środa, 10 grudnia 2014

A tak marudnie....

Wokół laptopa leży mnóstwo karteluszek z zapiskami do bloga, ale jakoś czasu mi brakuje na pisanie,
nie tylko prace przedświąteczne, ale przede wszystkim, przy tym krótkim dniu- zorganizowanie tak czasu i zajęć, żeby było efektywnie, skutecznie i wesoło.
Poniżej- odwzorowywanie- wcale nie tak proste
Przy tym remonty i zmiany w domu, a przede wszystkim jak zawsze opieka nad dziećmi i pomoc
w obowiązkach.
Niestety 8.12- w nocy 4.15 napad epilepsji.....
Ta koszmarna padaczka, mogłaby sobie już dać spokój z nękaniem Magdalenki....,
Sprawa środowych zajęć rewalidacyjnych nadal nie rozwiązana. Guz na głowie Magdaleny urósł sam i bez powodu, dosadnie - szlag mnie trafia- drugi raz ktoś nie zadbał o podstawę: bezpieczeństwo Dziecka, które nie obroni się!!! Najgorsze, że oprócz rodziców i Wychowawczyni problemu nikt nie widzi. A tekst jednej z Pań- hmmmm, przecież Madzia nie płakała, powalił mnie- tzn., że ta osoba nie zna Madzi i nie ma pojęcia o Jej zachowaniach- Madzia gdy zostanie zraniona nie płacze, ale doskonale wiadomo, że coś się dzieje,
bo Panienka " w obronie włącza jedną ze swoich stereotypii". Rozmowa z dyrektorem, to jedno, ale pismo, psia kostka znowu pismo do szkoły muszę sporządzić.
Ale wracam do dobrych stron.... Jestem szczęśliwą osobą, bo nie muszę dzięki zaangażowaniu męża robić zakupów- przepychać się w tłumach, sprawdzać cen, bo przy kasie jakoś zawsze okazuje się, że przynajmniej jeden produkt ma inną cenę, parkować na wąskich parkingach- a przede wszystkim nie widzę
 i nie słyszę tego całego hałasu niby świątecznego. Nawet nie wiecie jak miło jest nie chodzić na zakupy- ufff
za co, dziękuję Ci Mężu ;-)
Ale o prezentach i św. Mikołaju wspomnieć należy, tym bardziej, że w szkole- Wychowawczyni zabrała Dzieci na ściankę wspinaczkową- pomysł okazał się trafiony- i nawet, to, że Magdalena nie lubi kolejek, czekania, spóźniania się terapeuty/ może dlatego zawsze jesteśmy wszędzie na ostatnią chwilę ;-)/- tutaj grzecznie i z uśmiechem czekała na swój czas i zapinanie lin- Mikołaj przyniósł perfumy, cienie do powiek, kolejny portfelik, zestaw dla Fryzjerki- czyli prezenty na ten czas :-), były również zabawy w klasie, a sesja zdjęciowa z Mikołajem najdłuższa u Madzi.
Jak to było z tą ścianką hmm- zdjęcie jakoś nie odzwierciedla ;-)
A jako, że Szymek i Kolega syna mięli urodziny- pojechaliśmy do wrocławskiej Lotniskowej Służby Ratowniczo- Gaśniczej....., więcej o tym wyjeździe, będzie w zakładce "ze strażą pożarną w tle"
 Mimo zimna i właściwie zmroku, Magdalena nie rezygnuje, nadal chce jeździć i liczyć kropki na Opcji ;-)


 a w ciepełku domowym, ćwiczymy pisanie




 który Mikołaj prawdziwy ;-)

 Za nim tato, powędrował z "paczkami" jako Mikołaj do Sąsiadów, chwilę z Magdaleną pomierzyli strój ;-), jak już dobrze Tato wyglądał, mógł iść :-)


3 komentarze:

  1. Piękny Mikołaj. Niech przyniesie Wam dużo radości i zdrowia - na święta i cały rok. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowia i radości i Tobie Matko Królów :-)

      Usuń
  2. Genialny pomysł z tą ścianką!

    OdpowiedzUsuń