała do lasu- do taty- /tym razem/, a ja nawet nie zdążyłam drgnąć, w jakimś ruchu-ostatecznie zrobiłam zdjęcie ;-)
Nie będę pisać, że dzieci dorastają, mają wiecej siły, a my mniej, bo przemijamy,  wszyscy po prostu tak mamy :-)

2 komentarze:

  1. Aniu, dla mnie jesteś ostoją spokoju, nie to co ja, choleryk ;) Chociaż przyznam się, że dla Agnieszki mam cierpliwości dużo. Czasami wygrywa z nią bezradność, łzy i krzyk bezsilności, kiedy to napina mi się tak, że nie mogę jej podnieść, przebrać, czy uspokoić. Jednak tak jak piszesz, takie jest nasze życie :) Przyjmijmy je wiec z pokorą i powalczmy o lepsze jutro dla naszych dzieciaczków, a tym samym i dla nas :)
    Ps.: Prędkość Madzi pamiętam doskonale. tak jak inteligencję Szymka :)
    Przytulam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tak Szymek to mądry, zdolny, samodzielny Chłopak, ale jednak zazdrosny o czas dawany Madzi- wcale się Synowi nie dziwię, dlatego może ta druga zmiana w szkole, da nam choć trochę rannych wspólnych chwil

      Usuń