wtorek, 11 listopada 2014

To był fantastyczny poniedziałek....

Rozpoczął się piękną słoneczną pogodą, suchą drogą, zasypywaną przez lekki wiatr złotymi liśćmi.
Przygotowani, zapakowani na wycieczkę ruszyliśmy: Magdalena, Szymek i mama-
na zajęcia i zwiedzanie Głogowa, a właściwie - w odwiedziny do JRG Głogów- czyli obecność obowiązkowa w Straży Pożarnej.
Zajęcia z Michałem- to była dwugodzinna praca , terapia i zabawa, a jak Magdalena zajęć była stęskniona, a właściwie zajęć z Michałem- świadczy o tym, że ulubione kakao Magdaleny zostało nie wypite a mama i Szymek wyproszeni z sali ;-). Zaś w "piwnicy" ciacho i czekolada, a spotkaliśmy się z Koryną. Radość ogromna zapanowała, z tego szczęścia Madzia utopiła w czekoladzie okulary Koryny i ze trzy razy odpięła kolczyki.....- to tak ze stereotypii.....



Po raz pierwszy dojechałam na zajęcia przed czasem, po raz pierwszy nie pomyliłam drogi ha ha - dojazdowej, ale wyjazd z Głogowa już taki szybki nie był. Pewnie, że wszystkie drogi prowadzą do Wrocławia, ale oznakowanie tego miasta jest po prostu fatalne, albo inaczej jest wyraźne i jasne dla znających Głogów :-))
Całą drogę śpiewaliśmy sobie pieśni ułańskie i patriotyczne, ale najlepiej i najwspanialej zabrzmiała Kaczka Dziwaczka z akademii Pana Kleksa- dzieci zaśpiewały ją głośno, razem
i zaśpiewały ją wspaniale.
Jednak zmęczenie i jazda powrotna przez Wrocek, włączyła mniej lubiane zachowania autyzmu.......,
- mogę rower?- nie bo to pan jedzie na rowerze, Ty jedziesz autem. Magda uderzyła Szymka i zaczęły się zgrzyty, potem muzyka już nie pasowała, to że jadę powoli, właściwie wszystko przeszkadzało..... c
Humor dzieci odzyskały w domu.
O pobycie w JRG Głogów napiszę w zakładce: ze strażą pożarną w tle. A uwierzcie jest o czym pisać :-)
Teraz tylko powiem dziękuję za poświęcony nam czas, pokazanie i omówienie sprzętu, za wspólny mecz,
za cudowne chwile P. Aspirancie sztabowy :-)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz